Theodore wyszedł na balkon, żeby zaczerpnąć świeżego powietrza. W bloku jeszcze nie zostało włączone ogrzewanie i matka zabraniała mu wietrzyć mieszkanie. Zamknięty na małej przestrzeni czuł się jak w klatce. W takich chwilach myślał sobie, że może jednak w obozie nie jest tak źle. A może był tylko zmęczony.
Kiedy opadła na podniszczony, wiklinowy fotel, zerwał się wiatr i wprawił w ruch dzwonki wietrzne zawieszone nad barierką. Nie zagłuszały warkotu samochodów, ale rozdzwoniły się na całego.
Chyba były popsute; co jakiś czas dźwięk przerywany był nieprzyjemnym świstem. Wiatr się jedynie wzmógł, więc Theo w końcu wrócił do chłodnego wnętrza mieszkania.
[100 słów: Theodore otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz