– Zrobisz mi ten telefon? – Kuźma przechyla się przez oparcie kanapy, obserwując szykującego się do wyjścia Anastazego. O ile w tej pozycji jest w stanie obserwować coś więcej niż kawałek ściany nad jego głową.
– No.
– A kiedy? – nachalnie dodaje, teraz wisząc głową w dół w pozycji tak ryzykowanej, że gdyby mężczyzna nie skupiał się wyłącznie na swoich sznurówkach, to przestraszony krzyknąłby coś w stylu: „Przestań, bo spadniesz, rozwalisz sobie nos i będziemy musieli jechać do szpitala!”. Albo by nie krzyknął, żeby nie wpuszczać do mieszkania ducha PolskiejMamy™.
– Kiedyś na pewno – odpowiada, podając jej tę jakże precyzyjną datę. – Nie spal mieszkania, jak mnie nie będzie.
– Jeśli zagrożę, że spalę, to zrobisz mi ten telefon szybciej?
– Nie – ucina Anastazy i próbuje udawać, że wcale go ta groźba nie przestraszyła (niestety, większość rzeczy, które mówi Kuźma brzmi dziwnie strasznie). Próbuje przekopać się przez miliony kurtek i bluz na wieszkach w przedpokoju, bo gdzieś w tym motłochu zostawił klucze, ale nie wie gdzie i ile miesięcy temu. Dopiero po zanurkowaniu w kieszenie swojego rozpadającego się płaszcza udaje mu się chwycić znajomy brelok przedstawiający wehikuł Pana Samochodzika.
– A mogę pójść z tobą?
– Aż tak ci się w życiu nudzi? Serio? – Mężczyzna wpatruje się w nią z uniesionymi brwiami. – Do pracy idę. Zadanie domowe odrób, a nie.
– Ja po prostu zawsze chciałam się nauczyć jak naprawiać te wszystkie, wiesz, sprzęty kuchenne i łazienkowe. Przecież to bardzo przydatne w życiu – oznajmia, dalej próbując odnaleźć najwygodniejszą najdziwniejszą pozycję na sofie.
– Jak ci się tak nudzi, to idź na spacer, a nie maltretuj kanapę – rzuca Anastazy na odchodne i wychodzi z mieszkania.
Po paru minutach wraca, bo w roztargnieniu zapomniał skrzynki z narzędziami.
Na podany adrest trafia spóźniony. Pierwszy raz znajduje się w tej części miasta i najpierw w ogóle musiał się zorientować, do jakiego pociągu metra wsiąść i na jakiej stacji wysiąść, co było zadaniem niesamowicie trudnym, bo akurat tutaj iFajstos Anastazego co chwilę traci zasięg. Mapy i GPS postanowiły sabotować go na każdym kroku i dość długo zwyczajnie kręcił się w kółko, pytając ludzi, gdzie jest i którą mamy godzinę. Na całe szczęście powstrzymał się od pytania o datę, bo wtedy zostałby uznany za kogoś gorszego niż creep próbujący zdobyć serca losowych dziewcząt, które przygotowują się na wieczorny Girls Night.
– Kto tam? – pyta szeleszczący, dobiegający z domofonu głos.
– Złota rączka – odpowiada Anastazy, niekoniecznie wiedząc, czy na pewno zadzwonił pod dobry numer. Lekka mżawka osiadła gęstymi kroplami na szkłach jego okularów i cały świat jest dla niego teraz jedną wielką rozmazaną plamą. – Do pana… pana Koskinena?
– Bzzzzzzzzzzzzzzzzz – odpowiada domofon.
Anastazy próbuje równocześnie wchodzić po schodach, nie upuścić skrzynki z narzędziami i wyczyścić okulary. Jego klient dostrzega go właśnie w takiej dziwniej, powyginanej pozie, a syn Hefajstosa to go w ogóle nie dostrzega, dopóki nie słyszy trochę zdziwionego „Dzień dobry”.
– Dobry – mówi szybko i równie szybko zakłada przekrzywione okulary. Smugi przysłaniają mu świat w podobnym stopniu, jak kropelki wody, ale na ten moment postanawia to zignorować. – W czym problem? – pyta, wprosiwszy się do mieszkania. Rudy facet, prawdopodobnie Koskinen w swojej własnej osobie, szczerzy się głupkowato i w trochę przerysowanym geście drapie się w kark.
– No, wiesz. To taki trochę. Gówniany problem – odpowiada wymijająco, a Anastazy ni cholerę nie rozumie, o co mu niby chodzi.
– Aha. Gówniany – powtarza i stawia ciężką skrzynkę na podłodze, żeby rozmasować skostniałe palce, w które od niemal godziny wbijał się plastik. – Ale z czym ten problem?
– Ha, ha. – Anastazy nie śmieje się razem z Koskinenem. – Ee, no z kiblem.
– A. A. Aha. Aha. To dlatego. Okej, Jezu – szamocze się ze słowami i przykłada dłoń do czoła w geście kompletnego załamania samym sobą. Prostego żartu nie potrafi zrozumieć. – Nieważne. Zajmę się tym.
– A ile się będzie za to należało? – natychmiast dopytuje Koskinen, jeszcze przed wskazaniem Anastazemu drogi do łazienki.
– No, zależy ile potrwa naprawa. – Wzrusza ramionami. – Dwadzieścia pięć dolarów za godzinę.
– A jeśli potrwa krócej??
– To sobie możesz obliczyć proporcjami, jeśli tak to cię ciekawi – odpowiada Anastazy, na moment zapominając, że typowy Amerykanin nie za bardzo potrafi liczyć. Chociaż, jakby nie patrzeć, nazwisko stojącego przed nim mężczyzny nie jest klasycznie amerykańskie, więc może choć trochę zna się na matematyce.
– Ta, już się do tego rwę – prycha Koskinen, najwyraźniej niezadowolony ze skąpej odpowiedzi Anastazego.
– Gdzie ta łazienka? – pyta Hefajstosiak, bardzo profesjonalnie ignorując zirytowaną minę mężczyzny.
Są momenty w ludzkim życiu, gdy człowiek chciałby stracić jakiś ze swoich zmysłów. Czasem nawet parę z nich. Anastazy najczęściej ma tak ze słuchem – wolałby nie słyszeć głupiego amerykańskiego gadania, które mija się z jakimkolwiek sensem. Albo wolałby nie musieć wysłuchiwać szczebiotania starszych babć, które obszernie opowiadają mu o swoich poglądach politycznych, podczas gdy on próbuje w spokoju wymienić uszczelkę w ich kranie. Tym razem jednak chciałby być pozbawiony węchu. Jakichkolwiek receptorów zapachu. Po wejściu do łazienki bardzo chce zapytać Koskinena: „Człowieku, co ty wlewasz do tego ustępu?”, ale postanawia zachować profesjonalizm. Z zawodową zimną krwią musi zabrać się nawet do najgorszej roboty i najlepiej nie pytać o to, co znajduje w czyimś kiblu.
O ile nie jest to coś naprawdę, naprawdę dziwnego.
Woli nie myśleć o szerokiej zawartości toalety. Cokolwiek tak śmierdzi, nie może być rozpuszczonym trupem albo innym zagrażającym jego życiu i zdrowiu dziwactwem. Zawsze po skończonej robocie będzie mógł pozwać Koskinena. Jeśli to przeżyje i będzie mu się chciało, bo z doświadczenia wie, że czasem nie warto wracać do zostawionego w tyle mieszkania nawet myślami, nie mówiąc już o biciu się z byłym klientem w sądzie. Wystarczy zablokować numer i nie myśleć już nigdy więcej o znalezionych w zatkanych zlewach zębach.
────
[911 (ten numer to kłopoty) słów: Anastazy otrzymuje 9 Punktów Doświadczenia]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz