sobota, 18 lipca 2026

Od Chaita CD Apollodorosa — „Nowojorski kryzys mieszkaniowy”

Poprzednie opowiadanie

LATO

Chait nie był zaskoczony, że mieszkające na dole szczury wcale zwykłymi szczurami nie były. Rozczarowany i zrezygnowany – to jak najbardziej, ale przecież każdy by był. Nie zastanawiał się nawet, czemu akurat ich to spotkało, bo odpowiedzią i tak byłoby „bo jesteście półbogami”, a z dwojga złego wolał sam się tym zająć, niż gdyby spotkało to kogoś innego. Czy konkretnie takie sytuacje często spotykały innych półbogów? Prawdopodobnie.
Zresztą, przecież nawet teraz nie zajmował się tym sam. Spojrzał na Apollodorosa znad kubka z herbatą, która zdążyła wystygnąć już dawno temu. Udało im się wyjść z tego bez wyjątkowo poważnych obrażeń, a Chait podejrzewał, że gdyby zdecydował się zejść tam w pojedynkę, bez informowania współlokatora, to sytuacja wyglądałaby zdecydowanie gorzej. Szybko przeniósł wzrok na okno. Na zewnątrz robiło się jasno, chociaż kiedy schodzili, to ledwo zaczynało się ściemniać. Niby brzmiało to, jakby stoczyli bardzo długą bitwę, ale Chait miał wrażenie, że znacznie więcej czasu poświęcili – lub zmarnowali – po prostu siedząc w mieszkaniu, prawie ze sobą nie rozmawiając.
Żadne nie zapytało, co powinni teraz zrobić. Oboje wiedzieli, że muszą pozbyć się problemu, więc może zadawanie tego pytania było zwyczajnie zbędne. Pewnie, zamiast tego, powinni zapytać o to, jak zrobić to, co zrobić mają, ale tego o to też nikt nie zapytał.
– Zrobić ci świeżej herbaty?
Chait prawie wypuścił z rąk kubek. Wyprostował się nieco bardziej na swoim miejscu, kręcąc głową i uśmiechając się do Apollodorosa najszczerzej, jak potrafił w ich obecnej sytuacji.
– Nie trzeba, dzięki.
Apollodoros i tak wstało i podeszło do blatu, odstawiając swój kubek. Chait przez chwilę śledził jeno ruchy, zanim z rezygnacją z powrotem przeniósł wzrok na okno.
– Nie wiem, czy uda nam się dzisiaj coś wymyślić – powiedział w końcu, podnosząc się, żeby też odstawić niedopitą herbatę.
Jedną, wyjątkowo oczywistą opcją było zejście z powrotem na dół i wybicie wszystkich tych stworzeń po kolei. Raczej nie zamierzali tego proponować – na pewno nie teraz, kiedy dopiero co udało im się wyjść z jednego takiego starcia. Chaitowi przeszło przez myśl, że może być to ich jedyne rozwiązanie, ale wolał optymistycznie zakładać, że jednak znajdą jakieś inne. Jeśli nie znajdą, to i tak musieli najpierw przygotować się chociaż odrobinę lepiej.
Zastanawiał się, jak szybko zatęskni za zwykłymi szczurami, które mogły co najwyżej doprowadzić do zamknięcia jego miejsca pracy. Krzyczący klienci i inspekcja nagle wydały się bardzo zwyczajne i zdecydowanie bardziej przyjemne. Oczywiście nigdy nie przyznałby tego na głos, nie był jeszcze aż tak zdesperowany.
– Masz rację, że powinniśmy odpocząć. – Apollodoros skończyło szykować nową herbatę. – Na pewno nie chcesz? To dla mnie żaden problem.
Chait pokręcił głową. Sam nie wiedział, czy na pytanie o herbatę, czy na sugestię odpoczynku. Wątpił, czy Apollodoros odpocznie i doskonale wiedział, że sam na pewno tego nie zrobi.
– Nie, nie. Dzięki.
Na chwilę znowu zapadła cisza i nawet nie ruszyli się z miejsca. To chyba wystarczająco sugerowało, jaki w tej chwili jest ich stosunek do odpoczywania.
– Masz dzisiaj pracę?
Chait potrzebował kilku sekund, by zastanowić się nad odpowiedzią. Jaki w ogóle był dzień tygodnia? Niedługo miał być kolejny festiwal, z którego na pewno nie mógł się wycofać. Nawet gdyby chciał, to ktoś ściągnąłby go na miejsce siłą.
Ale to jeszcze nie teraz. Odetchnął.
– Dopiero wieczorem. I tylko kilka godzin – odpowiedział w końcu, opierając się ramieniem o ścianę. – A ty?
– Mam popołudniową zmianę.
Chait westchnął. To był tylko kolejny powód, by na dzisiaj odpuścić.
– Może w ciągu dnia uda nam się coś wymyślić albo przynajmniej dowiedzieć czegoś więcej – zasugerował, chociaż nie było w tym nawet odrobiny przekonania. – Może uda się jeszcze porozmawiać z sąsiadami, może w okolicy znajdzie się ktoś, kto coś wie.
Apollodoros skinęło głową.
– A jeśli nie, to przygotujemy się lepiej.
Pozostawało tylko mieć nadzieję, że faktycznie będą w stanie przygotować się lepiej. Chait doskonale wiedział, że kilka następnych godzin będzie już nawet nie próbą odpoczynku, a zwyczajnym udawaniem, że odpoczywają. To pewnie w żaden sposób im nie pomagało.
Zaproponował, że pozmywa po herbacie. Zostawienie bałaganu na pewno by im teraz w niczym nie pomogło, a tak to przynajmniej tyle mógł zrobić, by odwdzięczyć się za pomoc w i po walce. Pozwalało mu to zostać na nogach chwilę dłużej.
Nie rozmawiali wiele, kiedy następnego dnia Apollodoros wychodziło do pracy. Chait wyszedł, nim wróciło, więc dopiero wieczorem znowu mogli porozmawiać.


Apollodoros?
────
[700 słów: Chait otrzymuje 7 Punktów Doświadczenia]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz