piątek, 20 lutego 2026

Od Mikołaja — „Nietypowa prośba” [Walentynki]

W walentynki wszędzie są promocje dla par, więc czemu nie poudawać jednej, oszczędzić trochę i dobrze się przy tym bawić?

— Mikołaj!
Mikołaj szedł przed siebie, z założonymi na uszy słuchawkami. Głośna muzyka skutecznie zagłuszała wołającą za nim przyjaciółkę.
— Mikołaj no! Ej! — Nie poddawała się Eliza, coraz bardziej przyspieszając krok. Udało jej się uzyskać jego uwagę dopiero, gdy złapała go za ramiona, omal nie przyprawiając o zawał serca.
— Jezus Maria — wyszeptał wystraszony Mikołaj, zsuwając słuchawki na szyję. Lekko się wzdrygnął przez nagły powiew zimnego wiatru, który dotknął jego uszu, a następnie spojrzał na przyjaciółkę pytająco. — Co jest?
— Jezusa nie znam, ale Maria się na mnie obraziła, dzięki, że pytasz — wysapała rozbawiona, łapiąc oddech po gonitwie. — Masz plany na dzisiaj? Nie wyglądasz jakbyś miał.
— Na dzisiaj? — zastanowił się. — Nie wiem, muszę się pouczyć na geo- ej!
— To już masz — wtrąciła się w połowie zdania. — Idziemy gdzieś.
— Gdzie? — zestresował się nagłą zmianą planów, wywołaną przez Elizę. Jeszcze bardziej zestresowała go przechodząca nieopodal para, trzymająca się za ręce. Dotarło do niego, że przecież są walentynki. Ona chyba nie proponowała mu… — Dzisiaj?
— Nie, wczoraj — przewaliła oczami i poszła w stronę przystanku autobusowego. — No dzisiaj, a kiedy?
Mikołaj nic nie odpowiedział. Zdenerwowany obserwował czerwone włosy dziewczyny, gdy ta próbowała rozczytać rozkład autobusów z odległości, na którą pozwalał zebrany przy nim tłum. Miał szczerą nadzieję, że Eliza po prostu nie popatrzyła w kalendarz i proponowała mu zwykłe, najzwyklejsze przyjacielskie wyjście.
Od dwóch lat grali razem w teatrze, a w tym roku poszli do tego samego liceum. Przez ten czas zdążyli się mocno zaprzyjaźnić. Nigdy jednak nie mieli okazji porozmawiać o tym, co do siebie czują. Mikołaj darzył dziewczynę ogromnym zaufaniem, ale traktował ją bardziej jak siostrę. Nie był w stanie myśleć o niej w romantyczny sposób, nawet jeśli w tej chwili próbował. Miał ogromną nadzieję, że Eliza czuje do niego to samo i nic więcej.
Nie skłamię nawet mówiąc, że porównanie relacji z Elizą oraz Feliksem, najlepszym przyjacielem Mikołaja było momentem, w którym chłopak zaczął mocniej kwestionować swoją orientację. Bał się przyznać to sam przed sobą, ale spośród tej dwójki to właśnie Feliks był tym, z którym wolałby wyjść w ten konkretny dzień, w tym konkretnym celu. Żałował nawet, że nie miał w sobie wystarczająco odwagi, żeby go o to zapytać.
— Zajebiście, za 5 minut jedzie — odezwała się w końcu Eliza, odchodząc od rozkładu.
— Gdzie my tak właściwie jedziemy?
— Pamiętasz tę wrotkarnię, o której ostatnio rozmawialiśmy? — spytała z uśmiechem, a Mikołaj przytaknął.
— Co cię tak nagle wzięło? — zaśmiał się, próbując naprowadzić dziewczynę na ścieżkę, która poprowadzi ją do rozwiania wszelkich wątpliwości. — Nie możemy iść w na przykład piątek? Sobotę?
— Nie możemy, bo w piątek będą droższe bilety — wzruszyła ramionami. Mikołaj spojrzał na nią pytająco.
— To znaczy?
— No, głupia sprawa, dzisiaj jest promocja dla par — popatrzyła na bok, widocznie zażenowana. — Połowę taniej! Dyskryminacja singli.
Mikołaj odetchnął z ulgą na widok jej entuzjazmu. Czyli to chyba nie była randka.
— Lila nie chciała iść? — zdziwił się.
— Nie, bo Lila jest leniwa. Poza tym, jak by to wyglądało? — Eliza się skrzywiła. — Siblings or dating? TWINS or dating? Nie dość, że gejowo, to jeszcze kazirodztwo. Społeczeństwo by wybuchło — zażartowała.
— Nie! Jezu, nie! — zaśmiał się Mikołaj. — Po prostu wydaje mi się, że nikt tam nie będzie sprawdzał, czy naprawdę się umawiacie, czy przyjaźnicie. Po prostu chcą ściągnąć klientów. Możesz pójść z kimkolwiek — wzruszył ramionami. — O, jedzie.
— A myślisz, że co ja od ciebie chcę? — spytała zdziwiona i nie czekając na odpowiedź, wsiadła do autobusu. Odszukała dwa wolne miejsca i zajęła to od okna. Po chwili Mikołaj zajął miejsce obok.
— A bo ja wiem — wzruszył ramionami.
— Przecież nie zapytam cię o chodzenie tylko po to, żeby pójść na wrotki — przewaliła oczami. — A potem zerwać.
— Nie? — Mikołaj tym razem naprawdę odetchnął z ulgą. Eliza popatrzyła na niego rozbawiona.
— To ty nie jesteś gejem? — spytała ze śmiechem, ale nie ukrywając zaskoczenia.
Mikołaj spojrzał na nią przerażonym wzrokiem, dokładnie takim, jakby właśnie wyznała, że widziała, jak morduje dziecko w lesie.
— Nie! — odpowiedział niemal natychmiast, a potem zaśmiał się nerwowo. — To znaczy… nie, chyba nie, skąd ten pomysł?
— Nie wiem, spójrz w lustro — wzruszyła ramionami rozbawiona. — Naprawdę nie?
— Może — zaczerwienił się, tym razem nie od zimna. Nie spodziewał się, że jego myśli któregoś dnia wyjdą z jego głowy i zostaną wypowiedziane na głos.
— Wiedziałam! — ucieszyła się. Mikołaj nerwowo rozejrzał się po autobusie. — A co myślisz o Feliksie? Dobrze kombinuję?
— Ciszej! — Mikołaj zarumienił się jeszcze bardziej i schował twarz w dłoniach. — Błagam cię, cicho bądź!
Odpowiedział mu śmiech piętnastolatki, która na szczęście postanowiła nie kontynuować tematu.
— A myślisz, że Feliks myśli to samo? — sam zdziwił się własnym pytaniem i od razu go pożałował. Ponownie zlustrował wzrokiem cały autobus.
— Spokojnie, nie ma go tu — zaśmiała się. — Myślę, że powinieneś sam go spytać.
— Spierdalaj — odparł żartobliwie i odwrócił wzrok speszony. — A co, jak mnie znienawidzi?
— Jakby miał cię za coś znienawidzić, zrobiłby to już dawno. Ile wy się znacie?
— No, długo.
— Zrozumie — uśmiechnęła się zachęcająco. — Nawet jeśli nic z tego nie wyjdzie, to przecież nagle mu nie odjebie. Po prostu zostaniecie przyjaciółmi.
— Obyś miała rację — przewrócił oczami.
Przez następne kilka minut nie odezwali się do siebie ani słowem. Myśli Mikołaja skupione były wokół usłyszanych przed chwilą słów oraz uczucia, jakim darzył Feliksa. Nie potrafił od nich uciec ani na moment, nie ważne, jak usilnie próbował. Eliza również wyglądała, jakby bardzo chciała coś powiedzieć, ale nadal tego nie zrobiła. Odezwała się dopiero, gdy w końcu wysiedli z autobusu.
— Słuchaj, jest jeszcze jedna sprawa, o której ci nie powiedziałam — zaśmiała się nerwowo.
— To znaczy? — Mikołaj zestresował się na dźwięk tych słów.
— No, znowu głupia sprawa, ale jesteśmy w końcu aktorami, nie? — omijała temat, jak tylko mogła. Mikołaj jedynie przytaknął, nie potrafiąc zdobyć się na żadną sensowną odpowiedź. — No i w sumie to teraz nawet gramy parę… nie myślisz, że dobrze byłoby umieć wczuć się w te role?
— To znaczy? — zapytał w końcu niepewnie, przerażony. — Chcesz się lizać? Nie, dzięki.
— Nie! — zaprzeczyła nerwowo. — Poudawać.
— Mówiłem już, że oni nie będą sprawdzać, czy my naprawdę-
— Wiem! — przerwała mu.
— To o co ci chodzi?
Eliza zaśmiała się zdenerwowana. Wzięła głęboki oddech i odezwała się dopiero po chwili.
— No, pokłóciłam się ostatnio z kuzynem, już nieważne o co — zaczęła szybko wyjaśniać, nie patrząc na coraz bardziej zagubioną minę Mikołaja. — No i powiedziałam mu, że mam chłopaka. On mi nie uwierzył. No i się o to założyliśmy.
— No, i?
— I on tu pracuje — wypaliła w końcu.
Mikołaj, słysząc to, nie tylko poczuł ogromną ulgę, ale i wybuchnął śmiechem. Nie mógł uwierzyć, że Eliza wymyśliła cały ten teatrzyk tylko po to, aby wygrać jakiś zakład.
— Nie mogłaś tak od razu? — spytał rozbawiony.
— Nie, bo byś się wykręcił — wzruszyła ramionami, czerwona ze wstydu. — A tak to już tu jesteś i nie masz wyjścia.
— Nienawidzę cię, wiesz? — zaśmiał się i złapał dziewczynę za rękę, gdy w końcu weszli do budynku.



[1109 słów: Mikołaj otrzymuje 11 Punktów Doświadczenia +20 PD]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz