poniedziałek, 31 sierpnia 2026

Od Apollodorosa CD Chaita — „Nowojorski kryzys mieszkaniowy”

Poprzednie opowiadanie

JESIEŃ

Ramiona Apollodorosa spięły się na temat, po czym od razu zmusił je do rozluźnienia, jakby to wcale nie był stres, tylko część ćwiczeń trenujących pracę mięśni. Muszą się tym zająć tak czy siak, bo zje ich ten temat gryz po gryzie. Nie było pewne, czy jak on, Chait ma koszmary o tych… gryzoniach z piekła rodem, ale na pewno łaził samotnie sprawdzać do piwnicy tak jak Doros. Nie mówił Chaitowi o dziwnych spojrzeniach od sąsiadów, bycia zatrzymywanym, bo po co oni tam tyle schodzą. Jego przyjaciel ma za dużo na głowie i tak, a ta… aura pustki wokoło Chaita nie znikała. To podobne uczucie do wyczuwania ciągle tej samej rany, bo nie jest ona się w stanie zagoić, zamiast tego babrając się w infekcji za infekcją. Tyle że nie zmusi ono przyjaciela do otwierania się o własnym zdrowiu, to tylko pogorszy sytuację, złamie kruche zaufanie między nimi.
— Wiesz… mam dziwny pomysł, ale nie mogę przestać śnić o tym i… może warto spróbować? Ta scena z mitu, o którym mówiłem… Nie mówię, że mój ojciec się pojawi w cielesnej formie i zacznie zabijać ani nic, ale… Może dostaniemy od niego jakieś wsparcie? Za to dobre przyjęcie? Potrzebuję dnia wolnego na coś w stylu uczty i no… Brzmię jak desperat, co nie? — Zaśmiało się sucho.
— Nie no, ma sens, jeśli wyszły z tego mitu, to… no ma sens. — Chait wydawał się równie zdesperowany w tym momencie, bo co im w sumie pozostało poza tym? Walczyć, aż wybiją, a jeśli to przyspieszy wybicie? To tym lepiej. W teorii mogliby się po prostu przeprowadzić, ale ten problem by tutaj nadal był, potencjalnie narażając innych na ból. Z zamyśleń wyrwał rudzielca głos współlokatora. — Zawsze, jak to nam nie wyjdzie, to przynajmniej spróbowaliśmy, tak? Wybierzmy dzień, kiedy masz wolne, ja zgłoszę szefowej dostępność wokoło tego… jak będzie, tak będzie. — Chaita już chyba ze stresu poruszania tej sytuacji brał mocniej głód nikotynowy. Żyli ze sobą na tyle długo, że Doros rozpoznawał te ruchy dłońmi, szukające nieistniejącego szluga.
Po umówieniu dnia spędzili ten wieczór jak zawsze; trochę jeszcze rozmowy, nieco bardziej niezręcznej niż zwykle, obowiązki domowe, zaszywanie się w swoich kątach, ogarnianie się na noc. Wyczuwalnie jednak wisiało w powietrzu napięcie, to, które było tam, od kiedy odkryli problem w piwnicy, ale zwykle niewyczuwalne. Teraz jednak nasilone na tyle, że dominowało pomieszczenie jak rozbita fiolka arabskich perfum, która zagłusza wszelakie inne zapachy swoim intensywnym zapachem.
Dni za dniami mijały im w podobnym napięciu, zawsze tutaj. Deszcz wydawał się bardziej złowrogi, każdy szelest brzmiał jakby był dźwiękiem skradającego się niebezpieczeństwa. Apollodoros dawno nie planowało tyle gotowania, ale trzeba było się postarać na budżecie… na wszelki wypadek. Poza tym w gotowaniu można się zgubić, skupić tylko na przepisie, udawać, że wszystko jest w porządku… ucieczka czasem lepsza niż w łucznictwie. Bo w sporcie układał sobie rzeczy, przywracał balans, od razu po treningach myślał o problemie w strategiczny sposób, gotowy na walkę.
Było to w swojej formie… dziwne siedzieć przy stole z Chaitem, kiedy przed nimi było miejsce gotowe wystrojone tak, że bardziej pasowałoby na ołtarz niż na cokolwiek innego. Nie mieli bardzo gdzie indziej rozłożyć czegoś takiego, to też prawda. Nuciło hymny błagalne po grecku z prośbą o… znak, pomoc od kogoś, wizję… cokolwiek. Chait dekorował dalej i pilnował, żeby świece i kadzidła niczego nie zapaliły. Rozważali spalenie też suszonych liści laurowych, ale zrezygnowali, bo ten zapach jest… specyficzny. Już niech leża sobie nienaruszone obok porcji dań, obrazów, wierszy, wina, poezji. Cokolwiek im pasowało, to trafiało na miedzianą zdobioną tackę.
Po złożeniu ofiary nie zamienili słowa, ich kontakt wzrokowy mówił wszystko. Jedyne, co im zostało, to czekać. Chait wyszedł praktycznie od razu po tym na papierosa na ich klatce schodów przeciwpożarowych, nie dziwiło mu się. Samo miało ochotę na wykończenie tej butelki wina, którą kupili tylko pod ofiarę.


Chait?
────
[628 słów: Apollodoros otrzymuje 6 Punktów Doświadczenia]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz