Na regularnym spotkaniu grupowych (plus Chejron), Niketas robi to, co zawsze na regularnych spotkaniach grupowych: kiwa się na krześle, udaje, że żuje gumę i ogląda swoje paznokcie, co jakiś czas dodając od siebie trzy grosze do kłótni pomiędzy grupowem Aresa a Weroniczką. Zdaniem Hermesiaka Ash przewyższa Nikę we wszystkim, w czym można człowieka przewyższać — w grę wchodzi cięty język, dobre riposty, upomnienia Chejrona za rzucane z lekkością serca groźby karalne, a nawet oryginalna aparycja (kosmiczny fiolet włosów córki Ateny dość mocno spłowiał i stał się co najwyżej mętnym błękitem, bo ostatnio w Obozie było dużo do roboty, w końcu już początek lata, zaraz zleci się tu ogromna fala dzieciaków, które nie dość, że są poturbowane po pierwszej walce z potworem, to jeszcze nie wiedzą, co to Grecja). W tym wszystkim Weronika przegrywa z kretesem, tak samo jak ze swoją petycją dotyczącą wprowadzenia cotygodniowych egzaminów ze wszystkich czternastu przedmiotów szkolnych.
– Herosi nie powinni być tylko silni, ale też inteligentni! – argumentuje, gwałtownie wymachując rękoma. Przed nią leży napoczęte opakowanie żelków truskawkowych, do których Niketas zdążył podrzucić kilka pokrojonych w drobne kawałki ostrych papryczek (podły, kiepski żart), ale Weronika, jak na złość, jest zbyt zajęta kłótnią, żeby coś przekąsić. – Cotygodniowe testy urozmaicą plan zajęć Obozu, zauważ, że przecież zostając w Obozie na cały rok, opuszczamy ważne zajęcia w szkole…
– Jeszcze nigdy przed potworem nie uratowała mnie znajomość równania chemicznego! – dobitnie stwierdza Ash. – Dobrze wiem, jak…
– Wiedza daje pokorę wielkiemu, dziwi przeciętnego, nadyma małego! Nic tak nie ogranicza prawdziwej wiedzy, jak przekonanie, że się wie to, czego się nie wie! – krzyczy Weronika i tym sposobem skutecznie zwraca na siebie uwagę wszystkich obecnych, którzy zastanawiają się, czemu ona to powiedziała. – Lew Tołstoj.
– Brawo, paniusiu. Zasłużyłaś na żeleczka.
Weronika posyła Niketasowi wściekłe spojrzenie i rzeczywiście wpycha do ust żelka. Żelka, a nie papryczkę. Niestety.
– Nikt z nas nie ma zamiaru pisać jakichś testów – gniewnie rzecza Ash i praktycznie wszyscy im potakują.
– W wychowywaniu herosów najważniejsza jest wiedza o potworach i strategii walki – mówi Chejron, zanim Weronika znowu zacytuje rosyjską literaturę. – Z tego moglibyśmy robić testy, ale…
– Nie no, bez jaj, z tego też nie robimy testów – stanowczo stwierdza Mikołaj, a Sacnite potakuje mu, kiwnąwszy głową. – Nigdy czegoś takiego nie było i żyjemy…
– W tym roku to nas trochę poumierało – cichy, trochę beznamiętny i rozmarzony głos szybko skupia uwagę wszystkich obecnych. Rosalie rumieni się, gdy to dostrzega. Mruga dużymi oczami i uśmiecha się niezręcznie. – Eee, to znaczy…
– Nie, masz rację – przyznaje Chejron. Zapada milczenie, nieprzerywane nawet ostentacyjnym mlaskaniem Niketasa ani stukaniem w blat czyichś palców, które z przerwami rozlegało się pomiędzy wypowiedziami grupowych. – Nasiliły się ataki potworów.
Rozmowa z kłótni zmienia się w czysto taktyczne przekomarzania, z których pewnie nie wyniknie nic przełomowego, nieważne, jak wszyscy chcieliby, żeby wyniknęło. Obóz działa na tych samych zasad od, z tego co orientuje się Niketas, przynajmniej paru wieków, a Chejron jest niesamowicie przeciwny wszelkiemu postępowi. Patrząc na to, że w Wielkim Domu wciąż trzymają staroświecki telefon na kabel i wciąż odkładają w czasie zalegalizowanie iFajstosów, Niketas nie wróży Obozowi świetlanej przyszłości.
Poza tym, trening przetrwania jest działką Aresiaków i Chejrona. Hermesiaki mogą co najwyżej uczyć obozowiczów, jak szybko uciekać.
Niketas kątem oka obserwuje Weronikę, która wsłuchuje się w rozmowę bardzo zaaferowana każdą rzucaną przez innych propozycją, pewnie po to, żeby przyczynić się do jej odrzucenia, tak jak oni potraktowali jej pomysł. Co rusz wkłada do ust kolejnego żelka, aż wreszcie wtedy, gdy Ash mówi coś o wprowadzeniu sprawdzania obecności na każdym treningu, Weronika nagle robi się cała czerwona na twarzy. Próbuje kaszleć jak najciszej, a Niketas nie może powstrzymać się od wrednego uśmiechu, gdy, charcząc jak umierający gruźlik, przeprasza towarzystwo i wybiega z pomieszczenia.
– Wracając – podejmuje temat Ash po krótkiej przerwie – dopuścimy tylko… dwie nieobecności na miesiąc, trening będzie codziennie…
– To ja obliczę pradopodobieństwo wagarów wśród każdej grupy wiekowej – oznajmia z uśmiechem Niketas. – Karą za nadprogramowe nieobecności będzie spalenie żywcem?
[640 słów: Niketas otrzymuje 6 Punktów Doświadczenia]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz