sobota, 23 maja 2026

Od Theodore'a — „Soon you'll get better”

Theodore z każdym kolejnym powrotem do domu coraz bardziej utwierdzał się w przekonaniu, że lepiej mu jest w obozie.
To nie było tak, że nie kochał matki. Dobrze pamiętał chwile spędzone z Lupą, kiedy pragnął jedynie tego, żeby Marie po niego wróciła i zabrała z powrotem do domu. Niestety (albo i stety), jego pobożne życzenie się nie spełniło. Matka Theodore'a nie była osobą szczególnie wylewną; w rodzinie Hemnesów rzadko mówiło się o emocjach. Kobieta może i napomknęła raz o tym, że bez niego w domu jest ciszej, ale poza tym nigdy nie pokazała, że tęskni za synem.
Tak przynajmniej wydawało się Theodore'owi. Łatwo mu było nie zauważyć drobnych rzeczy. Na przykład tego, że za każdym razem, kiedy wracał do domu, do jedzenia zawsze było coś, co wyjątkowo lubił. Albo tego, że w jego pokoju zawsze była zmieniona pościel i nigdy nie było tam ani grama kurzu. Nie zdawał sobie sprawy z tego, że w tygodniu przyjazdu syna brała wieczorne nadgodziny, żeby w piątek i sobotę móc być wcześniej w domu. Wolał nie doszukiwać się tych rzeczy, bo prostsze było wmawianie sobie, że nikt go w tym domu nie chce.


W piątek po południu już miał otworzyć drzwi do mieszkania własnym kluczem, kiedy ktoś nacisnął klamkę od wewnątrz. Marie szeroko otworzyła drzwi; wciąż ubrana była w służbowy strój, a na jasnoszarej marynarce miała plamkę po sosie pomidorowym.
— No, jesteś już. Mogłeś dać znać, że będziesz później — powiedziała, odsuwając się, żeby wpuścić syna do środka.
Nie uśmiechnęła się, ale rysy jej twarzy złagodniały nieznacznie. Gdy Theo po krótkim przywitaniu od razu skierował się w stronę swojego pokoju, lekko złapała go za ramię.
— Czekaj, chcesz jeść zimny obiad? Najpierw zjedz — dodała, marszcząc się nieco.
— Dobra, odłożę plecak i przyjdę — rzucił chłopak przez ramię.
W kuchni pachniało serem i pomidorami. Odgarnął z czoła włosy, które wpadały mu do oczu i zajrzał do piekarnika. W naczyniu żaroodpornym przykrytym folią aluminiową znalazł lazanię. Zmarszczył brwi. To nie było danie, którego wykonanie zajmowało niewiele czasu. Z tego, co pamiętał, matka powinna skończyć pracę niewiele ponad godzinę temu. To przynajmniej wyjaśniało to, dlaczego się nie przebrała i w dodatku poplamiła sobie marynarkę. Tylko po co to wszystko? Równie dobrze mogła zrobić coś na szybko.
Nie wiedział, że wyszła z pracy godzinę wcześniej.
Nie zastanawiał się nad tym jednak zbyt długo, tylko zabrał się do jedzenia, bo lazania była jego niezaprzeczalnie ulubionym daniem. Usiadł przy kuchennym stole i wpatrywał się w kwiecistą ceratę, widelcem rozgrzebując posiłek. Ciszę w mieszkaniu rozpraszał jedynie dobiegający z salonu szum telewizora.
— Gdzie Alice? — zawołał, zmywając po sobie talerz.
Nie otrzymał odpowiedzi, ale usłyszał kroki matki na korytarzu. Wycierał ręce o spodnie, gdy Marie stanęła w drzwiach i oparła się o framugę, krzyżując ramiona na piersi.
— Usiądź. Musimy porozmawiać.
Theodore chciałby powiedzieć, że ta zagrywka na niego nie działa, ale jego serce momentalnie przyspieszyło. Ostatnim razem, kiedy usłyszał od niej te słowa, okazało się, że spłodził go rzymski bożek. Nie chciał tego powtarzać. Cofnął się i usiadł na tym samym krześle, co wcześniej.
— Coś się stało? — zapytał z nutą niepewności w głosie.
Przy matce jakoś zawsze tracił werwę do udawania, że nic go nie obchodzi.
— Wyprowadziła się w zeszłym tygodniu. Postanowiła, że skończy szkołę mieszkając u Brandona. Trzasnęła drzwiami i wyszła — wyjaśniła Marie, siląc się na obojętny ton.
Theo miał wrażenie, że powinien poczuć coś więcej, niż tylko zdziwienie. Alice była jego starszą siostrą. Przyrodnią, ale wciąż siostrą, choć ich relacja była skomplikowana. Delikatnie mówiąc. To przez Alice przestał czuć się tutaj jak w domu. Mimo tego czuł się winny przez to, że tak bardzo miał ją w dupę.
— Może tego właśnie chciała. Żyć na swoim — powiedział, wstając. — Nie możemy jej zatrzymywać.
Wydawało mu się, że Marie chciała coś powiedzieć, kiedy mijał ją w drzwiach, ale zrobił to za szybko, żeby się zatrzymać.


────
[630 słowa: Theodore otrzymuje 6 Punktów Doświadczenia]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz