— Chcę świnkę morską.
— Co?
— No. Chcę świnkę morską.
Amy popatrzyła na przyjaciółkę tak, jakby ta zakomunikowała jej, że chciałaby zostać szambonurkiem. Nie, żeby Amy miała coś do szambonurków — żadna praca nie hańbi. Nie miała też żadnego problemu do świnek morskich. Po prostu jedno i drugie było dość oderwane od rzeczywistości, kiedy siedziały w kuchni i jadły lody.
— Skąd ten pomysł? — zapytała jedynie, łyżeczką mieszając zawartość kubka.
Lotus wzruszyła ramionami.
— Po prostu są słodkie. Znalazłam kiedyś jedną, ale była… chora. Wolałabym mieć zdrową — powiedziała, wierzchem dłoni wycierając czekoladową smugę z czubka nosa.
Niestety nie miała szczęścia, jeśli chodziło o zachowywanie czystości podczas jedzenia; cud, że jeszcze nie wybrudziła sobie koszulki.
— Nie mówiłaś nigdy, że lubisz gryzonie.
— Bo nigdy o tym nie myślałam. Ale teraz je lubię.
Amy przyglądała jej się przez chwilę, a potem wróciła do swoich lodów. Była przyzwyczajona do tego, że Lotus mówi różne rzeczy. A Lotus była przyzwyczajona do tego, że Amy zawsze słucha. Był to pewien system, który działał od lat.
— Lucy chciała świnkę morską. Może przypomnę rodzicom. Nigdy jej tego nie zabronili. — Amy postukała łyżeczką o brzeg kubka. — Jeśli to doszłoby do skutku, możesz wpadać i ją głaskać.
Twarz Lotus cała rozjaśniła się w uśmiechu. Lucy była dziewięcioletnią siostrą Amy, która swoją energią prawie dorównywała Lotus. Dobrze się dogadywały. Czasami za dobrze; odkąd Lotus nauczyła dziewczynkę używać śrubokrętu, w domu przyjaciółki wiele rzeczy magicznie się psuło. Na miejscu zdarzenia często znajdowano leżące luzem śrubki.
— Jezu, serio? Ale byłoby zajebiście.
Amy odwzajemniła jej uśmiech.
— Ma na imię Puszkosława — powiedziała dumnie Lucy, kucając przed klatką, która zajmowała sporą część podłogi jej pokoju.
— Bardzo dostojnie. — Lotus pokiwała głową, moszcząc się na dywanie zaraz obok dziewczynki.
Wlepiła wzrok w puszyste stworzonko, które siedziało w rogu klatki i równie intensywnie odwzajemniało jej spojrzenie.
— Prawda? Mama powiedziała, że głupie, ale mama się nie zna.
Lotus roześmiała się, odgarniając czerwone włosy z oczu.
— Zna się, ale akurat Puszkosława to świetne imię — wyjaśniła, muskając opuszkami palców pręty klatki.
Amy westchnęła, stojąc w drzwiach do pokoju siostry. Dalej nie rozumiała fenomenu świnki morskiej, ale jeśli sprawiała ona tyle szczęścia zarówno jej siostrze, jak i najlepszej przyjaciółce, to mogła przymknąć oko. Lotus odwróciła się w jej stronę.
— Kupmy sobie drugą.
— Nie ma mowy. Chodź, odgrzejemy Lucy obiad.
[371 słów: Lotus otrzymuje 3 Punkty Doświadczenia]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz