JESIEŃ, ROK TEMU
— Mmmghm — rzucił w stronę Kuźmy Ricky, ale ona nie miała siły interpretować tego ani jako podziękowania, "poradzę sobie sam", ani w ogóle niczego innego więc po prostu go zignorowała. Pociągnęła merwkurwiaka za łokieć do łazienki, zamknęła drzwi i wskazała mu umywalkę. A ten gapił się w nią jak w cielę malowane.
— Wodą zmyj! — warknęła zirytowana dziewczyna. Odkręciła kran i podsunęła mu dozownik z mydłem. Ale syn Merkurego miał do powiedzenia tylko "ghmbfbgb" i odsunął się zarówno od umywalki, jak i niej.
— Bghmaarghh — mruknął, chyba pocieszająco Ricky. Dziewczyna zakręciła więc kurek i zrezygnowana odwróciła się. W chwili, kiedy w kącie oka straciła widok młodego wynalazcy, usłyszała skwierczenie. Zaskoczona natychmiast się odwróciła - a to kawałek tej mazi z jego twarzy, w kontakcie z kałużą na podłodze… chyba właśnie to wydało taki dźwięk. Ricky zaczął ścierać ją papierem toaletowym.
— Wiwisz? — wymamrotał już wyraźniej. — Ba maź mie mowe…
— Już rozumiem. Pospiesz się, mamy trumnę do przewiezienia — wywróciła oczami dziewczyna.
Owszem, Ricky radził sobie dość szybko. Kawałki jego skóry, które wcześniej były pokryte szarym paskudztwem, wydawały się lekko zarumienione. Kiedy już zebrał wszystko z twarzy, ulepił z papieru kulkę i ruszył w kierunku wyjścia.
— Masz zamiar zabrać to ze sobą?
— Racja!
Otworzył drzwi najbliższej kabiny, i zanim Kuźma zdołała go powstrzymać, wrzucił kulę bezpośrednio do sedesu, po czym zamknął drzwi i w paru susach, z córką Pavora ciągniętą za łokieć i breloczkiem z Kaczorem Donaldem stukającym o kafelki pokrywające ścianie łazienki, wybiegł z łazienki. Jakkolwiek daleko by nie odbiegł, nawet gdyby zapadł się pod ziemię, wszyscy w budynku słysząc wybuch, na pewno połączyli go z jedną, konkretną twarzą. Głupio wyszczerzoną, z włosami sklejonymi potem i jakimś podejrzanym śluzem, z plastrem w dinozaury na podbródku oraz powoli zmywającym się kutasem, narysowanym nie tak dawno permanentnym markerem na szyi w odwecie za zgrillowanie czyjejś złotej rybki dziwnymi, gorącymi oparami.
— To co, teraz trumna? — uśmiechnął się Ricky jeszcze szerzej.
────
[311 słów: Ricky otrzymuje 3 Punkty Doświadczenia]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz