— Szczerze? To ja się zdecydowanie zgadzam, coś z nią było nie tak. Aż człowieka ciarki przechodzą brrrr. — Nasłuchiwało, czy nie słychać ruchów potwora. Albo ich jeszcze nie dogoniła, albo umie się skradać, niedobrze. Tylko szczerze? Dorosowi coś tutaj nie pasowało poza „agentką”. Nawet ludzie z zaburzeniami lękowymi raczej tak nie reagują? Prawda? W minie Chaita oraz ruchu jakby po broń schowaną gdzieś na sobie odbijało się jego zachowanie. Szukanie wymówki, żeby się rozdzielić i zostać z agentką, jedno z drugim robiło to samo.
— Proponuje nie wracać tam i nigdy więcej nie rozważamy ofert od tej agencji… — Chait przypominał mu obecnie trochę kota, który z ukrycia nerwowo rusza uszami na wszystkie strony i patrzy się wszędzie, w oczekiwaniu na atak od większego przeciwnika. Sam pewnie nie wyglądał lepiej. Czuło bicie swojego serca, nieco podwyższone w mieszance zaskoczenia, strachu i nagłego zerwania się do biegu. Byli przylepieni do ściany, tylko wychylając się co jakiś czas z zaułka na chwilkę, by sprawdzić stan rzeczy.
— Zdecydowanie, mamy więcej ofert od innych agencji przecież… nie mam ochoty na chodzenie po pustych mieszkaniach z kobietą, która no… wygląda z jak jakiś morderca z kryminału. — Rzucił niby na poprawienie humoru, ale z tym, jak łamał mu się głos, to brzmiało to raczej żałośnie.
Stuk… stuk… stuk…
Zamroziło nu krew w żyłach natychmiastowo, po chwili jego instynkt walki wziął jednak góre. Zanim pomyślało, co dokładnie robi, to miało zamiast breloka w dłoni toxę z kołczanem. Cholera jasna nie ma zamiaru ryzykować życia przyjaciela, najwyżej mu coś wmówi. Jakoś to ogarnie… prawda?
Stuk… stuk… stuk…
Kątem oka zauważył, że Chait tez znikąd trzyma coś w dłoniach, ale nie zauważył co konkretnie. Zwinnym ruchem kołczan znalazł się na plecach, a strzała z łukiem były gotowe w poprawnej pozycji. Najwygodniej by mu było mieć dystans, ale jakoś sobie poradzi… jakoś… Dawno nie walczył z potworami. Przygotowania w treningach nie oddają pełni tego, co się dzieje w trakcie.
Wychyliło się z przyjacielem w tym samym czasie zza rogu… Pusto… Nie, że niewidzialna gorgona czy coś, tylko pusto poza… Poza grupką szczurów, która próbując wejść do jednego kosza na śmieci, zrzuciła pokrywkę, oraz uderzająca ogonem o drugi w próbie wspinaczki. Opuścił broń i spojrzał na Chaita z niedowierzaniem. On też miał broń; miecz, który Doros widział tylko w trzech miejscach — muzea, rekonstrukcje historyczne, oraz w Obozie Herosów. Odetchnęło cicho z ulgą, może przedwczesną. Nie musi się tłumaczyć, teraz tylko ogarnąć problem.
— Zbierajmy się i pogadamy o tym w bezpieczniejszym miejscu. — Wyszeptało od razu, na co dostało skinięcie głową.
Schowali bronie, po czym biegli jak oszalali jak najdalej stąd, do transportu publicznego, a nim jeszcze dalej do następnej dzielnicy. Zatrzymali się dopiero na stacji końcowej, znajdując sobie spokojne miejsce na dachu okolicznego bloku.
— Dobrze się kryjesz, bardzo długo się nie domyślałem, że możesz być półbogiem. — Apollodoros przerwał ciszę, która między nimi zapadła. — Czyim jesteś dzieckiem, jeśli chodzi o boskiego przodka?
— Iris, a ty? — Mężczyzna odpalił papierosa, nieco zmieniając to jak siedzi, żeby dym leciał za nich, nie im w twarze. Jeśli się domyślał, to nie pisnął słowa.
— Najciemniej jest pod latarnią, więc tak jak z imienia wynika; Apollo. — Uśmiechnęło się delikatnie, ale szczerze. — A tak na serio, to dla matki to, co miała z ojcem i to, że jestem, było darem od niego. Nadal tak uważa. No i stąd imię. Twój styl pasuje mi do dzieciaka Iris, podoba mi się. Masz oko do kolorów.
— Dzięki. — Chait chwilę wyglądał, jakby się zastanawiał nad poruszeniem tematu z lekko zmarszczoną brwią. — Byłeś kiedyś w Obozie Herosów przypadkiem? Charakterystyczne imię po prostu. — Wypuścił dym, który od razu poniósł wiatr.
— Bardzo krótko, ale tak. Nie mów, że się spotkaliśmy wcześniej. Los nas znowu spotkał, mówiłem ci, że to wpadanie na siebie to nie tylko przypadki. To już który? Drugi raz? Trzeci? Zależy, jak patrzysz.
Stracił poczucie czasu, ile po tym rozmawiali o wszystkim i o niczym, ale bawił się dobrze.
────
[641 słów: Apollodoros otrzymuje 6 Punktów Doświadczenia]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz