Nowy Jork, 23 grudnia
Bogini Chione,
Matko Mamo,
jeśli mam być szczery (proszę, nie zamień mnie w bałwana), zapomniałem o tej tradycji. Blanche piekła dzisiaj ze mną ciasto (to znaczy ja piekłem, bo ona akurat prawie zrobiła z niego zakalec, ale nie przekazuj jej tego) i zapytała mnie, czy napisałem już list do matki. Najgorsze w tym jest to, że przez chwilę musiałem się zastanowić, o którą matkę chodzi, bo teoretycznie teraz mam trzy (błagam, nie obraź się, że nie postawiłem Cię na pierwszym miejscu). Na początku miałem w ogóle nie pisać (ponawiam prośbę o niezbałwanienie). Chociaż jeszcze nigdy żadnego nie poznałem, spodziewam się, że masz wiele innych dzieci i wiele innych listów do przeczytania. Nie ma sensu, żebym tylko dokładał się do kupy. Czy Ty w ogóle to czytasz? Dałaś kiedyś komuś jakiś znak? Blanche powiedziała mi, że to tradycja i tyle. Dodała też coś o tym, że lepiej napisać, niż zostać spalonym przez własną matkę (którą?), i chyba to ostatecznie mnie przekonało. (Blanche spojrzała na mnie bardzo dziwnie, kiedy zapytałem ją, czy w Twoim przypadku nie lepiej byłoby mnie zamienić w płatek śniegu niż spalić. Proszę, daj mi odpowiedź Albo nie, nie chcę być płatkiem śniegu). Ta tradycja brzmi jak pisanie listów do świętego Mikołaja, ale do niego nigdy nie napisałem żadnego listu. (Nie powinienem porównywać greckiej bogini do świętego Mikołaja).
Jest środek nocy. (Mama powiedziałaby, że to nad ranem). Myślałem o tym, co napisać w liście i nie mogę spać. Z góry przepraszam za pokreśloną kartkę, piszę to przy słabej lampce, w której jutro będę musiał wymienić baterie. Poza tym sąsiedzi na górze chyba przedwcześnie świętują, nie mogę się skupić i przed chwilą zdałem sobie sprawę, że to ostatnia biała kartka, jaką mam, a chyba wolę wysłać ci taką pokreśloną, niż wyrwaną z zeszytu od matematyki. (Jeśli kiedykolwiek usłyszałaś moje modlitwy, to wiesz, że nie cierpię matematyki i ta kartka pewnie jest przeklęta). W każdym razie doszedłem do wniosku, że nadal nie wiem co mam do Ciebie napisać. Nie zapytałem Blanche, co napisała do swojej matki Tyche. Nie wypytywałem nigdy nikogo w Obozie Herosów, a Chejron nie dał nam instruktażu. Czy reszta Twoich dzieci składa ci listownie modły? Prosi Cię o coś? Wszyscy oczekują, że będę wiedział rzeczy instynktownie, ale ja nie wiem, dlatego musisz wybacz mi.
Zaczynam myśleć, że może wcale nie chciałabyś czytać o mnie. Nigdy się ze mną nie spotkałaś. Nie wiem, czy ja chciałbym dostać list od obcej osoby. Ktoś mi kiedyś powiedział, że coś nad nami cały czas czuwa, ale myślę, że to dosyć dziwne, bo skoro się ze mną nigdy nie spotkałaś, to chyba nie chciałabyś nade mną czuwać, bo co, jeśli akurat byłbym pod prysznicem? Pomyślałem też, że poznałaś przecież moją mamę. Czy bogowie czasem się zastanawiają, co się dzieje u ich śmiertelnych kochanków? Czy też nad nimi czuwają? Myślicie czasem o nich?
Mama chyba często o Tobie myśli. Ma teraz partnerkę, nazywa się Blanche, opowiadałem Ci już o niej. Pierwszy raz widzę, żeby mama kogoś kochała. Czasem patrzę na nie i zastanawiam się, czy Wy też kiedyś wyglądałyście na tak zakochane. Czy powiedziałaś mojej mamie, że ją zostawisz? Czy powiedziałaś mojej mamie, że zostanę po Tobie ja?
Jeśli nad nami czuwasz, tak, jak mówią o tym inni, to wiesz, że ja i mama znowu ze sobą rozmawiamy. Teoretycznie zawsze ze sobą rozmawialiśmy, ale nie w ten sposób. Kiedy byłem mały, to myślałem, że mama po prostu mnie nie kocha, bo jestem trudnym dzieckiem i bo nigdy mnie nie chciała. Kiedy dowiedziałem się, że jestem półbogiem, pomyślałem, że widziała we mnie przykre skutki swojego romansu. Blanche powiedziała mi niedawno, że za bardzo Cię kochała i bała się, że jeśli równie mocno pokocha mnie, to nigdy o Tobie nie zapomni. Nie chcę jej tłumaczyć. Byłem zły, kiedy Blanche mi o tym powiedziała, zwłaszcza że nie usłyszałem tego od mamy. Jest grudzień i kiedy przypatruje się mamie, widzę, jak wygląda przez okno na padający śnieg i jak ściąga rękawiczki, żeby zimno szczypało ją w ręce. (Robię tak samo, bo chłód mnie tylko łaskocze. Blanche zawsze śmieje się i mówi, że jeśli oboje zachorujemy, to gorącą zupę będzie nam dostarczać tylko catering. Pewnie by tak było, bo Blanche naprawdę nie umie gotować). Może przestała się bać, że Cię zapomni, może zaczęła szukać Cię we wszystkim, żeby tylko nie zapomnieć,
Mój dziadek umarł. Chyba go nie znałaś. Potrzebowałem to napisać na papierze. Mój dziadek umarł mama kogoś kocha jestem sam i cię nie znam czy ty to w ogóle czytasz
[plama rozmazanego tuszu]
Teoretycznie mam trzy matki. W podstawówce, kiedy mówiłem innym dzieciom, że nie mam ojca, zawsze się dziwiły i pytały, czy umarł. Wtedy się tym przejmowałem, teraz nie wiem, jak się z tego tłumaczyć, żeby nie obrazić… Twojej boskości. Czasem myślę sobie, że to takie głupie, mam przecież trzy matki, a nadal mi czegoś brakuje. Nie chodzi o ojca. Nigdy go nie miałem i nie mam porównania, jak to jest go mieć. Mam mamę i mam Blanche, które naprawdę się starają, ale nigdy nie wypełnią w mojej głowie miejsca na trzecią osobę, bo cały czas myślę o Tobie i o tym, co by było gdyby. Tęsknię za Tobą w moim życiu, chociaż jesteś boginią i nigdy do tej pory Cię nie spotkałem. Chyba jestem trochę egoistą, że tak bardzo chcę z Tobą porozmawiać. Masz przecież też inne dzieci. I chyba nie doceniam tego, co mam, chociaż bardzo bym chciał doceniać.
Mamo, jak pewnie wiesz, mam ADHD, dysleksję i nie mam kolejnej czystej kartki. Mam nadzieję, że z przymrużeniem oka przeczytasz ten list. Miał nie być o mnie, ale mam wrażenie, że jednak jest o mnie. Przepraszam, chyba znowu robię coś nie tak, jak powinno być.
Może powinienem ten list zamienić w lód i roztrzaskać, zamiast go palić? Palenie listu dla bogini śniegu wydaje się trochę obraźliwe. O tym też nie było instruktażu. Macie tam jakąś ognistą pocztę? Nie musisz odpowiadać na moje pytania. Kiedy kończę ten list, jest już naprawdę nad ranem, a nie w nocy. Jeśli obudzę kogoś, szukając zapalniczki, to przynajmniej z czystym sumieniem, że dokończyłem ten list.
Twój syn,
Winter Miller
PS. Ale jeśli kiedykolwiek będziesz chciała odpowiedzieć na moje pytania, to proszę, powiedz mi, jak ja się w ogóle urodziłem. W sensie, nie wiem, przyniósł mnie bocian? Przyleciałem na płatku śniegu? Jak to działa w przypadku dwóch kobiet, z czego jedna jest boginią? Chyba dzisiaj już nie zasnę.