niedziela, 3 maja 2026

Od Lotus — „Kto chodzi na chemię ten się w cyrku nie śmieje”

4 LATA TEMU

— Frances, powiesz nam wszystkim jaka jest odpowiedź na pytanie czwarte?
Dziewczynka jeszcze przez kilka chwil wlepiała wzrok w puste strony swojego zeszytu, zanim zorientowała się, że tamte słowa skierowane były do niej. Czasami zapominała, że ma pierwsze imię. Naprawdę chciałaby, żeby taki stan się utrzymał, ale najwidoczniej nie wszyscy byli gotowi jej na to pozwolić.
— Lotus. Proszę pani — poprawiła kobietę, w ostatniej chwili dodając do swoich słów zwrot grzecznościowy. Ciągle ją upominali, że o tym zapomina, no ale bądźmy szczerzy - po co to komu potrzebne?
— Po raz kolejny przypominam ci, panno Wright, że będę się do ciebie zwracać zgodnie z tym, co mam zapisane w dzienniku. I proszę, tym razem bez dyskusji — powiedziała nauczycielka znudzonym głosem, niemalże przewracając oczami.
Lotus już dawno utwierdziła się w tym, że nie znosi tej baby. Może miało to coś wspólnego z tym, że na ponad połowie zajęć musiała użerać się z jej irytującą córką. Nawet nie potrafiła stwierdzić, kto jest gorszy - matka, czy córka. Kobieta była niemiła dla ogółu klasy, ale Lotus miała wrażenie, że jej nie lubi w jakiś szczególny sposób. Nie umiała znaleźć na to żadnego racjonalnego powodu; może chemia nie była jej ulubionym przedmiotem, ale oceny miała przeciętne, nigdy nie przeszkadzała na lekcjach i za każdym razem mówiła tej starej prukwie dzień dobry na korytarzu. Odkąd zrozumiała, że kobieta raczej nie darzy jej sympatią, starała się nawet trochę podciągnąć, ale nie przyniosło to żadnego efektu. Z jej pracami tak czy siak zawsze coś było nie tak, a nauczycielka wcale nie stała się bardziej Lotus przychylna. Wytrzymała ze dwa miesiące takiej pracy i zwyczajnie się poddała. Stwierdziła, że ma babę kompletnie w poważaniu.
Jedynym momentem, w którym stawała kantem było nazywanie jej pierwszym imieniem. Czy prosiła naprawdę aż o tak wiele? To przecież nie było tak, że imię Lotus sobie wymyśliła i nakleiła sobie na piersi plakietkę z napisem "Mam na imię Lotus", żeby wszystkie dzieci się tak do niej zwracały. Nie, imię było we wszystkich jej dokumentach niemal na równi z pierwszym. Nie rozumiała więc, skąd brał się ten irracjonalny konflikt. Może kobieta po prostu chciała zrobić jej na złość. Wcale by jej to nie zdziwiło.
— Odpowiedź na czwarte pytanie, Frances — powtórzyła dobitnie nauczycielka, zakładając ramiona na piersi.
Lotus wzięła jeden, ale bardzo długi i głęboki wdech. Na język cisnęło jej się wiele słów, które jednak niewiele miały wspólnego z zadanym jej pytaniem. Jedyną rzeczą, która ją powstrzymywała było to, że nie chciała, żeby matkę znowu wezwali do szkoły. Pracowała i nie miała czasu na te bzdety. Więc Lotus się powstrzymała.
— Nie znam odpowiedzi na pytanie czwarte, proszę pani — odpowiedziała najgrzeczniejszym tonem, jaki potrafiła z siebie wykrzesać.
Niemal mogła przysiąc, że widziała, jak kąciki ust kobiety drgnęły. Głupia, stara raszpla.
— Niedobrze — skwitowała jedynie i zaczęła pisać coś w laptopie.
Matkę pewnie jednak wezwą do szkoły, ale bliżej końca semestru, kiedy okaże się, że Lotus będzie musiała zaliczyć przedmiot. Na powrót spuściła wzrok i zaczęła się machinalnie bawić śrubką, która wystawała z górnej części nóżki stolika. Jakby miała odrobinę dłuższe paznokcie, to z łatwością by ją wykręciła. Myśl ta była kusząca, ale i tak cokolwiek złego nie stałoby się w tej sali, podejrzenia od razu padały na Lotus. Częściowo dlatego, że w tej klasie była wyjątkowo nielubiana, a częściowo dlatego, że rzeczy w jej otoczeniu faktycznie wyjątkowo często się psuły. A raczej były po prostu rozkładane na części pierwsze i składane z powrotem z dodatkami, które często nie spełniały oczekiwanej funkcji. Co Lotus mogła poradzić na to, że to wszystko było tak nudne, a ona naprawdę nie umiała siedzieć i nic nie robić? Jej ostatnią ofiarą był kalkulator koleżanki. Kiedy z nim skończyła, każdy przycisk pełnił inną od pierwotnej funkcję, a po dziesięciu minutach kompletnie przestał działać. Po tamtej sytuacji nikt już z Lotus nie siadał i nie chciał jej pożyczać rzeczy.
Chociaż siedziała w rogu sali, najdalej od drzwi jak tylko mogła, kiedy zadzwonił dzwonek, pierwsza znalazła się na korytarzu. Nie miała zamiaru przebywać w jednym pomieszczeniu z tą durną babą ani sekundy dłużej, niż naprawdę musiała.


────
[666 słów: Lotus otrzymuje 6 Punktów Doświadczenia]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz