When you've run into a wall with no place to go, return to the basics.




Shayel HayashiLegatariusz
28 lat 
JAPOŃCZYK/BRYTYJCZYK 
On/jego 
asxabas
ostrzeżenia 0 0 0
Informacje podstawowe — San Francisco
Mitologiczny przodek: Atena (praprababka)
Zajęcie: Pracuje w archiwum, ale czasem można też spotkać go w tym dziwnym, starym antykwariacie, który każdy minął przynajmniej raz w swoim życiu.
Umiejętności
Siła 40
Inteligencja 100
Zręczność 0
Mądrość 100
Kondycja 30
Charyzma 0
Broń: Ma tyle szczęścia, że niezbyt często ma potrzebę bronić się przed potworami. Dlatego nie nosi przy sobie broni, zna jednak podstawy samoobrony.
Wrodzone: inteligencja
Pięści: 10/60 PD
Taktyka: 20/60 PD
Wiedza o świecie: 50/60 PD
Wiedza o magii: 20/60 PD
Charakter
Raczej nie budzi respektu wzrostem, ale nadrabia nieprzyjemnym spojrzeniem i śmiertelnie poważnym wyrazem twarzy, przez który ludzie zazwyczaj go unikają. Do tego jest niesamowicie oszczędny w słowach – zdecydowanie nie lubi mówić – i okropnie niezależny. Sprawia wrażenie bardzo wycofanego i raczej niedostępnego, ale prawda jest dużo prostsza: jest okropnie niezręczny we wszelkich relacjach międzyludzkich. Naprawdę. Bardzo często wychodzi na okropnie sztywnego, a do tego ma naturalnie cierpki i nieprzyjemny ton głosu, który zwykle tylko pogarsza całą sytuację.
On nawet nie robi tego specjalnie. Może ciężko powiedzieć, by był sympatyczny, bo nie robi nic, by wypaść na sympatycznego, ale przez większość czasu jest naprawdę… poprawny. Nie stara się wypaść na podłego. Przynajmniej celowo. Nie daje zbyt dobrych rad i raczej ciężko skłonić go do głębszej rozmowy, ale zwykle jest całkiem cierpliwym słuchaczem, który nie lubi bezmyślnie potakiwać dla samego gestu potakiwania. Nie przepada za konfliktami i zdecydowanie nie szuka celowo powodów do kłótni. Nie lubi być w centrum uwagi i naprawdę nie zależy mu na opinii zimnego i niedostępnego – w sumie to nawet go to za bardzo nie obchodzi, dopóki ktoś nie zwróci mu na to uwagi.
Shayel chciałby po prostu mieć święty spokój, stertę książek i czas na ich przeczytanie, nic więcej mu do szczęścia nie jest potrzebne. On sam nie widzi w tym żadnej głębszej filozofii. Ot, już w dzieciństwie był tym dzieciakiem, który na pytanie o to, co chce robić w przyszłości, z ogromnym zapałem odpowiadał, że chce pracować w latarni morskiej. To nie tak, że nie lubi tych lat życia, które spędził pływając statkami. Wspomina je bardzo dobrze, czuje się też w jakiś sposób dumny z funkcji kapitana, którą ostatecznie porzucił.
Na koniec dnia to jednak zdecydowanie typ badacza. Uwielbia to, co stare, często zapomniane: zniszczone manuskrypty, wymarłe języki, legendy tak stare, że już nikt o nich nie pamięta. Szanuje wszelkie starocie, zniszczone papiery, przedmioty, które dla wielu byłyby śmieciami. W końcu wszystko opowiada jakąś historię, a te historie interesują go bardziej niż codzienne, przyziemne sprawy. To też czasem sprowadza na niego kłopoty. Tak, jak cenił możliwości, które dawały mu podróże, tak teraz ceni to, że może spokojnie usiąść i zająć się innymi rzeczami.
Chociaż dalej zdarza mu się spakować torbę bardziej jak na kilkumiesięczną wyprawę niż wypad do pracy na kilka godzin. A przecież spędził już w San Francisco całkiem długą chwilę. To pewnie jedna z tych rzeczy, które po prostu się nie zmienią.
Aparycja
Przede wszystkim, Shayel jest… raczej niski. Ma mniej niż metr sześćdziesiąt wzrostu i dziwnie dużo siły, która pozwala mu targać stare książki, papiery i zbyt wypchaną torbę. Jest okropnie blady i bardziej pali się na słońcu, niż opala, co przez większość życia było dla niego sporym utrapieniem. Do dzisiaj nie przepada za krótkimi rękawami.
Ma otarcia na dłoniach, za długie włosy i wiecznie zmarszczone brwi. Z natury nieprzyjemny wyraz twarzy, któremu nie pomagają zmęczone, zielone oczy. Wygląda, jakby zawsze był zirytowany albo przynajmniej pełen niechęci do otoczenia. Nie do końca się tym przejmuje.
Nie do końca też dba o swoją fryzurę – czarne kosmyki opadają mu luźno na twarz, włosy ma gęste, zazwyczaj ścięte do karku (chyba że akurat odrosły mu do pasa. Nie trafisz). Z ich części, zwykle nieco dłuższej, plecie warkoczyka, związanego kawałkiem czerwonej wstążki. Ta jedna rzecz przynajmniej faktycznie się nie zmienia.
Lubi być przygotowany i widać to też w jego ubiorze. Poza połataną torbą, którą ze sobą nosi, zawsze ma też mnóstwo kieszeni. Łatwiej zobaczyć go w lnianej koszuli niż koszulce (co, niestety, przejęła również jego siostra) i na pewno ma przy sobie jakiś rodzaj okrycia wierzchniego – czy to płaszcz, czy zwykły sweter, to już kwestia okoliczności.
Ciekawostki
☆ Potrafi szyć. I to naprawdę dobrze. Naprawia również większość swoich własnych ubrań, nie wspominając już o torbie, którą ktoś inny już dawno spisałby na straty (lub, w pierwszej kolejności, nigdy nie doprowadził do aż takiego stanu).
☆ Jest z 17 stycznia.
Społeczne
Rodzina:
▸ Arisu Hayashi [młodsza, przyrodnia siostra] – Shayel czasami czuje wyrzuty sumienia, jakby naprawdę był odpowiedzialny za to, jaka teraz jest Arisu.
▸ Ojciec – ich relacja jest poprawna, ale to można powiedzieć o większości relacji zawieranych przez ich obu. Długo podróżowali razem i wtedy faktycznie może byli blisko. Teraz utrzymują raczej sporadyczny kontakt, ale żaden nie obwinia o to tego drugiego.
▸ Matka – raczej nie utrzymuje z nią kontaktu. Matka Shayela nigdy nie była kimś szczególnie ważnym w jego życiu i zdecydowanie brakowało z jej strony jakiegoś większego zainteresowania synem. Shayel również o to nie zabiega i nie ma do niej większych pretensji.
Odautorsko
Uwagi: Jestem otwarta na wszelkie wątki, tylko potrzebuję wiedzieć wcześniej. Nie mam nic do używania moich postaci przez innych, dopóki ich charakter jakoś istnieje, a próg tolerancji jest wysoko. Długość odpisów zwykle dostosowuję do tego co dostaję, ale nie obiecuję żadnych skrajnych wartości.
W razie odejścia: Śmierć.
Wizerunek: discord: asxabas (autor postaci)
Źródło cytatu: Phoenix Wright: Ace Attorney, „Rise From the Ashes”

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz