ZIMA
────
[342 słowa: Seth otrzymuje 3 Punkty Doświadczenia]
ZIMA
STATYSTYKI I NAGRODY
MIKOŁAJKOWA SKRZYNKA POCZTOWA
LATO
Nowy Jork, 23 grudnia
Bogini Chione,
Matko Mamo,
jeśli mam być szczery (proszę, nie zamień mnie w bałwana), zapomniałem o tej tradycji. Blanche piekła dzisiaj ze mną ciasto (to znaczy ja piekłem, bo ona akurat prawie zrobiła z niego zakalec, ale nie przekazuj jej tego) i zapytała mnie, czy napisałem już list do matki. Najgorsze w tym jest to, że przez chwilę musiałem się zastanowić, o którą matkę chodzi, bo teoretycznie teraz mam trzy (błagam, nie obraź się, że nie postawiłem Cię na pierwszym miejscu). Na początku miałem w ogóle nie pisać (ponawiam prośbę o niezbałwanienie). Chociaż jeszcze nigdy żadnego nie poznałem, spodziewam się, że masz wiele innych dzieci i wiele innych listów do przeczytania. Nie ma sensu, żebym tylko dokładał się do kupy. Czy Ty w ogóle to czytasz? Dałaś kiedyś komuś jakiś znak? Blanche powiedziała mi, że to tradycja i tyle. Dodała też coś o tym, że lepiej napisać, niż zostać spalonym przez własną matkę (którą?), i chyba to ostatecznie mnie przekonało. (Blanche spojrzała na mnie bardzo dziwnie, kiedy zapytałem ją, czy w Twoim przypadku nie lepiej byłoby mnie zamienić w płatek śniegu niż spalić. Proszę, daj mi odpowiedź Albo nie, nie chcę być płatkiem śniegu). Ta tradycja brzmi jak pisanie listów do świętego Mikołaja, ale do niego nigdy nie napisałem żadnego listu. (Nie powinienem porównywać greckiej bogini do świętego Mikołaja).
Jest środek nocy. (Mama powiedziałaby, że to nad ranem). Myślałem o tym, co napisać w liście i nie mogę spać. Z góry przepraszam za pokreśloną kartkę, piszę to przy słabej lampce, w której jutro będę musiał wymienić baterie. Poza tym sąsiedzi na górze chyba przedwcześnie świętują, nie mogę się skupić i przed chwilą zdałem sobie sprawę, że to ostatnia biała kartka, jaką mam, a chyba wolę wysłać ci taką pokreśloną, niż wyrwaną z zeszytu od matematyki. (Jeśli kiedykolwiek usłyszałaś moje modlitwy, to wiesz, że nie cierpię matematyki i ta kartka pewnie jest przeklęta). W każdym razie doszedłem do wniosku, że nadal nie wiem co mam do Ciebie napisać. Nie zapytałem Blanche, co napisała do swojej matki Tyche. Nie wypytywałem nigdy nikogo w Obozie Herosów, a Chejron nie dał nam instruktażu. Czy reszta Twoich dzieci składa ci listownie modły? Prosi Cię o coś? Wszyscy oczekują, że będę wiedział rzeczy instynktownie, ale ja nie wiem, dlatego musisz wybacz mi.
Zaczynam myśleć, że może wcale nie chciałabyś czytać o mnie. Nigdy się ze mną nie spotkałaś. Nie wiem, czy ja chciałbym dostać list od obcej osoby. Ktoś mi kiedyś powiedział, że coś nad nami cały czas czuwa, ale myślę, że to dosyć dziwne, bo skoro się ze mną nigdy nie spotkałaś, to chyba nie chciałabyś nade mną czuwać, bo co, jeśli akurat byłbym pod prysznicem? Pomyślałem też, że poznałaś przecież moją mamę. Czy bogowie czasem się zastanawiają, co się dzieje u ich śmiertelnych kochanków? Czy też nad nimi czuwają? Myślicie czasem o nich?
Mama chyba często o Tobie myśli. Ma teraz partnerkę, nazywa się Blanche, opowiadałem Ci już o niej. Pierwszy raz widzę, żeby mama kogoś kochała. Czasem patrzę na nie i zastanawiam się, czy Wy też kiedyś wyglądałyście na tak zakochane. Czy powiedziałaś mojej mamie, że ją zostawisz? Czy powiedziałaś mojej mamie, że zostanę po Tobie ja?
Jeśli nad nami czuwasz, tak, jak mówią o tym inni, to wiesz, że ja i mama znowu ze sobą rozmawiamy. Teoretycznie zawsze ze sobą rozmawialiśmy, ale nie w ten sposób. Kiedy byłem mały, to myślałem, że mama po prostu mnie nie kocha, bo jestem trudnym dzieckiem i bo nigdy mnie nie chciała. Kiedy dowiedziałem się, że jestem półbogiem, pomyślałem, że widziała we mnie przykre skutki swojego romansu. Blanche powiedziała mi niedawno, że za bardzo Cię kochała i bała się, że jeśli równie mocno pokocha mnie, to nigdy o Tobie nie zapomni. Nie chcę jej tłumaczyć. Byłem zły, kiedy Blanche mi o tym powiedziała, zwłaszcza że nie usłyszałem tego od mamy. Jest grudzień i kiedy przypatruje się mamie, widzę, jak wygląda przez okno na padający śnieg i jak ściąga rękawiczki, żeby zimno szczypało ją w ręce. (Robię tak samo, bo chłód mnie tylko łaskocze. Blanche zawsze śmieje się i mówi, że jeśli oboje zachorujemy, to gorącą zupę będzie nam dostarczać tylko catering. Pewnie by tak było, bo Blanche naprawdę nie umie gotować). Może przestała się bać, że Cię zapomni, może zaczęła szukać Cię we wszystkim, żeby tylko nie zapomnieć,
Mój dziadek umarł. Chyba go nie znałaś. Potrzebowałem to napisać na papierze. Mój dziadek umarł mama kogoś kocha jestem sam i cię nie znam czy ty to w ogóle czytasz
[plama rozmazanego tuszu]
Teoretycznie mam trzy matki. W podstawówce, kiedy mówiłem innym dzieciom, że nie mam ojca, zawsze się dziwiły i pytały, czy umarł. Wtedy się tym przejmowałem, teraz nie wiem, jak się z tego tłumaczyć, żeby nie obrazić… Twojej boskości. Czasem myślę sobie, że to takie głupie, mam przecież trzy matki, a nadal mi czegoś brakuje. Nie chodzi o ojca. Nigdy go nie miałem i nie mam porównania, jak to jest go mieć. Mam mamę i mam Blanche, które naprawdę się starają, ale nigdy nie wypełnią w mojej głowie miejsca na trzecią osobę, bo cały czas myślę o Tobie i o tym, co by było gdyby. Tęsknię za Tobą w moim życiu, chociaż jesteś boginią i nigdy do tej pory Cię nie spotkałem. Chyba jestem trochę egoistą, że tak bardzo chcę z Tobą porozmawiać. Masz przecież też inne dzieci. I chyba nie doceniam tego, co mam, chociaż bardzo bym chciał doceniać.
Mamo, jak pewnie wiesz, mam ADHD, dysleksję i nie mam kolejnej czystej kartki. Mam nadzieję, że z przymrużeniem oka przeczytasz ten list. Miał nie być o mnie, ale mam wrażenie, że jednak jest o mnie. Przepraszam, chyba znowu robię coś nie tak, jak powinno być.
Może powinienem ten list zamienić w lód i roztrzaskać, zamiast go palić? Palenie listu dla bogini śniegu wydaje się trochę obraźliwe. O tym też nie było instruktażu. Macie tam jakąś ognistą pocztę? Nie musisz odpowiadać na moje pytania. Kiedy kończę ten list, jest już naprawdę nad ranem, a nie w nocy. Jeśli obudzę kogoś, szukając zapalniczki, to przynajmniej z czystym sumieniem, że dokończyłem ten list.
Twój syn,
Winter Miller
PS. Ale jeśli kiedykolwiek będziesz chciała odpowiedzieć na moje pytania, to proszę, powiedz mi, jak ja się w ogóle urodziłem. W sensie, nie wiem, przyniósł mnie bocian? Przyleciałem na płatku śniegu? Jak to działa w przypadku dwóch kobiet, z czego jedna jest boginią? Chyba dzisiaj już nie zasnę.
15 lat temu
Szkoła wojskowa, 20 grudnia
Magiczny Nadnaturalny?
Tatusiu!
Szanowny ojcze boski i półboski imieniem Janus,
Czy ja piszę list do świętego Mikołaja? Wszyscy piszą, więc ja też pomyślałem, że napiszę. Problem jest tylko taki, drogi Mikołaju, że kazali mi na ciebie mówić Janus. Janusz? Dlaczego? Może jesteś z bieguna południowego a nie północnego?
W tym roku chciałbym dostać
Dowiedziałem się właśnie, że nie jesteś świętym Mikołajem i żebym cię przeprosić. No to przepraszam. Kim jesteś? Czarodziejem? Tutaj wszyscy mówią o jakichś czarodziejach. Jak to w ogóle działa? Jesteś kimś, kogo moja mama pokochała, a potem rozprysnąłeś się w powietrzu? Nie, nie, nie…. czekaj, ja wiem. Ty jesteś clownem!
Nie mogę już wyrwać tego wstępu, więc jak coś to nie czytaj, bo mi znowu ktoś mówi, że to brzmi źle. Okiś?
Moje imię to Dante. D-A-N-T-E. Chciałem przeliterować, bo czasem ktoś powie do mnie Denny albo Denis, a to trochę brzydkie imiona.
Lubię dużo rzeczy. Na przykład lubię śpiewać. Chciałbym być piosenkarką jak Ariana Grande. Tak w sumie to żartuję. Nie lubię nawet Ariany Grande i w sumie nie wiem, co lubię. Mieszkam w tym miejscu od chyba roku? Albo krócej? Nie liczę czasu… znaczy nieeee ja go liczę, ale teraz nie pamiętam.
Dajesz wiarę, że tutaj od trzech dni wszyscy siedzą i piszą listy? Dziwne. Znaczy okeeeej może to są listy do świętego Mikołajaaa. Albo do kogoś tam z rodziny. Albo do czarodzieja, takiego jak ty. Dzieci wierzą tutaj w bajki, to ja też coś napiszę, żeby nie było. Lubię bajki, ale jestem na nie trochę za stary już. No ale niech im będzie.
Jestem D-A-N-T-E i mam TRZYNAŚCIE lat. Mam ileś tam centymetrów wzrostu (mogę podać w stopach, jak wolisz, ale nie podam bo nie pamiętam) i mam rozmiar buta chyba 42 ale nie chce mi się zaglądać pod podeszwę. Lubię kolor różowy. Nie mam braci. a moja mama nooooooooo mama no jest sobie gdzieś tam NIEWAŻNE
Chcesz mi wysłać trochę ciasteczek Reese's? Lubię je. No i nie mogę chyba prosić o za dużo bo nie jesteś świętym Mikołajem. No ale ciasteczka, mniaaam.
Okej teraz posłuchaj. Jeśli jesteś gdzieś tam i dostaniesz ten list, to mnie zaczaruj. Wyczaruj mi brodę, okej? Ale taką długą, do samej ziemi. Wtedy uwierzę, że istniejesz. No a jak nie będę mieć brody za tydzień, to wiem, że to tylko bajeczki. Znaczy wiem, że to bajeczki. No.
Chciałbym też kiedyś mieć kotka albo pieska. Ale nie wiem nie mam ręki do zwierząt. Czasem zapomnę pójść na śniadanie a co dopiero żeby pamiętać o nakarmieniu kota albo psa. Tragedia.
Umiem sztuczki z kartami. Na przykład umiem je bardzo szybko potasować ale na tym się kończy moja magia. Jaka jest twoja magia? Taki mój przyjaciel najlepszy powiedział, że on jest pół… bogiem???????? i że jego ojciec jest ojcem uhhhhh wojny. STRASZNE! Mrozi krew w żyłach. I powiedział, że on czasem może uhhhhhh nakrzyczeć na przeciwnika i go bardzo przestraszyć. Nazywa to okrzykiem wojennym. Dziwna ta szkoła wojskowa. W sensie okej może te dzieci są w szoku, w końcu wyjechały od rodziny i trafiły do tego internatu i muszą się uczyć jak walczyć w staroświecki sposób. Bo tutaj nie ma nawet gnatów. Czaisz. Glock jakiś by się przydał chociaż no bez jaj. A mi każą chodzić W ZBROI co ja ze średniowiecza jestem? I każą mi machać tam mieczem takim serio ostrym. Pokroiłem nim raz pomidora na takie cienkie plasterki.
Jak się pisało zakończenia listów?
Z poważaniem, całuski, buziaczki i uściski rąk,
DANTE nie DENNIS nie DENNY
D-A-N-T-E
ps. ej w sumie jak to spalę to i tak tego nie przeczytasz to chyba nici z mojej brody. chyba że magicznie zobaczysz TO PAMIĘTAJ O MNIE
Obóz Herosów, 22 23 grudnia
Cześć Tato!
Na początku chciałem przeprosić, że ten list będzie brzmiał jak praca domowa napisana na kolanie. Jest druga w nocy i dopiero teraz zorientowałem się, co było tą ważną rzeczą, której zrobienie męczyło mnie od kilku dni. Z resztą, wy to w ogóle czytacie? Cóż, mam nadzieję, że nie.
Wesołych Saturnaliów! Życzę ci Ci, żebyś nigdy nie wytrzeźwiał. Upojenie sprzyja artystom, czy jakoś tak. Mój kuzyn, poeta, kiedyś to powiedział i utkwiło mi w głowie. A Ty jesteś bogiem teatru, to przecież też sztuka. Moja przygoda z teatrem niestety została zastąpiona treningami w obozie, ale kiedyś na pewno do niego wrócę. Jeszcze będziesz ze mnie dumny! Chyba. Jeśli dożyję.
Jutro, a w zasadzie dzisiaj rano pakuję się i lecę do domu na święta. Nie wiem, czy chcę tam wracać. Z jednej strony cieszę się na spotkanie Aleksandra (brata) i Antka (kuzyna), ale oni są chyba jedyną zaletą tej rodziny. Znając życie, czeka nas kilka dni wysłuchiwania krzyków, pisków i kłótni. Ciotka Albina zacznie się wymądrzać, matka narzekać, że do niczego się nie nadaję, a ojczym się upije, a następnie pokłóci z dziadkiem o politykę. Kocham święta.
Wiesz, że dużo się od niego nie różnisz? To znaczy, od męża mojej matki. Obaj lubicie alkohol i macie dzieci z więcej niż jedną kobietą. Szkoda, że on się do nich nie przyznaje (dogadałby się z innymi bogami, nie?), bo całkiem lubię przyrodnie siostry i chętnie spędziłbym z nimi święta. Mają fajnego kota, nazywa się Behemot. Ale spokojnie! Nie zabijaj mnie za to porównanie, ja oczywiście żartuję! Tak w zasadzie, to jesteś całkiem spoko ojcem. Dużo lepszym niż on. Wiesz, że zamieniłem z Tobą więcej miłych słów niż z nim? A z uwagi na to, że znam Cię kilkanaście lat krócej i nie rozmawialiśmy dużo razy, jest to spore osiągnięcie. A Ty przynajmniej na mnie nie krzyczysz.
Ale dość już o ojcu, nie tęsknię za nim na tyle, żeby się o nim rozpisywać. W sumie to w ogóle. O i przepraszam, że kiedyś myliłem Cię z tym filozofem od beczki. Nadal jednak uważam, że byście się dogadali. A może się znaliście? A może to byłeś Ty? Dionizos, Diogenes, całkiem podobne imiona. Jeśli to czytasz i zamierzasz odpowiedzieć, to odpowiedz chociaż na to. Proszę! Bardzo proszę! Aaaa! I znowu odbiegam od tematu! Przepraszam!
Jeszcze raz wesołych Saturnaliów! Ja lecę spać, bo dochodzi trzecia, a muszę wstać rano. Mam nadzieję, że jak wyląduję w Polsce, zastanę śnieg, a nie błoto. Dobranoc! Znaczy, nie, co? Jezu co ja piszę. Trzecia w nocy, sory. Przepraszam! Jeszcze raz. Wesołych świąt!
Twój syn
Mikołaj
JESIEŃ, ROK TEMU