środa, 1 października 2025

Od Havu — drabble „Tarcza"

Pierwszy raz tarczę do rąk dostał w obozie podczas jednego ze szkoleń z inną bandą młodych rekrutów. Nikt nie wiedział, co się dzieje, gdzie powinni wepchać swoje ręce, więc stali niezręcznie w szeregu i czekali na dalsze instrukcje.
Jeden ze starszych legionistów dał im najpierw do rąk po specjalnym ćwiczebnym kiju, a kolejny rozdał po drewnianej tarczy. Tak słabo wykonanej tarczy Havu potem już nigdy nie zobaczył na własne oczy.
— Przepraszam, a dlaczego w zasadach jest napisane, że walka z tarczą wyklucza walkę z tarczą? — zapytał jeden z młodziaków.
Tłum zaczął szeptać.
Nikt nigdy sensownie nie odpowiedział na to pytanie.

────
[100 słów: Havu otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Artema — drabble „Tarcza"

We wszystkim widział tylko jejgo. W gorzkiej, czarnej kawie, której przecież nie pił, ale wciąż trzymał worek czarnego proszku upchnięty w szafce z herbatami. W zachodach słońca, bo pomarańczowy kolor przypominał mu o równie ciepłym uśmiechu. I na domiar złego widział go w tarczy księżyca, wschodzącej na nocne niebo zaraz po wspominanym zachodzącym słońcu.
Mógł usiąść, godzinami wpatrywać się w gwiazdy, ale zamiast podziwiać ich piękno, to widział kogoś innego. Nie miało to najmniejszego sensu i pewnie nigdy nie będzie miało; jak człowiek nawet w czymś tam niepozornie nudnym i niewzbudzającym podziwu mógł dostrzegać osobę, na której mu najbardziej zależało.

────
[100 słów: Artem otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Luciena — drabble „Tarcza"

Ostrza dobywał tylko w chwilach największego zagrożenia. Kiedy nie miał gdzie się schować, odbiec, by utrzymać dystants lub gdy został zagoniony w kozi róg.
Prawdziwą tarczę obronną stanowiły jego winorośla. Długie, giętkie pnącza, które potrafiły zacisnąć się wokół ofiary niczym boa dusiciel. Zapach winogron nie opuszczał Luciena nawet na moment. Towarzyszył mu właściwie całe życie. Znał tę słodką, jakże przyjemną woń od narodzin.
Pnącza wiły się w jego kieszeniach, jak nieposkromione węże. Głodne strachu, krwi potworów, głodne tego, co mogły zrobić; a Lucien delikatnie głaskał je po listkach, szepcząć do nich w myślach, że jeszcze nie przyszła na nie pora.

────
[100 słów: Lucien otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Dantego — drabble „Tarcza"

Każda próba zalezienia sobie prawdziwego przyjaciela kończyła się tak samo. Wykorzystaniem. I nawet po tylu razach nie potrafił się poddać, bo czuł się cholernie samotny; a ta samotność z każdym kolejnym dniem zabijała go coraz bardziej.
W końcu gdy był sam, to widział ich. Wolał zostać tarczą strzelecką, w którą ludzie raz za razem wbijali kolejne rzutki.
Do niczego się nie nadajesz.
Auć.
Chory ćpun.
Auć.
Ktoś obracał w ręce kolejną rzutkę. Na usta cisnęły mu się obraźliwe słowa, ale w końcu odpuścił. Odszedł bez słowa, a potem Dante nazwie go swoim przyjaciółmi, chociaż z tym słowem niewiele ma wspólnego.

────
[100 słów: Dante otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Filemona — drabble „Tarcza"

Westchnął, budząc się o godzinie szóstej. Wzdychał właściwie przy każdej wykonywanej czynności, bo nic nie sprawiało mu już w życiu radości. Poranna kawa? Nic tylko zostawia cierpki smak na języku. Śniadanie? Wyszło niedobre. A praca? Lepiej nic nie mówić.
Filemon zerknął na tarczę zegarka. Wskazówki wskazywały siódmą. Żył w ciągłej monotonii, codziennie robiąc to samo, i nigdy nie czepiąc z życia żadnej przyjemności. Budził się o tej samej godzinie (dokładnie szósta zero-zero) i szedł spać po dwudziestej drugiej. Z jednej strony czuł stabilność, a z drugiej cholerną pustkę.
Znów westchnął, tym razem ciężej i z większym wyrzutem, niż godzinę temu.

────
[100 słów: Filemon otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Oriany — drabble „Tarcza"

Myślałam, że ojciec powinien być kimś, kto winien bronić od wszystkiego, co złe. Męski autorytet. Pokaz siły, władzy i dominacji, niczym cholerny topos rycerza. Głowa rodziny, sprawująca nad nią opiekę.
Przez parę naiwnych lat w to wierzyłam.
A potem ojciec wycierał łzy w moją koszulkę, ściskając palce mej dłoni. Z zaciśniętymi wargami obserwowałam, jak nierównomiernie unosi się jego klatka piersiowa. To był jedyny raz, jak widziałam go w takim stanie.
W wieku osiemnastu lat przestałam wierzyć w wyimaginowane bajeczki i polegać na tym, że ktokolwiek mnie ochroni. Musiałam sobie radzić bez niego.
Zupełnie sama, tak jak zawsze. Bez żadnej obrony.

────
[100 słów: Oriana otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]

Od Edgara — drabble „Tarcza"

Wszystko oparte było na wzajemnym wykorzystywaniu. Ja wiedziałem, on to wiedział, obydwoje o tym doskonale wiedzieliśmy i ta świadomość, ta zależność była w tym najgorsza.
— Czemu zawsze mi się za ciebie obrywa?
Krew spływała mi z nosa do warg. Nie byłem w stanie nawet podtrzymać głowy prosto, bez zawrotów głowy i opadnięcia jej na jedno z ramion, a co dopiero stanąć w pionie.
— Coś w tym złego? — parsknął. — Jesteś dla mnie jak moja tarcza. Nie tego chciałeś? Być komuś potrzebny?
No tak. Dlatego to wszystko robiłem. Nie wiedziałem jednak, że tarcze jest tak łatwo złamać, ale nie powiedziałem tego głośno.

────
[100 słów: Edgar otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]