LATO
Rozstali się tamtego dnia na obopólnej zgodzie, że będą uważali o wiele bardziej przy każdej następnej wizycie w potencjalnych mieszkaniach. Wpadli wręcz w rutynę; sprawdzanie oferty 5 razy minimum, umówienie wizyty, coś się okazywało niewarte zapału lub ktoś już wynajmował, powtórzyć proces. Przy okazji mieli wycieczki do przeróżnych części miasta, mniej lub bardziej im znanych.
Apollodoros już dawno przestał liczyć, który to raz tak jadą, ale oby to był ten ostatni. Robili się już nieco zdesperowani, aż zaczęli żartować, że może jednak te mieszkania będące biohazardem czarnej pleśni po wszystkich sufitach oraz między kafelkami w łazienkach, nie są aż tak złym pomysłem. Przynajmniej są względnie tańsze (zwykle, chyba że nie są).
Wysiadło z metra, od razu się przeciągając. Znalezienie trasy do bloku nie było na szczęście trudne. Nie najstarszy, nie najnowszy, taki o. Stoi tu już ileś lat, wszyscy się do niego przyzwyczaili, bez zwracania na szare ściany więcej uwagi. Jak to już w praktycznie tradycji było, wyjął szkicownik, żeby rysować elementy okolicznego krajobrazu, które przyciągają oko. W tym momencie jeno szkicownik to zbiór ich bezowocnych jak na razie poszukiwań. Apollodoros nie chciał po sobie tego dawać za bardzo znać, ale ich problemy z zapewnieniem sobie lokum zaczynały go trochę stresować, o ile nie irytować.
Kiedy chowało przybory do torby, która niejednego przyprawiłaby o bóle pleców, to zauważyło Chaita. Nie palił w tym momencie, ale najprawdopodobniej przed chwilą skończył, patrząc po zapachu przyniesionym przez wiatr.
— Hejka, udało się, widzę wyjść z roboty wcześniej. Była znośna? — W odpowiedzi na drugie pytanie dostał pokręcenie dłonią w sposób bliższy „tak średnio” niż „okej”.
— Hej, długo już czekasz? Udało się cudem zerwać, z łutem szczęścia wręcz.
— Krótko, oby ten łut szczęścia nam towarzyszył dzisiaj dalej, bo miejscówka jest niezła.
Agent nieruchomości pojawił się punktualnie, więc to już na plus w porównaniu z ta jedną sytuacją, gdzie przez korki czekali ponad godzinę z grupami, które miały przyjść i obejrzeć mieszkanie po nich. W środku budynek do najbardziej zadbanych nie należał, ale widać było jakieś starania, żeby nic się nie sypało mieszkańcom na głowy, tynk ze ścian nie odpryskiwał w wielkich płatach, a rury nie wydawały się w stanie opłakanym.
Metraż do największych nie należał, ale nie był też klaustrofobiczny; dwójka dorosłych z minimalnymi rzeczami na spokojnie powinna się tutaj zmieścić. Z tego, co Apollodoros się nauczył rozpoznawać po reakcjach Chaita, to jego bliski znajomy także aprobował jak na razie stan wnętrza. Na plus dla Dorosa były okna, jak na okolicę, bardzo dobre światło słoneczne, co jest zawsze przydatne przy jego pracy. Nie widzieli oznak pleśni, a jeśli takowa była, to była dobrze schowana. Nie, że w tym momencie by ich to aż tak odstraszyło, wizja złożenia się na ewentualne środki pleśniobójcze została już przegadana. Zdecydowali się finalnie zaryzykować, czerwonych flag nie mieli, a czynsz nie był przecież jakiś tragiczny…
Wprowadzanie poszło im na szczęście względnie płynnie, tylko z jedną szafką był problem, głównie z tym, jak ciężka była, nawet po rozłożeniu na osobne płyty. Od tamtego minęło już na tyle czasu, że czuło się całkiem jak w domu. To doświadczenie pozwoliło się im tez nieco lepiej poznać, co bardzo Dorosa cieszyło. Chociaż nadal przyjaciel na pewno o wielu rzeczach się nie otwierał, do czego miał prawo. Albo mu powie, albo nie, biorąc pod uwagę jeno intuicję, to coś bardzo zmieniającego życie, o czym mało komu się mówi.
Przełożył nadmiar wymieszanej sałatki do naczynia, żeby schować do lodówki i zjeść potem do kolacji. Chait należał do takich, którzy żartowali o spalaniu wody w czajniku, więc przejęło obowiązki kuchenne od razu. Nie, że to Apollodorosowi przeszkadza. To dobry sposób na pokazanie, że mu zależy, marnują mniej jedzenia, no i może chociaż w ten sposób zadbać o zdrowie drugiego herosa. Zostawił jeszcze w termosie Chaitowi takie kawy, jak robi w pracy, po czym wyszedł z mieszkania na zmianę w księgarni. Po drodze zauważyło jakieś ogłoszenia sąsiedzkie na korkowej tablicy, ale przeczyta je potem. Coś o piwnicach, tyle wyłapał w pędzie.
────
[652 słowa: Apollodoros otrzymuje 6 Punktów Doświadczenia]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz