poniedziałek, 1 czerwca 2026

Od Ricky'ego CD Kuźmy — „I was thinking… Maybe you and I should partner up?”

Poprzednie opowiadanie

JESIEŃ IV

— Bez przesady, przecież to bezpieczne! Ja też jestem cały! Wszyscy w Obozie są cali! Nic nie wybuchło. Znaczy, teraz teoretycznie może właśnie wybuchać i tego nie wiemy, bo fala uderzeniowa dopiero do nas zmierza, albo… ała! — Kuźma kopnęła Rickiego w nogę, bo mimo że zaczął dobrze, upewniając dzieci Wulkana o braku zagrożeń płynących z fioletowego grzybowego sosu, szybko jego słowa zaczęły się kręcić w niebezpiecznym kierunku.
— Jeśli teraz wybuchło, i tak nic nie zrobimy, więc nie musimy się martwić — dokończył pod nosem, a Kuźma zdecydowała połamać mu wszystkie piszczele. Mimo, że na pewno dzieci Wulkana nic nie słyszały!
— Pójdźcie po prostu ze mną. Z nami — poprawił się. — Nie pożałujecie! Oczywiście, to my prosimy o przysługę, ale zapewniam, że obie strony będą równomiernie zadowolone. Sama przyjemność robić z nami interesy.
W tym momencie Ricky podszedł do wszystkich po kolei i uścisnął im dłonie, patrząc bardzo intensywnie w oczy. Kolega z pryczy obok zostawił w zeszłym tygodniu na swoim łóżku otwartą książkę o samorozwoju. Kiedy syn Merkurego wylał na nią herbatę i wycierał ją rękawem, przeczytał trochę o tym, jak "zdominować swoją energią i sprawić, żeby druga osoba zaakceptowała każdą ofertę, jaką wysuniesz". Szybko przeanalizował grupę i na podstawie paru kryteriów — szerokości barków, wzrostu, odległości oczu od siebie i koloru skarpetek — wytypował lidera. Jemu dłoń ściskał szczególnie długo, i wsunął zgnieciony banknot w mankiet. W ciszy papierek spadł na podłogę, jedno z dzieci Wulkana powoli się po niego schyliło. Wszyscy patrzyli, jak po rozprostowaniu banknot okazuje się być nadpalonym monopoleonem.
— Chodźmy! — krzyknęła Kuźma i wyszła, ciągnąc za sobą Rickiego, szybko, wykorzystując szok półbogów.
Niestety, tu dziwactwa merwkurwiaka się nie skończyły — stronę dalej w nieszczęsnej książce zaczynał się rozdział o prawidłowej postawie ciała. Chłopak szedł sztywno, cały czas napinał barki i nieustannie się potykał. Próby zachowania nonszalancji nawet, kiedy leci się na żwirową ścieżkę nie kończyły się sukcesem, ale guru Rickiego nie przewidział, że jego uczniowie będą przyciągani do ziemi silniej niż normalni ludzie przez ilość śmieci w spodniach, ani że będą aż tak niezdarni. Młody heros musiał sobie jakoś radzić i bohatersko zbierał kolejne siniaki na kolanach.
Musiało to wyglądać naprawdę dziwacznie — Ricky bowiem prowadził, Kuźma szła obok, choć to była zapewne ostatnia rzecz, jakiej chciała, a za nimi podążała zdezorientowana gromadka potomków Wulkana.


Kuźma?
────
[372 słowa: Ricky otrzymuje 3 Punkty Doświadczenia]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz