ZIMA
Pomyślała, że dobrze, w takim razie zajmie się tym sama. Skoro Oriana odrzucała jej pomoc i wolała martwić się wszystkim we własnym towarzystwie, to ona sięgnie po grubsze działa. I nie chodziło o jakąś dziecinną zabawę w kotka i myszkę. Kaya nawet nie myślała o stworzeniu głupich pułapek, które miałyby złapać złodzieja. Dziewczyna chciała powiadomić policję. Kto zajmie się lepiej sprawą kradzieży jak nie służby prawa?
Przez całą zmianę zastanawiała się, czy to na pewno dobry pomysł. Rozmyślała o wszystkich za i przeciw. Oriana także nie mogła się dowiedzieć o tym planie — mogłaby ją za to udusić. Musiała działać sama i nie mogła się wygadać, co było trochę trudne przez jej gadulstwo.
Planowała, żeby następnego dnia w przerwie wyjść na papierosa i przy okazji zadzwonić na policję. Niech tu przyjadą i niech załatwią to na jej oczach — będzie miała przy okazji niezłą zabawę. Liczyła też na to, że Hudson pojawi się na jutrzejszej zmianie, tak, jak był wpisany w grafiku. Dzisiaj nie przyszedł i pewnie miał na to głupią wymówkę, ale nie może przecież odpuszczać pracy cały czas. Chłopak jeszcze się nie domyśla, że menadżerka podejrzewa go o kradzież, a współpracownica próbuje go wrobić.
Plan wydawał się niemal idealny. Oczywiście był idealny tylko w głowie Kai, bo tak naprawdę istniało sporo dziur, którymi dziewczyna się nie przejmowała. Od dzieciaka cechowała ją porywczość. Nie była kimś, kto na tablicy korkowej zacznie wieszać zdjęcia podejrzanych i będzie łączyć je czerwoną nitką. Kaya rwała się do pracy. Jak już na coś wpadła, to chciała wcielić plan w życie jak najszybciej. I nie zawsze zastanawiała się nad późniejszymi konsekwencjami albo tym, co zrobić, jeśli coś jej nie wyjdzie.
Następnego stała pod drzwiami restauracji i w myślach powtarzała sobie cały plan. Miała wyjść na przerwę w okolicach południa i zadzwonić na policję — tylko tyle. Co powie dokładnie? Jeszcze nie wie, ale się domyśli. Co zrobi, gdy Oriana się dowie, że to ona wezwała gliny? Jeszcze nie wie i chyba nie chce wiedzieć, ale będzie musiała się z tym zmierzyć.
— Cześć.
To nie była Oriana. To był Hudson. Niewysoki chłopak o kruczoczarnych włosach, wyglądający jak typowy amerykański nastolatek. Uśmiechał się delikatnie do Kai, a ta odwzajemniła uśmiech, nie chcąc, by się spłoszył. Przecież nie mogła po sobie pokazać, że wszystko wie (a przynajmniej go podejrzewa o tę kradzież, bo nikt z nich jeszcze tego nie potwierdził).
— Co tak wcześnie? — zapytała. Obydwoje stali pod restauracją tak półgodziny przed planowaną godziną rozpoczęcia zmiany. Kaya nie mogła spać, więc było jej wszystko jedno, o której wyjdzie z domu, ale Hudson? Ten chłopak zazwyczaj się spóźniał albo przychodził na ostatnią chwilę.
— Nie mogłem spać.
Prawie zupełnie, jak ja, pomyślała.
— Koszmary?
Ciągnęła tę rozmowę tylko po to, by zobaczyć reakcję chłopaka. Nie liczyła na to, że zacznie się jej zwierzać. Hudson był raczej zamknięty w sobie i rzadko włączał się w niezobowiązujące rozmowy.
— Chyba była pełnia. — Wzruszył ramionami. Schował ręce do kieszeni kurtki i wyraźnie się spiął. Nie spodobało mu się, że Kaya zadaje tak wiele pytań.
Oriana przyszła chwilę później. Nie zwróciła szczególnej uwagi na ich dwójkę, stojącą pod drzwiami do restauracji. Otworzyła im zwyczajnie drzwi, wyłączyła alarm i poprosiła, by zaczęli przygotowywać salę oraz maszyny do pracy.
Kaya poszła przygotować ekspres do kawy. Uruchamiając urządzenie, nie mogła spuścić wzroku z Hudsona. Patrzyła, jak chłopak przeciera stoły i przysuwa do nich krzesła. Wyglądał inaczej niż zawsze. Nie tylko to widziała, ale także czuła.
— Skup się. — Oriana jakby od razu zauważyła podejrzane zachowanie Kai i skarciła dziewczynę. — Zaraz wylejesz mleko.
Kaya przeklęła w myślach, ale posłusznie zajęła się swoją robotą. Jeszcze parę godzin do przerwy. Jeszcze chwila, a to wszystko się wyjaśni.
— Idę na przerwę — rzuciła do Oriany w ciągu dnia. Do kieszeni wcisnęła sobie paczkę papierosów, a na plecy zarzuciła kurtkę. — Wiesz… na zewnątrz.
Menadżerka zmierzyła ją wzrokiem, ale nic nie powiedziała. Dla Kai był to jasny znak, że może wychodzić, ale ma zaraz wracać. Specjalnie wybrała też godzinę czternastą, kiedy zaczynał się większy ruch, żeby Oriana przypadkiem do niej nie wyszła, kiedy będzie dzwonić po policję.
Rześkie powietrze omiotło jej twarz. Automatycznie odechciało się jej palić. Sięgnęła po telefon i wystukała na ekranie numer alarmowy. Cholera, lepiej, żeby to wyszło.
— Halo? Chciałabym zgłosić kradzież.
— Kradzież? — Policjant po drugiej stronie słuchawki wydawał się znudzony. Pewnie słyszał to samo już któryś raz dzisiaj. — Gdzie?
Kaya podała adres oraz swoje imię. Poprosiła też, żeby policjanci, którzy przyjadą na miejsce, nie mówili wprost, kto dzwonił. Nie mogła pozostać całkowicie anonimowa, ale jeśli mogła uniknąć gniewu Oriany, to chciałaby go uniknąć.
Dziwny fakt był taki, że policja zjawiła się szybciej, nim Kaya zdążyła się na to mentalnie przygotować. Prawie tak, jakby wysłani do tej „misji” gliniarze znajdowali się dwie przecznice od ich restauracji.
Do środka najpierw wszedł wysoki blondyn z krótko ściętymi włosami. Wyglądał na tyle onieśmielająco, że dla Kai mężczyzna przypominał bardziej wojskowego, a nie zwykłego policjanta. Zaraz za nim wszedł jego niższy towarzysz. Obydwoje spojrzeli najpierw na jedzących w spokoju ludzi, a potem ruszyli w kierunku kas.
— Kurwa mać — przeklęła Oriana. — Co ten cwel…
— O kim mówisz? — Kaya zmarszczył brwi.
Oriana wyszła zza lady i podeszła do niższego policjanta. Kaya stała za kasą cały czas ze ściągniętymi brwiami. Nie wiedziała, że Oriana zna się z jakimś policjantem. I nie wiedziała, że akurat może przyjechać tutaj w sprawie jej zgłoszenia.
— Kto zadzwonił? — zapytała ostro. Kai momentalnie żołądek podszedł do gardła. Jeśli któryś z nich się wygada, to może być skończona w oczach menadżerki; a bardzo zależało jej, żeby mogły zbudować przyjacielską relację.
— Tajemnica, złotko.
Złotko?
— No już, Edgar, zabieraj się do roboty.
Facet, o którym chwilę wcześniej Kaya pomyślała, że jest onieśmielający, podszedł właśnie do niej. Był, kurwa, ogromny.
— To co się stało? — spytał. — Kto was okradł?
— Dlaczego pytasz akurat mnie?
— Bo ty zadzwoniłaś.
Ja pierdolę.
meow?
────
[953 słowa: Kaya otrzymuje 9 Punktów Doświadczenia]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz