— Tato, tato, patrz! — pulchna rączka wskazała na światła tańczące w wieczornej szarości. — Świetliki! Takie kolorowe! Magiczne jak w Meridzie!
— To lampiony. — Puf, czar prysł. Sony nadęło policzki i tupnęło nóżką.
— Też chcę taki — oznajmiło twardo, bo dla niego w grę nie wchodził sprzeciw.
Ojciec westchnął i kucnął przy dziecku tylko po to, żeby powiedzieć suche i krótkie: „Nie”.
— Ale ja chcę! Ja chcę być jak latarnik, sterować statkami w burzy i mgle! — Obrażone usiadło na zimnym chodniku, zaraz obok kałuży.
— To poproś mamę. — Bierze wyrywające się Sony na ręce, obojętnie przyjmuje wymierzane przez małe piąstki ciosy. — Zrobicie swój. Z papieru.
[100 słów: Sony otrzymuje 5 Punktów Doświadczenia]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz