sobota, 17 października 2026

Od Mikołaja — drabble „Flaga”

— Będziemy walczyć do walecznej muzyki? Jak we Władcy Pierścieni? — ożywił się.
— Dokładnie! — rozpromieniony Niketas poprawił okulary. — Wszyscy wszystko wiedzą?
— Przynieśliście to, o co prosiłem? — Mikołaj zwrócił się do grupki z domku Demeter.
— Tak jest! — rozstąpili się na boki, odsłaniając kosze podejrzanie wyglądających truskawek.
— Nie są do jedzenia — uprzedził pytanie grupowego Hermesa. — Powiedzmy, że… trochę je podrasowaliśmy.
— Wybuchają! — ekscytowało się jedno z dzieci Dionizosa. — Wybuchają nasionami i przyrastają cię do ziemi!
— Zepsułeś niespodziankę! — ktoś pacnął chłopca po głowie.
— Trudno się z nich wyplątać — skrzywił się Mikołaj. — Testowaliśmy.
— No, to Werrrcia może już szykować białą flagę! — Niketas klasnął w ręce. — Wygramy to!


────
[100 słów: Mikołaj otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Atlasa — drabble „Flaga”

Flaga Kanady na słupie machała do niego drwiąco. Atlas zjeżył się mimowolnie na jej widok w irracjonalnym strachu, że jeśli zbyt długo będzie się w nią wpatrywać, to ktoś zauważy, że tak naprawdę był tu obcy. Tylko w Obozie Jupiter pełnym wyrzutków i multi kulti nie musiał bać się deportacji.
Nie był w Kanadzie od sześciu lat. Mógł opakować perfekcyjnie amerykański akcent, żywić się samymi burgerami i udawać, że nie rozpoznaje krajów Europy (czy cokolwiek Amerykanie uprawiali), ale Stany nigdy nie zastąpiły mu poczucia przynależności. Żeby pójść dalej, musiał najpierw pogodzić się z tym, że do Kanady już nie wróci.


────
[100 słów: Atlas otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Niketasa — drabble „Flaga”

– KOCHANI – donośnie oznajmił Niketas – dzisiaj wykorzystamy to, co nam ojcowie dali. I matki w sumie też.
Jak na przywódcę przystało, władczym ruchem oparł się o rozłożoną na stoliku planszę. Oprócz zaznaczania pozycji, Niketas wyliczał na niej prawdopodobieństwo wygranej, a obok ułożył kilka puszek gazu pieprzowego, „Olimpijskiej Alfy” i pozostałości „Boskiego Fulla”.
– Ulfert, nawigujesz z powietrza. Dalej. – Wskazał na inny punkt na planszy. – Mikołaj, podzielcie się na mniejsze grupki, zrobicie nam roślinne barykady tu, tu, tu i tu.
– A co jest tutaj? – dopytał grupowy Dionizosa.
– Stanowisko Apolliniątek i Wenusiątek. Mówią, że gra we flagi jest zbyt brutalna, więc robią za akompaniament.


────
[100 słów: Niketas otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Kaliny — drabble „Flaga”

Miała wrażenie, że za chwilę uśnie na stojąco. Ostatkiem sił wdrapała się na piętro i wygrzebała klucz z dna torby.
Spróbowała przekręcić go raz, drugi, nic. Złapała klamkę i przyciągnęła drzwi do siebie. Zamek nadal ani drgnął. Wyjęła klucz i westchnęła.
Prawie podskoczyła, gdy usłyszała dźwięk przekręcania klucza, tym razem od środka. Przecież Amandy miało nie być w domu…
W drzwiach stanął mężczyzna w średnim wieku. Na sobie miał jedynie slipki z flagą USA, a w ręce trzymał piwo. Patrzył podejrzliwie na Kalinę, a Kalina na niego. Dopiero po chwili uświadomiła sobie, że pomyliła piętra.
— Jakiś problem? — spytał.
Parsknęła śmiechem.


────
[100 słów: Kalina otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Dahlii — drabble „Flaga”

Chciała tylko w spokoju się napić. Popatrzyła na Arnar, rozważając za i przeciw. W końcu poprosiła o plastikowy kubek do piwa.
— Dobra, chcę zobaczyć ten gabinet. Ja chcę tylko zobaczyć, jak otwierasz go, o, tym. — wskazała palcem na konkretny kąt.
Był to kącik dziecięcy. Kto w barze potrzebował pokoju zabaw? To było zdecydowanie potrzebne pytanie. Wskazała dokładniej na zabawkowy, plastikowy kluczyk o czerwonym kolorze. Lśnił częściowo tak, jakby przed chwilą był w wypełnionej cukrem jamie gębowej dzieciaka.
Kolejne kilkanaście minut zadowolona piła piwo i oglądała trudy Arnar z gównianą, plastikową zabawką.
— Kiedy w końcu wywieszasz biała flagę?
— Cicho! — mruknęło cicho.


────
[100 słów: Dahlia otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Weroniki — drabble „Flaga”

Weronika z impetem postawiła figurkę z Monopoly na mapie. Prosiła wyraźnie o figury szachowe, ale tylko to byli w stanie jej załatwić.
— Tutaj zaatakuje grupa Erin, z tymi waszymi magicznymi sztuczkami i tak dalej. — machnęła ręką.
Oparła dłonie na talii, ogarniając spojrzeniem całe pole bitwy.
— Powinniśmy to wygrać, nawet z plebejskimi sztuczkami Hermesiaków. Sztandar powinien być nasz.
Reszta Obozowiczów wymieniała spojrzenia. Nieważne, jak bardzo by nie lubili Weroniki, nie mogli zaprzeczyć jej talentowi do rozplanowywania ruchów i przewidywania. Tak samo jak zdawali sobie sprawę, że Niketas również był paskudnym przeciwnikiem.
— Kto mi zabrał te plastikowe flagi? Proszę je zwrócić! — wrzasnęła.


────
[100 słów: Weronika otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Elianne — drabble „Flaga”

Eli na wpół siedziała, na wpół leżała na swoim łóżku, opierając się plecami o ramię Kala. Na kolanach trzymała już rozpadający się zeszyt z krzyżówkami i próbowała je rozwiązywać, notorycznie gryząc końcówkę ołówka, chociaż Kal już z dziesięć razy mówił jej, żeby tak nie robiła. Bóg jeden wie, ile zjadała przy tym bakterii. To jednak było od niej silniejsze.
— Biorę się za krzyżówką i wyłączają mi się wszystkie szare komórki, przysięgam — mruknęła pod nosem, odwracając głowę tak, żeby móc spojrzeć chociażby na profil Kala.
— Zaczepiona na maszcie, pięć liter. Jakieś pomysły?
— Flaga — odpowiedział chłopak niemal od razu.
— …To ma sens


────
[100 słów: Elianne otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]