ZIMA
Wiedziałom, że teraz Oriana prawdopodobnie jeszcze bardziej znienawidzi Artema. Była już wystarczająco niezadowolona za każdym razem, gdy pojawiał się w naszym domu i za nic nie mogła się do niego przekonać, nieważne co powiedziałom na temat jego i naszej relacji. Nie wierzyła, gdy mówiłom jej, że jest z nami lepiej i że mężczyzna nie jest niczemu winien. Wykiełkowała się w niej zawiść, przez którą twierdziła, iż czuje od Artema negatywną, złą energię i zalecała mi na okrągło trzymać się od niego z daleka. A doskonale wiedziała, że nie zamierzam jej słuchać.
Ściszyliśmy głosy. Usiadłom na łóżku obok Artema i rozpakowaliśmy razem rzeczy, jakbyśmy własnie wspólnie przygarnęli zwierzaka i zaczynali nowe, szczęśliwe życie. Zamiast tego, czułom się jak wrak człowieka, który nie wie, w jakim punkcie się znalazł i gdzie powinien teraz zmierzać, bo znalazł się w ciemnym tunelu, w którym nie może odszukać wyjścia, gdyż musi iść na oślep.
— Nie chcesz wcale tego psa, prawda?
— Czemu w ogóle gadasz takie coś? — burknęłom, marszcząc brwi.
— To ty mówiłoś, że nie wiesz jak radzić sobie ze zwierzętami.
— Nie pamiętam tego.
— Ale tak było.
Postanowiłem się o to nie kłócić, skoro niezależnie od tego, czy tak mówiłem Artemowi, czy nie, było to prawdą. W domu, ani swoim rodzinnym, ani u Vivian, nie miałem nawet rybek. Matka miała alergię, a Vi, nie miała do tego ani ręki, ani czasu, ani nerwów”. Gdy dorosłem, to dziecięce marzenia o posiadaniu psa dawno się ode mnie odsunęły. Nie uznałbym się nigdy i tak za wystarczająco odpowiedzialnego — chociaż przyznanie się do tego jest za to jakąś oznaką odpowiedzialności.
— Sugerujesz mi coś? — odezwałem się po chwili ciszy.
— O co ci chodzi?
— Znam ten pierdolony ton. Sugerujesz mi coś.
— Sugeruję, że musisz przestać musieć mieć zawsze ostatnie słowo w dyskusji.
Czując, jak spięta jest moja szczęka, rozluźniłem mięśnie twarzy. Trwaliśmy kolejne parę minut w ciszy, a ja nie wiedziałem, co powiedzieć — jaki w tym momencie mogę z nim poruszyć temat, aby nie zmienił się on w niezręczną rozmowę bądź kolejne nieporozumienie.
— Chcesz coś zjeść, napić się? — spytałom. — Jesteś w końcu gościem. — Wzruszyłom bezwolnie ramionami, gdy na mnie spojrzał.
— Nie, dzięki. Chyba będę się już zbierał.
Pokiwałom głową, chowając twarz. Nie chciałom go trzymać na siłę, choć głos w mojej głowie podpowiadał, żebym nie odpuszczało tak łatwo. Wstał z łóżka i przez przypadek potrącił mnie lekko ramieniem, po czym wyszedł z pokoju.
— Poczekaj-
Zostań.
Wyszłom za nim na korytarz, gdzie już szykował się do wyjścia z założonymi butami. Artem zatrzymał się i odwrócił głowę w moją stronę. Ścisnęłom wargi, spuszczając wzrok. Poczułom nawrót tego charakterystycznego ścisku w żołądku, który nie pozwalał mi na wydobycie żadnych słów, dusząc je w środku.
— Dzięki. Za wszystko.
Nie odpowiedział. Drzwi zamknęły się za nim lekko, jakby to poruszył nimi szybko ulatujący wiatr.
Nie byłom w stanie nic zjeść tego dnia, przez co dopadały mnie w okazjonalnych momentach mdłości, ale i tak wyszłom z papierosem na balkon. Odpaliłom drżącymi palcami zapalniczkę, która powoli traciła swoją moc, usiadłom na progu i chłonęłom zimno wieczoru, nie myśląc o niczym. Tak jak przez większość czasu w mojej głowie kotłował się natłok myśli, tak tym razem nie mogłam nawet zmusić się do tego, aby moja uwaga skierowała się na coś innego, niż ciemna pustka na niebie.
— Wszystko dobrze?
— No. Wspaniale.
Zrobiła coś, co mnie zdziwiło tak, że nie zdążyłom strzepnąć popiołu z papierosa, a ten sam oprószył się na moje spodnie — usiadła obok mnie, pozwalając, żeby śmierdzący dym leciał na jej twarz. Zakryła się bardziej kurtką, podwinęła kolana pod brodę, otuliła je i nic nie mówiła, jakby po prostu chciała być ze mną. Zaakceptowałom tę propozycję, samo nie mając wielkiej ochoty na to, by mówić jej, jak naprawdę się czuję. Na dodatek znałom ją tyle czasu, że wiedziałom, jak kłopoczą ją jakiekolwiek emocjonalne rozmowy. Czułobym tylko, że się użalam.
— I tyle?
— No. Tyle.
Westchnęła.
— Nadal go kochasz?
Rzuciła tymi słowami w próżnię. Nie wzruszyłom się, nie poczułom, jak potrząsają one mym ciałem, czy wędrują, by przebić się przez zamknięte bramy w głowie — przeleciały obok mnie, niezauważone (czy nieusłyszane) i byłom tego świadome, tak samo, jak tego, jakie reakcje powinny we mnie wywołać. Jeszcze nigdy nie dopadło mnie takie zobojętnienie. Nie, gdy temat dotyczył go.
Nie spojrzałem na nią, w nadziei, że wstanie i mnie zostawi w świętym spokoju, w obawie, że za moment się złamię. Nic takiego jednak się nie wydarzyło. Następne, prawdopodobnie, kilkanaście minut — choć mogło minąć i dwadzieścia, a może pół godziny — siedzieliśmy razem na mrozie, w milczeniu, aż nie wypaliłem trzeciego papierosa i wróciłem pierwszy do mieszkania, zmęczony tą głuchotą i mając ochotę tylko na to, aby pójść spać i obudzić się jak najpóźniej następnego dnia.
LATO
Od dwóch dni nie mogłom spokojnie odetchnąć. Próba przyłożenia się do czegoś wymagającego skupienia nie miała ani szansy powodzenia. I nie dlatego, że Artem zaprosił mnie do swojego mieszkania, a dlatego, że zaprosił mnie do swojego mieszkania na noc. Nawet nie kryłom się ze swoim zaskoczeniem, ale nie odpowiedział mi wprost, skąd wyszła od niego inicjatywa z taką propozycją, patrząc na to, że przez ostatnie miesiące byliśmy zbyt zajęci, by się widzieć. I nastał ten dzień, gdzie obydwoje mieliśmy czas.
,,ciągle pracujesz, wiesz?”
,,probuje czyms zając glowe”
Rozmowa ucichła, a brak odmowy z mojej strony musiał zostać uznany za przyjęcie zaproszenia. A przynajmniej miałem nadzieję, że tak to zostało odebrane. Nie byłbym sobą, gdybym odmówił — czułem takie pobudzenie, że tylko odliczałem do godziny dwudziestej, nie przejmując się niczym innym niż tym, jak wyglądam, w co się ubiorę, co mogę powiedzieć, czy powinienem ze sobą coś wziąć i czy ma jakieś konkretne zamiary, inne niż spędzenie ze mną czasu.
────
[952 słowa: Edgar otrzymuje 9 Punktów Doświadczenia]
Stukot moich butów rozbrzmiał po całym korytarzu. Pokonałem irracjonalny, przejmujący mnie lęk i nacisnąłem klamkę od drzwi mieszkania, które były już dla mnie otwarte.
Artem?
[952 słowa: Edgar otrzymuje 9 Punktów Doświadczenia]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz