piątek, 13 lutego 2026

Od Edel CD Dicka — „Psi patrol gotowy do akcji!”

Poprzednie opowiadanie

LATO IV

PLUSK.
Głośne uderzenie w wodę dociera do uszu Edel, która próbowała zagonić jakiegoś małego, rozwydrzonego legionistę do roboty (teraz ucieka ze śmiechem, niezachęcony ofertą podarowania mu plasterków z Pikachu i krzycząc coś o Tung Tung Tung Sahurze). Centurionka marszczy brwi i rozgląda się niespokojnie, bo dobry widok na Mały Tybr zasłaniają jej jakieś krzaczory i inne schowki na miotły. W towarzystwie innych, już znacznie cichszych pluskań (pierwsze z nich było nad wyraz głośne i Edel była bliska pomyślenia, że to Hannibal wpadł do Małego Tybru), Del przedziera się przez zbyt wysoką trawę. Prawie wdeptuje w czyjś niedokończony podwieczorek, który zostawiono na pastwę mrówkom. Unosi głowę znad okruszków krakersów i rozrzuconych widelców, pewna, że jakieś orzeszki czy inne chrupadła i tak ugrzęzną w podeszwach jej glanów. Przed jej oczami rozciąga się tragiczny widok albo bardziej akuratnie – widok rodem z bardzo dziwnego snu. Jakiś chłopiec desperacko próbuje się nie utopić, a w chmurze wodnej piany, wzburzonych fal (wywoływanych jego własnymi, gwałtownymi ruchami) i roztrzepanych włosów, Edel nie jest nawet w stanie stwierdzić, kim on jest. Czuje się jak w eksperymencie myślowym: „Widzisz topiące się dziecko, ale masz na sobie swoje najdroższe buty. Nie zdążysz ich ściągnąć, zanim dziecko się utopi, więc musisz albo poświęcić buty, albo biednego ucznia podstawówki, który zapomniał, że rzeki/jeziora/wszelkie zbiorniki wodne z natury są głębsze, niż się wydaje”.
Edel nawet się nad tym nie zastanawia – jej uwielbiany, wysłużony notes leci w okolice wypatroszonego koszyka z jedzeniem, razem z pospiesznie wyszarpaną ze spodni zawartością jej kieszeni. Wskoczenie do wody na pewno byłoby spektakularne i wyglądałoby niczym z tych wszystkich filmów o superbohaterach, ale problem w tym, że Edel nie była w stanie powstrzymać myśli: "A co jeśli…?" i w jej głowie już leżała na dnie ze złamaną nogą, bo akurat wskoczyła w złe miejsce. Szanse na to są piekielnie marne, ale i tak postanawia po prostu wejść do rzeki, osłaniając się ramionami przez rozbryzgującą na wszystkie strony wodą.
– Spokojnie! – wrzeszczy do chłopca, naprawdę próbując nie brzmieć na spanikowaną. – Tylko pogarszasz sprawę!
– Blllrruuurrrbbbbllluuuu!!! – odpowiada jej, nie przestając machać wszystkimi kończynami w różne strony. – Lggggggghuburghhhbrrrrrrru??!!
Skóra Edel szybko pokrywa się gęsią skórką, mokra grzywka przykleja się do czoła i wpada w oczy, gdy próbuje coś dostrzec, płynąc do spanikowanego legionisty. Głośne hausty nabieranego powietrza docierają do Del pomimo tego całego chlupotania i fal, którym zdarza się na moment zmusić ją do nurkowania. Ostatecznie, gdy wreszcie łapie ramię chłopca i zmusza go do zaprzestania szamotaniny…
Patrzą na siebie. Prosto w swoje oczy. Ich głowy wystają ponad powierzchnię wody, stopy twardo stoją na kamienistym dnie. Woda ścieka z ich włosów, stacza się po zarumienionych policzkach i kapie z bród. Przerażenie na twarzy niedoszłego topielca szybko zmienia się w… Edel nie powiedziałaby, że to zażenowanie. Raczej mina osoby, która zaraz ma powiedzieć: „Masz ci los. Znowu to samo”. Dziewczyna nawet nie wie, co powiedzieć, gdy ilość paniki zdecydowanie nie była proporcjonalna do niebezpieczeństwa sytuacji, bo zupełnym przypadkiem chłopiec znalazł się w miejscu, w którym na spokojnie mógłby stanąć.
– Nugget! – Nagle wrzeszczy biedna chłopaczyna, gdy Edel już spodziewała się usłyszeć coś w stylu: „Przepraszam za kłopot, zapomniałem, że nie potrafię pływać”. Dziewczyna rozgląda się dookoła z myślą, że nagle ujrzy spadające z nieba nuggetsy, ale nie, nic takiego się nie dzieje. Tylko chłopiec wskazuje na coś palcem i w kółko powtarza to słowo jak obłąkany.
– Czekaj, ale o czym ty…
– No, NuggeeEEEE… – Chłopcu jakimś cudem udaje się potknąć już przy pierwszym kroku na śliskim dnie rzeki. Edel łapie go, zanim jego głowa zginie pod powierzchnią wody, a ramiona zaczną wokół niego wirować. – Dzięki – mówi, ale wydaje się nieobecny duchem, wpatrzony w odległy punkt gdzieś przed sobą. – Wciąż, musimy go uratować!
Edel nareszcie dostrzega, o co mu chodzi. O biednego kurczaka, który ledwo utrzymuje dziób ponad powierzchnią wody. Wykazując się niemożliwie ogromną miłością do zwierząt (świeżo odkrytą, właśnie w tym momencie), Edel przypomina sobie wszystkie swoje lekcje pływania z pierwszej klasy podstawówki i rusza kraulem na ratunek… Nuggetsowi. Chłopiec dopinguje ją z tyłu albo po prostu coś wykrzykuje (może znowu się przewrócił) i Del naprawdę ma nadzieję, że nie przyjdzie mu do głowy płynąć razem z nią.
Nuggets okazuje się być bardzo waleczny. W miejscu, w którym kurczak desperacko próbuje się nie utopić, woda sięga Edel ledwo do pasa i nagle czuje dziwną analogię co do momentu ratowania właściciela domowej kury. Zwycięsko unosi Nuggetsa, który może trochę nałykał się wody i ma przemoczone pióra, ale poza tym, to wszystko z nim okej. Znaczy, chciałaby go zwycięsko unieść. Niestety, okazuje się, żę kurczak jest niesamowicie waleczny i Edel:

1) nie może go porządnie złapać,
2) została podrapana i podziobana podczas prób porządnego złapania go.

Zaczyna szamotać się z kurczakiem w wodzie, zamiast wpędzać go na płyciznę, zagłębiając się coraz bardziej. Mruży oczy, które szczypią od brudnej wody, wyciąga poranione dłonie, które wracają do niej tylko bardziej poranione, może ozdobione paroma drobnymi piórkami. Nuggets BARDZO nie chce dać się chwycić i najwyraźniej uwielbia kąpiele, bo woda zaczyna sięgać Edel do klatki piersiowej. Fale nieprzyjemnie uderzają w jej ramiona i obryzgują włosy, wszystkie ubrania przykleiły się do jej skóry, o butach nie wspominając.
– BLUUUUBBBRRRBHHHRAAAAAAL – dociera do niej z boku. Gdy udaje jej się skupić wzrok i nie mrugać przy tym tak bardzo (nie wie już, co jest jej łzami, a co wodą z Małego Tybru), dostrzega…
Chłopiec znowu się topi.
Kurczak też się topi.
Edel stoi pomiędzy nimi i uznaje, że ta sytuacja nie tylko jest prześmieszna – jest też sytuacją bez dobrego wyjścia. Jej umiejętności dobrego planowania zgubiła mniej więcej wtedy, gdy mokre włosy przykleiły się jej do karku, a nagle wszystko stało się abstrakcyjne jak ze snu, gdy ma się czterdziestostopniową gorączkę i mózg nagle postanawia wymyślać barwne sci-fi kryminały w twojej głowie.
Co najlepsze – żadne z nich nie dotarło do naprawdę głębokiej części rzeki.


Dick?
────
[959 słów: Edel otrzymuje 9 Punktów Doświadczenia]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz