ZIMA
— Przestańcie z tym sikaniem. — Zmarszczyła brwi.
Nie docierało to do nich. Wrzasnęła, stojąc parę metrów dalej od nich. Usłyszała siebie, za to nie zauważyła u nich żadnej reakcji. Żadnego poruszenia ręką, wyłączając klasyczne drżenie Luciena. Arnar dalej marszczyło brwi, nie unosząc ich ani na chwilę.
Przeczuwając nadciągające silne emocje, Dahlia postanowiła nie rozmyślać o tym fakcie. Bardziej się skupiła na tym, dlaczego jej nie słyszą. Wyciągnęła ręce i przesuwając się, czekała aż natrafi na barierę. Świat boski, jakikolwiek by nie był, miał swoją logikę, której uparcie się trzymała. Nawet jeżeli wierzgała i fikała. Logika, nie Dahlia.
Natrafiła na opór. Tak, jak się spodziewała. To miejsce wyjątkowo zmieniało rozmieszczenie pokoi, było tylko jedno sensowne wyjaśnienie, na jakie tylko można sobie pozwolić w świecie herosów. Kojarzyła przeróżne historie o Labiryncie, jednak nie sądziła, że może się pojawiać w głupim hotelu i to wieżowcu. Jakiś dzieciak Ateny z Obozu mówił jej, że Labirynt to żywa tkanka, która jest granicą pomiędzy wieloma wymiarami. Próbował jej to wyjaśnić za pomocą analogii do tkaniny i o ile jej wtedy to nie przekonało, tak teraz dotarło, że to być może najlepsze określenie. Ile Labiryntu jest w tym hotelu? Konkretne piętro? Wszystkie?
Jedna rzecz tylko nie pasowała. Korytarze nie prowadziły do innych lokacji, tylko wszystko zostawało w obrębie tego hotelu. Czy to oznaczało, że Labirynt nie miał takiej mocy? Mogła tylko wnioskować. Mogła też tylko stać i się zastanawiać. Może to był rodzaj jakiegoś wymyślnego mechanizmu, niczym werk zegarka, który odliczał minuty? Nie do końca to pasowało, zmiany były dosyć nieregularne. Nie było dźwigni. Głupich płytek co się zapadają po nadepnięciu na nie jak w grach komputerowych. W sumie obejrzałaby Indianę Jonesa…
Zaobserwowała upadek Luciena z politowaniem i nagle przed nią zmaterializowała się ściana. Idea zaświeciła się w jej głowie. Chyba mogła przewidzieć, jaki to był mechanizm. Rozejrzała się i na prawo kolejny korytarz rozwarł swoją paszczę. Inaczej nie mogłaby nazwać tego, wyglądało to po prostu jak wyjście z dużego szybu wentylacyjnego.
— Na Hermesa, niech ten metal mnie utrzyma. — Mruknęła i wgramoliła się na czworaka.
Przez myśl jej przeszło, że Lucien mógłby normalnie się przejść na stojąco w tym szybie i to rozbawiło ją na tyle, że musiała siebie upomnieć. Może kiedy indziej, teraz trzeba się wydostać. Z tego powodu nie znosiła Labiryntów, one zawsze były zbyt kapryśne, nieprzewidywalne i ciężko było jej uwierzyć, że to był wyłącznie jeden. Jeżeli to była żywa tkanka, czemu miałaby nie zakładać, że ewoluuje i ma kilka warstw, odpowiadających epokom ludzkości? Co jej opowiadali obozowicze? Że trafiali często na wychodki w opuszczonych galeriach handlowych. Czasem na metro. Różne potwory. Czasem wypowiadali na głos życzenie, w nadziei na to, że głupia plątanina ścieżek ich wysłucha.
— Zaprowadź mnie do wyjścia. — Szepnęła.
Gdy już zatrzymała się w połowie szybu i czuła mocniejsze przepływy powietrza, przygotowała się do ciosu. Może nie miała miejsca, ale liczyła na to, że wystarczy sam impakt. Uderzyła pięścią w podłogę.
Plan działał nieco zbyt dobrze. Sceneria się zmieniła, owszem, dalej był to hotel, nie była już uwięziona w szybie. No właśnie.
Spodziewała się, że może upaść, ale klasyczne osiem i pół stóp. Nie więcej.
— O cholERA! — Grzmotnęła o posadzkę. Ręce i kolana miały umówione pierwsze spotkanie z grawitacją, reszta ciała podążyła za nimi. Uderzyła tak boleśnie, że od razu zabrakło jej tchu i czekała bardzo długą chwilę na wciągnięcie powietrza do płuc. Całe ciało zapiekło, a fala dreszczy przeszła od stóp do głowy. Wciąż ciężko dysząc, jęknęła z niezadowoleniem, kiedy zobaczyła aulę sali konferencyjnej. Godzinę temu by powiedziała, że jest całkiem imponująca, szczególnie wysoki sufit nadawał wrażenie przestrzenności, teraz pluła sobie w brodę.
Podnosiła się ciężko. Przy każdej próbie głębszego wdechu rozlegał się świst. Na moment poczuła się zagubiona, zamknięta w swoim ciele. Cholerne, niezgrabne, rzucające się w oczy. Mogłaby być mniejsza i może teraz by się nie kuśtykała, opierając się cały czas na meblach. Ręce oraz kolana pulsowały bólem, ale w porównaniu z klatką piersiową, był to nawet przyjemny ból. Znajomy, towarzyszący od kilkunastu lat w walkach.
Otrzeźwił ją nagle fakt, że dawno nie było duchów. Pojawiły się raz i to wszystko. Złapała za klamkę i ze zdziwieniem zobaczyła, że był to już hol hotelowy, funkcjonujący normalnie. A przynajmniej tak to wyglądało, niczego nie mogła być pewna. Nikt nie zareagował na jej widok, zwyczajny wtorek.
Wzięła się w garść i przeszła stabilnym krokiem przez hol. Zaciskała zęby, wytrzymując świeże fale bólu rozrywającego mięśnie i jakiekolwiek inne tkanki, które dzieciaki Ateny by wyliczyły na palcach. Jakieś Textus epithelialis czy jakiekolwiek inne flaki, które teraz krzyczały o pomoc lekarską. Miała nadzieję, że chociaż wyglądało to wiarygodnie.
Wyjście na zewnątrz i zaczerpnięcie niezbyt świeżego powietrza było zbyt… Proste? Nic się nie działo? Nic nie wyskoczyło? Kaszlnęła, kiedy przejechała obok ciężarówka, napędzana prawdopodobnie węglem i azbestem. Przynajmniej pewne rzeczy się nie zmieniały.
Nie było za to chłopaków. I tym się najbardziej zmartwiła. Wolała jednak wmówić sobie, że poradzą sobie, tylko może potrzebują więcej czasu. Co dwie głowy to nie jedna. Nawet jeżeli obie rozprawiają o mikcji.
Wróciłaby po nich, gdyby nie to, że dalej się czuła jak gówno. I wciąż nie miała pewności, czy ten Labirynt jest rzeczywiście Labiryntem, czy specjalnie przygotowaną masochistyczną schizofrenią dla herosów.
Rozejrzała się po okolicy i gdy zobaczyła fontannę, ucieszyła się. Może wielkością była mizerna, ale grunt, że była dokładnie tym, czego potrzebowała. Wielkie fontanny przyciągały rzesze dzieciaków i ciężko się załatwiało komunikację.
Wyskrobała z kieszeni drachmę. Obserwowała, jak moneta znika w rozbryzgach wody.
— Czcigodna Iris. Jak możesz, to poinformuj półbogów w okolicy, że jest tu dziki Labirynt, dobrze? — Wymamrotała, modląc się o pozytywne rozpatrzenie wniosku.
────
[917 słów: Dahlia otrzymuje 9 Punktów Doświadczenia]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz