czwartek, 26 marca 2026

Od Lairy CD Sony — „A Fisher of Fish”

Poprzednie opowiadanie

LATO IV

Poranne łowienie, a przynajmniej w cieplejszych miesiącach, stało się dla Lairy czymś więcej, niż tylko sposobem na zabicie wolnego czasu. Zdecydowanie była to jedna z jej ulubionych form relaksu. Cicha, spokojna odskocznia od otaczającego ją zgiełku obozowego życia, od hałasów, obowiązków i tego okropnego, męczącego uczucia, że powinna być gdzieś indziej, robić więcej.
Powietrze było jeszcze chłodne, nasiąknięte wilgocią poranka a tafla jeziora przypominało trochę lustro, aż chciało się zacząć mamrotać pod nosem „Lustereczko powiedz przecie…”. Ptaki już dawno zaczęły swój koncert, choć Laira mogła wręcz przysiąc, że jakieś dwa ptaszory miały między sobą małą wojnę, sądząc po dźwiękach, jakie wydawały.
Obecność Sony była do tego przyjemnym dodatkiem. Nie czymś nachalnym, czy męczącym — czymś po prostu naturalnym, co sama z chęcią by wybrała. Dzielenie się z kimś swoją pasją do wędkowania wyszło jej na dobre ale i okazało się też cholernie satysfakcjonujące. Najważniejsze, że nie musiała tłumaczyć ciszy, czy na siłę jej zagłuszać. Sony robiło to mimowolnie swoim szczebiotaniem, co ani trochę jej nie przeszkadzało.
Przesunęła palcami po wędce, poprawiając żyłkę i wypuściła powietrze z płuc. Może to przez spokój tego miejsca, a może przez to, jak na swój sposób towarzystwo Sony działało na nią relaksująco. Szczerze? Po raz pierwszy od dawna nie czuła, że musi spieszyć się gdzieś.

WIOSNA V

Kłótnia, czy może raczej prawdziwa awantura, jakby jakiś szatan wyszedł z dna piekieł, którą miała jakże wątpliwą przyjemność stoczyć z Violet nie należała do najbardziej zajebistych doświadczeń w jej życiu. Nie mówiąc już o tym, że pół, jak nie trzy-czwarte osób z obozu ją słyszało. Krzyki wciąż odbijały się echem gdzieś tam z tyłu jej głowy, zmieszane z ciekawskimi spojrzeniami herosów, które im rzucali. Nadal miała przed oczami pełne żalu i gniewu oczu Violet.
Cicho liczyła, że jej problem się skończył.
Nie wiedziała tylko, jak głęboko w dupie niedługo będzie.
Teraz siedziała po prostu na łóżku, które jak na jej gusta, było zbyt małe i zbyt twarde, by spać na nim wygodnie. Wpatrywała się w półotwartą, przerzucaną przez ramię torbę, która była w połowie zapełniona niedbale złożonymi ubraniami. Nie miała zbyt wiele rzeczy w obozie. Westchnęła, wrzucając torbę narzędzi do środka.
Pakowanie nigdy nie było dla niej przyjemnie, zawsze kojarzyło jej się z kolejnym okropnym doświadczeniem.
Z uciekaniem od problemów.
Musiała zawijać dupę z obozu, takie przecież były zasady, no i jakimś cholernym cudem przeteleportować się do San Francisco. Znaczy tak - miała możliwość transportu dostępne dla półboskiego pierda tylko po prostu… nie chciała. Uznała, że po prostu zrobi sobie wycieczkę krajoznawczą licząc, że po drodze nic jej nie zeżre.
Violet wybrała za to Nowy Jork.
I o to był ten cały, kurewsko głośny, pierdolony harmider.
Bo przecież obiecały, że będą razem.
Laira zacisnęła szczękę czując, jak coś cholernie ciężkiego osiada na jej klatce piersiowej. I mimo iż z początku sądziła, że była to złość, tak szybko zrozumiała, jak bardzo się myli. To było coś głębszego, zdecydowanie bardziej upierdliwego; uczucie, którego nie mogła się pozbyć nawet siłą.
Może gdyby przypieczętowały ten pakt krwią.
Ewentualnie jakimś dzikim zaklęciem, które przykleiło by je do siebie jak superglue.
Mogły też walnąć ofiarę z baranka bożego dla ich starych i może wtedy to by cokolwiek dało, sprawiłoby, że słowa “będziemy przy sobie” nie spierdolą jak karaluch przy zapalonym świetle.
Parsknęła cicho pod nosem, przecierając twarz dłonią.
Głupie.
Wiedziała, że to było głupie.
A jednak mimo wszystko, bolało jak jasna cholera.
Zamknęła torbę jednym, płynnym ruchem, jakby tym gestem miała zamknąć temat i już więcej do niego nie wracać. Jakby nie liczyło się już więcej to, co zostało między nimi niedopowiedziane.
Podnosząc wzrok niemal podskoczyła, widząc znajomą twarz stojącą w drzwiach. Nie była dobra w czytaniu emocji u innych, toteż nie bardzo wiedziała, czy Sony jest po prostu smutno, czy to ich neutralna mina.
— Dobrze cię widzieć — uśmiechnęła się, trochę na siłę, trochę z przyzwyczajenia, choć jej intencje były szczere w stu procentach.
Sony oparło się o framugę, krzyżując ręce na klatce piersiowej. Nie była przyzwyczajona do takiego spokoju od dziecka Apolla.
— Więc… — zaczęło, grzebiąc butem w podłodze, jakby to było nagle najciekawsze zajęcie świata. — Dzisiaj wyjeżdżasz?
Laira odpowiedziała jedynie krótkim skinieniem głowy, nie ufając samej sobie, by użyć słów.
— A Violet? — padło ciszej, jakby niepewnie. — Ponoć miałyście wyjechać we dwie. Razem. Bardzo cię lubi.
Półbogini czuła, jak te słowa wiszą nad nią niczym kosa. Bardzo cię lubi. No, właśnie widziała, szczególnie po tej całej awanturze. Swoją uwagę skupiła więc na zamku torby, który za cholerę nie chciał się dopiąć, chociaż próbowała piąty raz.
— Cóż… — zaczęła, a słowa ugrzęzły jej gdzieś w gardle. — To po prostu bardzo skomplikowane — dodała w końcu, tonem, który przypominał tłumaczenie dziecku, dlaczego nie wolno napieprzać w wujka zabawkowym młotkiem.
— Lesbijki są dziwne — wymamrotało Sony pod nosem, aczkolwiek bardziej do siebie, niż do swojej rozmówczyni. Laira jednak to słyszała i mimo wszystko, mimo tego zmęczenia, złości i frustracji, które towarzyszyły jej od początku tego dnia (swoją drogą zdawał jej się ciągnąć bez końca) — parsknęła rozbawiona.
Krótko.
Ale jednak.
— Nawet nie wiesz, jak bardzo — zamilkła na moment. — Słuchaj, dzisiaj jest mój ostatni dzień w obozie, także mam coś dla ciebie.
Sony uniosło brwi wyraźnie zaskoczone, obserwując, jak Laira wyciąga spod łóżka ciemnozielony pokrowiec a później drugi, mniejszy i do tego szary. Przez chwilę trzymała je w dłoniach, jakby zastanawiała się co powiedzieć, czy może jest pewna swojej decyzji.
— To mój ukochany zestaw — powiedziała w końcu, podając im pokrowiec z wędką — I najlepsze spławiki, jakie mam. Część jest ręcznie robiona.
Westchnęła z dumą, mierzwiąc herosowi włosy na głowie.
— Zajmij się nimi dla mnie, zgoda?


Sony?
────
[910 słów: Laira otrzymuje 9 Punktów Doświadczenia]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz