piątek, 21 sierpnia 2026

Od Mikołaja CD Sony — „Koncert mis kryształowych to jeszcze nie sekta”

Poprzednie opowiadanie

LATO

— Cztery godziny? Tylko? — Ożywił się Mikołaj. — Rany, myślałem że Stany są większe.
— Tylko? — Greg wygląda na zaskoczonego.
— To jednak jedziecie z nami do Minnesoty?! — Pyta nagle Sony, prawie wyskakując z fotela. — Naprawdę???
— Cztery godziny do Pitssburga, żeby była jasność — westchnął mężczyzna. — Do Minnesoty macie jakieś czternaście.
Mikołaj spojrzał niepewie na Sony, która wystukiwała jakiś rytm palcami na udzie. Pewnie myślała nad tym, w jaki sposób przekonać dwójkę kierowców do dołożenia kilku godzin do zaplanowanej trasy. Kto by nie chciał zamiast czterech godzin jechać czternaście? A może i dwadzieścia? A to tylko w jedną stronę!
Chłopak chciał życzyć jej powodzenia, ale odkąd usłyszał o chorobie Adama, miał coraz większe wątpliwości. Cały czas kątem oka obserwował ruchy kierownicy tak, jakby jego wzrok magicznie miał ich uratować w kryzysowej sytuacji. Nie wiedział, jak dokładnie działa zaćma. Zawsze myślał, że jeśli ktoś choruje na zaćmę, to widzi świat jak przez odwrotną lornetkę. To znaczy, widzi boki, ale środek już nie. Adam jednak nie wyglądał, jakby magiczna latająca kula zasłaniała mu ulicę. Mikołaj mimo wszystko nie czuł się bezpiecznie. Siedział sztywno, jakby czekając aż coś się wydarzy.
— Ale serio nie chcecie? — Sony nie dawała za wygraną. — Nie lubicie festiwali?
— Nie bardzo — bąknął Adam.
— Nie mam czasu — dodał Greg.
— Ale będzie fajnie! Zobaczycie!
Odpowiedziała jej cisza.
— Micoway! Powiedz im coś!
— Sony… — chłopak nadal nie spuszczał oczu z Adama. Nie chciał irytować kierowcy swoimi komentarzami, starał się więc mówić cicho. — Ja nie wiem, czy to jest taki dobry pomysł.
— Co? Dlaczego? — Spojrzała na niego zaskoczona.
Mikołaj upewnił się, że Adam i Greg są zajęci rozmową między sobą. Wziął głęboki oddech i wyszeptał:
— No bo, to długa trasa i no… nie rozbijemy się?
— Rozbijemy się? Czemu niby? — Zapytała normalny tonem, w ogóle nie dbając o dyskrecję. Rozmowa z przodu ucichła, a Mikołaj jedynie westchnął.
— Nie słyszałaś co mówili? — Starał się mówić tak cicho, jak tylko mógł. — Adam ślepnie, zaraz w coś uderzymy.
— Adam nie ślepnie — zaprzeczyła Sony z uśmiechem. — Prawda, Adam?
— Nie, ale jeśli was to przekona do znalezienia innego środka transportu, to możemy uznać, że tak, ślepnę. Nic nie widzę — przewrócił oczami.
— Widzisz, Micoway? Dojedziemy!
Mikołaj nie był przekonany, ale nic nie odpowiedział. Jakby na zawołanie, Adam ostro skręcił kierownicę, w ostatniej chwili unikając zahaczenia o krawężnik. Pozostała trójka mocno chwyciła się czegokolwiek. Sony i Mikołaj spojrzeli po sobie zaskoczeni.
— Łooo Jezu! — krzyknął Greg. — Siwy Jezu, ale nie musisz tego udowadniać!
— Rozkojarzacie mnie — Adam wzruszył ramionami i jakby nigdy nic, jechał dalej.
Mikołaj spojrzał na Sony tak, jakby chciał powiedzieć coś w stylu "A nie mówiłem? Zabijemy się!", na co ta rozłożyła bezradnie ręce. Otworzyła usta, ale zanim zdążyła coś powiedzieć, odwrócił się do nich Greg.
— Dobra dzieci, wiecie co? Znacie grę w bałwana? — zapytał z uśmiechem.
Pokręcili głowami.
— No to słuchajcie. Cisza na morzu, bałwan śpi. Kto się odezwie - będzie nim — recytował. — Cisza.
— Mam pytanie — ręka Sony wystrzeliła w górę, uderzając o sufit pojazdu. — Ale przecież nie jesteśmy na morzu? Kim jest ten bałwan? Jakiś bałwan morski? W sensie pirat? Ale może ja chcę być-
— Mamy się zamknąć — Mikołaj spojrzał na koleżankę z poważną miną. Normalnie prawdopodobnie by się zaśmiał, ale teraz czuł wiszące nad nimi zagrożenie. Bał się, że jedno słowo więcej, a oni naprawdę zatrzymają się na innym pojeździe.
— Aha…
Zadowolony z siebie Greg odwrócił się z powrotem, powiedział kilka słów do Adama i otworzył Google Maps.
Mikołaj, który do tej pory nie miał ochoty nic mówić, nagle poczuł potrzebę opowiedzenia komuś wszystkiego, co tylko wiedział. Do głowy przyszło mu nagle multum ciekawostek, które idealnie pasowały do mijanych za oknem widoków. A może Adam chciał porozmawiać o musicalach? Może Greg chciał posłuchać wyuczonych przez niego monologów z "Kordiana" albo "Dziadów"? Sony na pewno chciała porozmawiać o zwyczajach mrówek leśnych! Tak się składa, że ostatnio o nich czytał! Tyle tematów do rozmowy, a ta została zakazana.
Kątem oka spojrzał na Sony, która, podobnie jak on, nie mogła wysiedzieć w fotelu. Niecierpliwie machała nogą, bawiła się palcami u rąk i rozglądała się na wszystkie strony. Kiedy w końcu spotkali się wzrokiem z Mikołajem, omal nie wybuchnęli śmiechem. Bezgłośnie zgodzili się na nowy konkurs - próby przekazania sobie informacji na migi do momentu, kiedy któreś zaśmieje się na głos.
— Zjedź tam — polecił Greg Adamowi, który po chwili skręcił na stację benzynową.
W końcu pojazd zatrzymał się na parkingu. Cała czwórka wysiadła przeciągając się z ulgą i ciesząc się z możliwości wyprostowania nóg po kilkugodzinnej podróży. Adam wygrzebał papierosy ze schowka, a Sony i Mikołaj stanęli przed Gregiem w dwuosobowym szeregu, uśmiechnięci jak czekające na cukierka dzieci.
Mikołaj próbował wybełkotać coś w stylu "już możemy mówić?" ale bez otwierania ust. Tak na wszelki wypadek, jakby gra nadal trwała. Sony za to próbowała zapytać "wygraliśmy?" bezgłośnie, tak, aby Greg mógł wyczytać to z ruchu jej ust. Zanim zdążył odpowiedzieć, stanął obok nich Adam z papierosem. Mikołaj zaczął chodzić dookoła, szukając miejsca, w którym uniknie dymu. Niestety, wiatr za każdym razem wiał w jego stronę, aż w końcu chłopak zaczął kaszleć.
— Możecie — westchnął w końcu mężczyzna.
— To serio pójdziemy do tego maka? — wypaliła od razu.
— Pójdziemy — zgodził się Adam. — Jestem głodny.
— Ale! — wtrącił się Greg. — Pod warunkiem, że później grzecznie pójdziecie spać.
— I obudzimy się w Minesocie, tak?
— I obudzicie się w Pittsburgu, a w Pitssburgu znajdziemy wam inny transport — uśmiechnął się Greg. — Co powiecie na pociąg?
— Pociąg? — Zdziwił się Mikołaj, któremu w końcu udało się znaleźć dogodne miejsce. — Ale Sony mówiła, że pociągi tutaj są tragiczne i drogie.
— Paliwo też — wzruszył ramionami Adam.
— Zgoda! — wypaliła Sony. — A kupicie nam bilety?


Sony?
────
[910 słów: Mikołaj otrzymuje 9 Punktów Doświadczenia]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz