Zaraz po śmierci ojca zdarzyło mu się słyszeć echo jego głosu. Nie pomagało to w walce ze smutkiem, bo tego smutku nie mógł się pozbyć nawet jako syn boga śmierci. Czuł się zwyczajnie źle.
Wierzył, że jest w lepszym miejscu. Może na polach Elizejskich, a może w niebie, bo nie wiedział, która wiara była dla niego bliższa sercu.
Kiedy zamykał oczy słyszał jego głos. Pytał jak się czuję i czy czegoś potrzebuje. Havu odpowiadał. Do siebie samego. Do pustego pokoju. I wtedy odpowiadało mi echo jego własnego głosu.
Wierzył, że jego pochodzenie było dla niego jednocześnie cudem, ale też karą.
[100 słów: Havu otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz