Spędzanie czasu z Keithem miało swoje plusy, jak i minusy. Minusem było to, że Quinn czasem miało wrażenie, że traci kolejne szare komórki a z plusów — nawet jak chodziło nadąsane z kijem w dupie, to ten jełop potrafił poprawić im humor.
— Więc… wy nadal jesteście razem? — Quinn potarło twarz zmęczone, mające już dosyć pytań na temat swojego chujowego, totalnie toksycznego związku. Nie miało już nawet siły, tym bardziej ochoty, tłumaczyć jak to wygląda ani rozkładać łopatologicznie wszystko na czynniki pierwsze.
— Ja pierdole, typie, ty masochistą jesteś? — Keith uniósł brew i choć jego twarz wyrażała szczerze troskę, tak jednak nie omieszkał znowu zrobić jakiejś dziwnej miny.
Legionista parsknął oschle, pozbawiony humoru.
— I co? Pójdziesz z nią pogadać za mnie? Wlepisz jej wypowiedzenie albo rezygnację? O, wiem, kwitek o zwrocie w czeluści piekielne?
Keith wzruszył ramionami.
— Tak.
— S-słucham? — Quinn kaszlnęło, krztusząc się własną śliną. Ach, tak, cudowny moment, kiedy najprostsze funkcje życiowe ci nie wychodzą.
— No skoro taka z ciebie pizda, to zerwę z nią za ciebie. Chodź.
Próbowało zaprotestować, kłócić się, ale uścisk Keitha na ich nadgarstku był chyba kurwa przyklejony, bo za chiny ludowe nie potrafiło się wyrwać, nieważne jak mocno się szarpali. Syn Apolla najwidoczniej uparł się na swój plan, bo mimo szarpaniny, brnął dalej do baraku, w którym mieszkała Ashley.
Z wściekłością zapukał w drzwi.
— Słuchaj, to nie jest takie proste! — wysyczało przez zęby, próbując zniknąć, nim wrota do piekła zostaną otwarte.
— Gówno prawda. Znaczy wiesz, to nigdy nie jest proste, stary. No ale mordo ty moja, czy to serio warte łez i załamań nerwowych. Jak ci smutno to się przytul do mnie, jak nie ma tych twoich Ash w pobliżu.
Zabije go, zabije.
Rozerwie na kawałki i wypatroszy.
Jeszcze ten haha zabawny tekst, że Ash jest ich. Nie mieli już nawet ochoty próbować wyperswadować to temu baranowi, szczególnie gdy mieli ten swój zadowolony, zawadiacki wyraz twarzy. Nic nie powiedziało, po prostu zwiesiło wzrok, zaciskając przy tym szczękę. Znowu to znajome ukłucie w klatce piersiowej, najgorsze było to, że mimo wszystko znało odpowiedź, po prostu nie było gotowe wypowiedzieć jej na głos.
Ich wspaniałą rozmowę przerwało skrzypnięcie drzwi oraz pojawienie się diabła w samej osobie.
— No? Słucham?
— Witam szanowną pa- — Keith zmierzył dziewczynę z góry na dół, marszcząc nos. — Nie no, dobra, na panią to trzeba mieć wygląd i warunki. W każdym razie — klasnął radośnie w dłonie, uśmiechając się przy tym wesolutko. — Mój kolega, o tutaj, chce ci powiedzieć coś bardzo ważnego.
Odsunął się, wystawiając Quinn na pastwę Ashley. Nie zdążyło jednak otworzyć ust, najwidoczniej synalek Apolla miał inny plan.
— Zrywam z tobą w ich imieniu — wyjaśnił pokrótce. — Jako certyfikowany przyjaciel do wkurwiania ludzi.
— Absurdalne, Quinn czy ty do chole-
Przerwał, widocznie wkurwionej Ashley, przykładając marker do ust.
— Shhhh złotko. Chciałbym powiedzieć, że to nie ty, to oni, ale wiesz co? Skłamałbym, a moja mamusia nauczyła mnie nie kłamać. To totalnie ty, nigdy w życiu nie widziałem bardziej toksycznej, zapatrzonej w siebie pizdy. I to pizdy przez duże P, kochaniutka. Jesteś jak ta sterta śmieci wysypana w lesie, która zatruwa wszystkie urocze, magiczne zwierzątka w stumilowym lesie. Chcesz coś dodać, Quinn?
Te, wyrwane zupełnie ze swoich myśli popatrzyło między kipiącą ze złości Ashley a roześmianego Keitha.
— E… pierdol się, Ashley? — stęknęło, odzyskując jednak swoją pewność siebie, kontynuowało. — Jesteś najgorszym, co mnie w życiu spotkało, wiesz? I mówię to, jako osoba, która przez swoją matkę śmierdzi kanalizą. I nie jestem babą, którą próbowałaś ze mnie zrobić. Zrywam z tobą, mam dosyć.
— WOHO, MOI PAŃSTWO! MAMY TO!
Mówiąc to, Keith uniósł dłonie ku górze, pełny radości.
— Więc no, odwal się od nich, pal wroty. Papa, adios, auf wiedersehen. Mam nadzieję, że więcej na siebie nie wpadniemy.
I to serio było tyle? Keith objął ich ramieniem, odprowadzając jak najdalej od Ashley, której żyłka pękła i zaczęła coś wykrzykiwać, że jeszcze ją popamiętają i to nie koniec. Zupełnie jak w jakimś chorym filmie z dziewczyną psycholką. Może faktycznie to było takie proste? Ash jak o tym usłyszy, to zejdzie na zawał.
[660 słów: Quinn otrzymuje 6 Punktów Doświadczenia]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz