sobota, 7 lutego 2026

Od Apollodorosa CD Chaita — „Praca i po pracy”

Poprzednie opowiadanie

ZIMA

— Jeśli cię to pocieszy, to ja też mam podobny problem. — Doros uśmiechnął się krzywo. — Umowa się niedługo kończy, a współlokator się wyprowadza do osoby partnerskiej. No i szukałbym kogoś na jego miejsce, ale znowu podwyższyli ceny czynszu. Ta klitka nie jest tego warta, zwłaszcza z problemami z pleśnią, które musimy rozwiązywać sami jako lokatorzy, bo jaśnie landlord ma nas gdzieś. — Westchnął cicho i wrócił na chwilę do stoiska. Kiedy znowu mieli spokój, to wskoczył znowu do rozmowy z Chaitem. — Wiesz… w sumie, jeśli nie znajdziesz nikogo innego, to możemy szukać czegoś razem. O ile ci nie przeszkadza to, że znamy się równie długo, jak losowi współlokatorzy na początku roku w akademiku.
Chait nie wydawał się całkowicie z góry odrzucać tej propozycji, to już coś. Może nawet w oczach mężczyzny było widać cień chęci pomieszanej z formą? Ulgi? Pewnie to złe słowo, ale w tym tłumie trudno wymyślić teraz lepsze. Zawsze lepiej zapytać, niż potem żałować. Tak, może z tego wyjść horror, ale jeno intuicja na nieno nie wrzeszczy, że do czegoś takiego dojdzie.
— Oczywiście, nie przeszkadza mi to ani trochę. Zwłaszcza że też szukasz, więc… no. — Odpowiedź wyrwała go z zamyślenia, po czym dała mu poczucie ulgi. — No to super, to dogadane. Wymienimy się numerami i będziemy sobie wysyłać oferty, jeśli coś dobrego, to umawiamy spotkanie z właścicielem? Czy masz jakiś inny pomysł?
— Nie no, tak jest okej, tylko z góry mam stary, nieco popsuty telefon, więc mogę odpisywać rzadko. Po prostu albo się zawiesił, albo ma znowu problem z powiadomieniami. — Apollodoros podziękował za to bogom w myślach, jego wymówka w takim razie najprawdopodobniej przejdzie bez kwestionowania czemu. Ach te półboskie problemy.
— Żaden problem, bo ja mój także często mam nie dość, że wyciszony, to jeszcze zgubiony na dnie torby. Często też pracuję godzinami nad obrazem, no i nie mam go przy sobie, bo znając mnie, jeszcze by wpadł mi do farb. — Wyjął swój kalendarz, otworzył na tylnych stronach i podstawił Chaitowi z długopisem do pary. — Napisz mi tutaj, ja ci zaraz dam swój numer.
— Jasne. — Napisał mu bez problemu, bez marudzenia jak niektórzy, że czemu do kalendarza. Trafił mu się po prostu idealnie. Rudzielec wypisał mu na karteczce swoje dane, po czym podał ją Chaitowi.
— No to załatwione, dzięki za wzięcie tej propozycji. — Spojrzał na niego uśmiechnięty od ucha do ucha.


Chait?
────
[382 słowa: Apollodoros otrzymuje 3 Punkty Doświadczenia]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz