piątek, 13 lutego 2026

Od Mikołaja — „Najgorszy wróg"

Istniało wiele rzeczy, których Mikołaj nie znosił. Nie lubił brudu, kawy, idiotów, oraz basenów. Jeśli ograniczymy się tylko do czasowników, do jego wrogów należało bieganie, sprzątanie i bycie na czas, ale przede wszystkim zmienianie pościeli. Za każdym razem odwlekał tą okropną czynność w nieskończoność, a gdy przychodziła pora wykonania jej, ubolewał nad swoim losem. Właśnie dzisiaj wypadał ten dzień.
Usiadł zrezygnowany na łóżku i westchnął głęboko. Z wyrzutem patrzył na leżącego obok przeciwnika — prześcieradło z gumką. Mimo, że ta głupia szmata leżała nieruchomo, niedbale zaczepiona o dwa rogi materaca, on podświadomie czuł, że się z niego śmieje. Patrzy na niego swoimi niewidocznymi, szarymi oczkami i knuje, jak uprzykrzyć mu życie tym razem. Ale on się nie pozwoli tak traktować.
— Słuchaj, kurwo — zwrócił się do prześcieradła, gwałtownie wstając. — Albo grzecznie się założysz, albo cię wypierdolę.
Nie czekając na odpowiedź (której miejmy nadzieję, że by nie uzyskał — to by nie oznaczało uległości materiału, a raczej początki schizofrenii), po raz kolejny podniósł materac. Tym razem pamiętał o zepsutych sprężynach, więc cały czas go podtrzymywał. Za dobrze pamiętał ostatni raz, jak ciężki materac wraz z drewnianą konstrukcją spadł mu na stopę. Swoją drogą, nadal nie wiedział, czemu wtedy postanowił ją tam postawić, ale to rozważanie zostawmy na inny raz.
Z trudem naciągnął rogi materiału na trzy narożniki materaca. Zadowolony z siebie wyprostował się i spojrzał na swoje dzieło. Odnalazł wzrokiem czwarty róg i przeklął. Gdy otwierał łóżko, tamten narożnik był naciągnięty. Został w takiej pozycji po jego poprzedniej próbie, a teraz, gdy szło mu tak dobrze, postanowił się zbuntować. A co gorsza, czwarty narożnik wciśnięty był w róg pokoju.
— Ty jebana szmato — zirytował się, powoli spuszczając materac w dół.
Uważając, aby nie naruszyć pozostałych rogów, Mikołaj złapał luźny kraniec materiału i wszedł na łóżko, w celu zaczepienia go. Okazało się jednak, że gumka była naciągnięta za mocno w pozostałych trzech miejscach. Z kolejnymi westchnięciami i przekleństwami wstał i zaczął naciągać materiał, delikatnie przesuwając go w stronę pustego narożnika. Po paru minutach w końcu udało mu się zahaczyć prześcieradłem o ostatni, czwarty kraniec.
Ale żebyście nie myśleli, że poszło mu tak łatwo. To nie był koniec jego zmagań. To, że prześcieradło trzymało się w tej chwili nie znaczyło, że gdy znowu na nim usiądzie, nagle nie odskoczy. Materiał należało włożyć głęboko, aż pod materac.
W tym celu ponownie podniósł klapę i zanurkował pod spodem, w schowku pod łóżkiem. Musiał zmieścić się w jednej z przedzielonych połówek, częściowo zajętej inną pościelą, dostać ręka założonego prześcieradła, naciągnąć je, a jednocześnie podtrzymywać nogą całą konstrukcję z materacem. Nie miał ochoty utknąć pod łóżkiem. A tak w sumie to w łóżku.
— No chodź tu — wystękał, na ślepo próbując dosięgnąć materiał dłonią, ledwo mieszczącą się w małej szczelinie. Noga drętwiała mu od dziwnych pozycji, w jakich musiał trzymać ją w górze, a on sam miał przed oczami wizję tego, jak jego ręka zostaje zgnieciona przez nagle spadające łóżko. Gdyby ktoś go teraz zobaczył, postukałby się w czoło i ewentualnie wybuchnąłby śmiechem.
Po paru minutach gniecenia się w ciasnym pudle, Mikołajowi w końcu udało się naciągnąć materiał tak, jak powinien być. Wygramolił się spod łóżka i z dumą popatrzył na swoje dzieło. Zostały mu tylko ostatnie poprawki, ponaciąganie materiału na narożniki, żeby było równo, a także… założenie poszwy na kołdrę.
Całe zadowolenie wyparowało z niego wraz z momentem, w którym zobaczył złożoną na krześle, cierpliwie czekającą pościel. Kołdra była mniejszym złem, ale nadal złem.
Kilka minut zajęło mu zastanawianie się nad sensem swoich działań. W końcu doszedł do wniosku, że przecież żadna kołdra nie rozkaże mu, że ma ją ubrać. Nawet nie jest żywa. Wziął poduszkę oraz nie założoną poszwę i po prostu poszedł spać. Najwyżej zmarznie.

────
[606 słów: Mikołaj otrzymuje 6 Punktów Doświadczenia]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz