ZIMA
— Chait?! Kto by pomyślał, że los znowu postawi nas w tym samym miejscu w tym samym czasie! — Zaskoczenie, którego doznał, po chwili zmieniło się w pozytywne odczucie. — Nie wspominam o tym bardzo, no, tylko jeśli jestem w trakcie przygotowań do targów. Nie przejmuj się, praktycznie nic nie spadło. — Zanurkowało na chwilę pod stolik i złapało druki jeno obrazów, które spadły na podłogę. Odstawienie ich na miejsce zajęło mniej niż minutę.
— Och, to… biznes idzie spoko? Ludzie kupują? Ja akurat ze znajomymi, nie jako pracownik, tylko gdzieś poszli… — Chait westchnął cicho przy oglądaniu obrazów jeszcze raz, w taki sposób, jak przy sprawdzaniu, czy towar stoi poprawnie na sklepowej półce.
— Nawet całkiem schodzą, ci powiem. — Uśmiechnęło się łagodnie do mężczyzny. Nadal przy patrzeniu na niego miało to uczucie jak przy pierwszym spotkaniu… Dziwne, oby po prostu znowu sobie wyobrażał. — Z tymi tłumami trudno kogoś znaleźć, telefonu raczej nie odbiorą, a SMS-a nie zobaczą… Chcesz posiedzieć ze mną, może ich złapiesz, kiedy będą przechodzili obok nas? — Dołożył kilka sztuk odbitek ze stempli, które sam zrobił oraz przypinek do koszyczka, jakby w odpowiedzi na nerwowe spojrzenie szatyna. — Nie przejmuj się serio, żadne się nie zepsuły przecież.
— Fajnie, że biznes idzie. Nie chcę ci czasu oraz miejsca zajmować, wiesz? — Ton głosu nie wydawał się jednak Dorosowi zbyt przekonujący.
— Nie zajmujesz mi czasu to raz, dwa, tak się składa, że mam drugi stołeczek. — Rudzielec się wyszczerzył, znowu zwinął w pół pod stolikiem, po chwili cichego szurania odginając się znowu ze składanym stołeczkiem w dłoniach. — Jak mówiłem, żaden problem słonko.
Zanim Chait zdążył zarejestrować w pełni, że został nazwany słonkiem, to już praktycznie został posadzony na plastikowym mebelku o kolorze spranej zieleni (z kolorowymi plamami zaschniętej farby na nóżkach, ale to było trudno od razu zauważyć). Doros patrzył się na niego ze swoim firmowym rozpromienionym niczym słońce w letni dzień wyrazem twarzy.
— Skoro los nas znowu spotkał, to może nasz znak, żeby się poznać lepiej co? Jeśli chcesz coś do picia, to tutaj masz butelkę wody, którą dostałem od organizatora, ale że mam swoją to wiesz, nieotwarta. Czekaj ktoś chyba do nas podchodzi, zaraz wrócimy do rozmowy. — Heros obrócił się znowu przodem do tłumu przechodzącego między szeregiem stoisk. Opowiadał o swoich produktach, jak je robi, na koniec osoba kupiła nie tylko przypinkę, ale też kopię jeno obrazu.
────
[381 słów: Apollodoros otrzymuje 3 Punkty Doświadczenia]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz