wtorek, 26 maja 2026

Od Lotus — „I dream of getting out”

Lotus z każdą kolejną porą roku coraz częściej zastanawiała się nad tym, co tak właściwie powinna robić ze swoim życiem. Zanim okazało się, że jej ojciec nie był jedynie przypadkowo poznanym mężczyzną, którego jej matka poznała w muzeum, planów miała na pęczki; chciała zostać wynalazcą, astronautą, kierowcą pociągu, operatorem wózka widłowego i miała jeszcze wiele innych opcji, a najlepiej byłoby wykonywać każdy z tych zawodów naraz. Wszystko to legło w gruzach, kiedy pierwszy raz Anina uwierzyła, że jej córka widzi potwory.
Trzynastoletnia Lotus Wright zdecydowanie nie była bezproblemowym dzieckiem, choć w większość kłopotów wpadała nieumyślnie. Nawet kiedy naprawdę starała się siedzieć bezczynnie i udawać, że wcale jej tam nie ma, coś w jej otoczeniu zawsze coś się psuło, zaczynało grać czy robiło inne dziwne rzeczy. Nic nie dawały tłumaczenia, że dziewczynka nie ruszyła nawet palcem i to nie jest jej wina. Po pierwszych kilku wpadkach wszystko po kolei spadało na nią. Przez jakiś czas Lotus próbowała się wykłócać, ale szybko straciła werwę, bo nigdy niczego to nie wnosiło.
Przestała mówić o tym, że te rzeczy dzieją się bez udziału. Gdy wokół niej działo się cokolwiek dziwnego, nawet o tym nie wspominała. Nikomu, w tym matce. Matka nigdy nie powiedziała wprost, że jej nie wierzy, ale podchodziła do tego nad wyraz obojętnie, jakby kompletnie nie obchodziło jej, czy Lotus naprawdę kłamie. Lotus, będąc jeszcze małym dzieckiem uporczywie starała się przekonać chociaż własną mamę, że jest niewinna, ale poddała się, kiedy nie przynosiło to żadnych skutków. Myślała czasami o tym, że może to przez te „wybryki” Anina zachowuje się tak neutralnie wobec własnej córki. Więc Lotus nie mówiła jej o cieniach, które widziała kątem oka. Sama zrzucała to na rozkojarzenie i bujną wyobraźnię. Nie wspominała o tym, że czasami czuje się, jakby śledziło ją coś, czego nie jest w stanie zauważyć. Przecież mogło jej się wydawać.
Dotychczasowe życie Lotus legło w gruzach, gdy pewnego dnia wracała z matką z wieczornych zakupów w supermarkecie. Nie miały samochodu, więc obciążone torbami, szły na skróty przez niezbyt przyjemne uliczki San Francisco. Latarnie były brudne, przez co ich światło wydawało się zamglone, w tle głośno ujadał pies. Lotus szła za matką i myślała tylko o tym, że pada z nóg i bardzo chciałaby już być w domu. Wieczorne powietrze było chłodne i dlatego cała zesztywniała, kiedy nagle poczuła ciepły powiew na karku, któremu towarzyszył odór zgnilizny. Zamiast wypuścić z dłoni papierową torbę, z całej siły zacisnęła na niej palce i odwróciła głowę.
Głośny krzyk rozdarł ciszę, gdy napotkała spojrzeniem bursztynowe ślepia. Nie pamiętała tego, że zamknęła oczy, a Anina znalazła się zaraz za nią i przyciągnęła córkę do piersi. Pamiętała tylko intensywny kolor oczu istoty i ciepły oddech na karku.
— Co widziałaś? Frances, co widziałaś? — pytała gorączkowo Anina, z rozpędu używając pierwszego imienia córki, chociaż wiedziała, że tego nie znosi.
W odpowiedzi usłyszała jedynie szloch. Próbowała wydobyć z córki jakiekolwiek wyjaśnienia, mając nadzieję, że może Lotus zobaczyła coś związanego ze swoim ojcem, chociaż nie miała o tym pojęcia. Od lat czekała na jakąkolwiek wiadomość od dawnego partnera. Niestety, córka miała jej niewiele do zaoferowania. Anina zaciągnęła zapłakaną dziewczynkę do mieszkania i opowiedziała jej, kim naprawdę był jej ojciec. Mówiła na zmianę z zachwytem i z goryczą. Lotus nie zapamiętała szczegółów tej rozmowy — wiedziała jedynie, że płakała tak długo, że na koniec ból prawie rozsadzał jej czaszkę.
Kilka dni później, z świetnym wyczuciem czasu, znalazła ją Lupa, a Lotus starała się nie myśleć o tym, z jaką ulgą opuszcza dom.
Teraz Lotus nie miała pojęcia jak pogodzić swoją półboską naturę ze zwykłymi, śmiertelnymi zajęciami. W teorii nikt jej tego nie zabraniał, ale w praktyce miała do odbębnienia jeszcze siedem lat stażu jako legionistka, a potem najlepiej, jakby osiedliła się w Nowym Rzymie, bo tam zawsze było coś do roboty.
Czasami zastanawiała się, jakby wyglądało jej życie, gdyby jej ojcem był zwykły śmiertelnik. Może zostałby, żeby uczestniczyć w jej życiu. Może miałaby rodzeństwo. Może jej relacja z Aniną wyglądałaby całkiem inaczej.
Może byłaby szczęśliwa.

────
[656 słów: Lotus otrzymuje 6 Punktów Doświadczenia]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz