Powroty do domu bywały trudne. Wpadała w przygnębienie przez samo zerknięcie w kalendarz, gdzie widniała data planowanych odwiedzin — choć nie była ona nawet zaznaczona, a po prostu widniał na kalendarzu numer dnia, którego miała przyjechać.
Powroty do domu bywały trudne, a szczególnie pakowanie się. Nigdy nie była dobra w pakowaniu, czy to na jednodniowe wycieczki, czy wakacje i zawsze o czymś musiała zapomnieć. Nawet robienie listy nie było szczególnie pomocne. W robieniu list też nie była dobra, bo — znowu — nie pamiętała, co na nią wpisać.
Jej pokój owiał się głuchą pustką, gdy opuściła ojca. Stracił swoje dawne kolory i życie. Nikt już nie podlewał w nim roślin, nie zawieszał nowych plakatów i nie zostawiał bałaganu na biurku oraz niedopitej kawy. Zabrała ze sobą wszystkie płyty cd i winyle, przybory do malowania, szkicowniki, figurki i pluszaki. Szafki i ściany były puste, a łóżko przykryte białą pościelą, jak w szpitalu. Miała tam jeszcze parę swoich ubrań, ale były to raczej ubrania znoszone i dość stare, a niektóre z nich ledwo nadawały się nawet na piżamę i zawsze brała dodatkową bieliznę, parę spodni, koszulki i ewentualnie bluzę. W łazience, o dziwo, miała nadal miejsce na swoją szczoteczkę, którą zawsze wymieniał jej ojciec, choć przecież wyprowadziła się dobrych parę lat temu. Gdy przyjeżdżała, używała jego kosmetyków, stwierdzając, że nie będzie zajmować miejsca w swojej niewielkiej walizce tak nieważnymi bzdetami — choć może powinna, skoro jak już przyjeżdżała (ten raz na parę miesięcy), to na co najmniej tydzień. Jest to dość długi czas.
Mieszkanie powinno już dawno doczekać się remontu, ale jedyna osoba w nim mieszkająca nie przejmowała się takimi rzeczami i też zdecydowanie nie miała na to środków. Salon nie wyglądał jeszcze tak źle, ale cała kuchnia okryła się wilgocią, kafelki na podłodze wyglądały jak ze średniowiecza, a kuchenka jak z czasów przedwojennych. Kuchnia była szczególnie zaniedbana, gdyż nikt nie interesował się tym, aby dać jej trochę życia nowymi zapachami oraz smakami.
Mimo to nie zmuszała się nigdy do przyjeżdżania tutaj. Chciała przyjeżdżać, mimo tego małego ukłucia w klatce piersiowej, gdy kupowała bilet. Wypierała nieprzyjemne emocje, by jej do końca nie pochłonęły, gdyż były pozostałością z przeszłości, którą nie chciała już żyć. Wystarczająco na nią wpłynęła i tak długo nie chciała się odczepić, że po dziś spogląda na innych z nieufnością, unika ich i zamyka się w sobie (nawet jeśli tego nie chce). Jeśli coś miało ją kontrolować, to nie będzie to już to, co miało miejsce kiedyś i powinno odejść w zapomnienie.
Rozgościła się w salonie z kubkiem gorącej czekolady, jakby bywała tu codziennie, siadając z tabletem na kanapie i spięła przeszkadzające jej włosy. Nie włączała telewizora i czekała w ciszy, z towarzystwem tylko i jedynie własnych myśli, co było ryzykowne, bo mogły ją pożreć w każdym, najmniej spodziewanym momencie. Stwierdziła, że mieszkanie samemu i męczenie się ze sobą musi być naprawdę dobijające. Przykryła się kocem aż po szyję, przyciągając kolana pod brodę, dla zabicia czasu wodząc rysikiem po ekranie, dziękując bogom, że nie ma w pomieszczeniu zegara, który tykaniem swoich wskazówek wpędzałby ją w niepokój.
Dopiero dźwięk otwieranych drzwi przywrócił ją do rzeczywistości. Od razu odłożyła tablet na stolik i opuściła stopy na chłodną podłogę. Zauważyła, że za oknami zrobiło się już ciemno i dopadła ją nagła senność. Gdy wstała ociężale z kanapy, mężczyzna zdążył już zdjąć buty oraz kurtkę w przedpokoju. Okazał się jej ubrany w białą koszulę i czarny krawat, przy czym uśmiechnął się ciepło na jej widok, jakby wyczekując na opinię.
— Pasuje do ciebie — stwierdziła, podchodząc do niego i pociągając figlarnie za krawat. — Nie daj się tym razem wylać, co?
────
[643 słowa: Oriana otrzymuje 6 Punktów Doświadczenia]
Parsknął w odpowiedzi i ujął córkę w ramiona, głaszcząc ją po włosach, zachwycając się tym, jak długie urosły. Z rezerwą wtuliła twarz w jego klatkę piersiową, wyczuwając od niego zapach perfum, których przecież nigdy w życiu nie używał. Była to jednak miła odmiana od zapachu alkoholu, który czuła od niego parę lat wcześniej.
[643 słowa: Oriana otrzymuje 6 Punktów Doświadczenia]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz