
j.ajko
ostrzeżenia 0 0 0
Informacje podstawowe — Obóz Jupiter
Mitologiczny przodek: Pavor (ojciec)
Kohorta: V
Staż w obozie: 2 lata
Pozycja: Legionistka
Kohorta: V
Staż w obozie: 2 lata
Pozycja: Legionistka
Umiejętności
Siła 30
Inteligencja 10
Zręczność 30
Mądrość 10
Kondycja 30
Charyzma 180
|
Broń: iaculum Wrodzone: aura strachu ▸ kontrola lęków 2/3 (wyczucie strachu w pobliżu, podświadoma znajomość czyichś lęków, możliwość kilkuminutowego nadania drugiej osobie strachu, którego do tej pory nigdy nie miała) ▸ iluzje (możliwość wizualnego przywołania największego lęku innej osoby lub wizualne przeistoczenie lęku w coś niestrasznego) |
Fechtunek: 20/60 Walka z tarczą: 10/60 Pięści: 20/60 Szybkość: 20/60 Kłamstwo: 10/60 Wnikliwość: 20/60 Zastraszanie: 60/60 |
Charakter
„Dziecko nie integruje się z innymi” – to zdanie, zawsze rzucane tym samym, sztucznie zmartwionym tonem, wciąż nie uciekło z pamięci Gaudencji, mimo że na wywiadówki szkolne przestała chodzić już kilka lat temu. Pamiętała i czasem nawet chciała o tym z córką porozmawiać, ale, bez szczególnego powodu, nigdy tego nie zrobiła.
Według Kuźmy nauczyciele adresowali problem, którego nie było. Nie integrowała się, ale z własnego wyboru – wolała z daleka obserwować inne dzieci, kryjąc się po kątach i udając szwendające się po świecie śmiertelników widmo. Przynajmniej wmawiała sobie, że to właśnie wolała, a ukradkowe, przerażone spojrzenia, którymi obdarzali ją jej rówieśnicy, były odpowiedzią na jej zabawę w ducha.
Potem stała się starsza i poważniejsza, ale było trochę za późno, żeby wszystko odkręcać. Uznano ją za stroniące od ludzi dziwadło, wokół którego dzieci tworzyły plotki godne stania się kiedyś niezłymi creepypastami. Ktoś kiedyś szepnął, że samo siedzenie z nią w ławce przynosi pecha. Ktoś inny, że jej spojrzenie przemienia ludzi w kamienie.
W pierwszej szkole stała się czymś na wzór miejskiej legendy, a gdy wreszcie ubłagała matkę o przepisanie, nie było lepiej.
Dziewczyna szybko odkryła, że rozmawianie z innymi nie jest jej mocną stroną. Gdzieś uciekły jej lata, w których człowiek powinien nauczyć się podstawowych zasad prowadzenia konwersacji, pytań o pogodę i o ulubiony kolor. Wypowiada się stylem sieroty wychowanej przez ulicę i śmietniki – ciągle prycha, wzdycha, mamrocze i przeklina, przez co w jej ustach nawet najprostsze „dzień dobry” brzmi jak wyzwisko. Kuźma przesuwa granice kulturalnych wymian zdań, bez wahania wytykając innym błędy i zwracając im uwagę na jakiekolwiek niedoskonałości w ich wyglądzie tonem tak pretensjonalnym, że mniej by się zawstydzili, gdyby zestrofowano ich na środku sceny America's Got Talent.
Styl wypowiedzi wspaniałej córki boga strachu do tej pory przysporzył jej więcej problemów niż korzyści. W dziewczynie szybko rozwinęła się zazdrość, która podgryza ją zawsze, gdy Kuźma dostrzeże mijane na korytarzach i obozowych drogach grupki wesoło rozmawiających przyjaciół. Czasem zagapi się na tyle długo, że wreszcie ktoś zwróci na nią uwagę i spróbuje spytać, jaki ma problem. Nie zapyta, bo słowa utkną mu w gardle i zamiast tego postanowi szybko oddalić się od dziwnej dziewczynki, która pewnie rzuci za nim parę niemiłych słów (zwykle nie obchodzi się z ludźmi jak z porcelanowymi laleczkami i jeszcze do niej nie dotarło, że może przez to ludzie niekoniecznie lubią z nią przebywać).
Jedno spojrzenie wystarczy Kuźmie, żeby ocenić każdą nowo napotkaną osobę. Cały świat stoi otworem przed jej oczami, które wszystkich przejrzały na wylot i przy okazji stworzyły im dokładne profile psychologiczne. Przynajmniej tak twierdzi Kuźma, która wciąż nie nauczyła się, że nie powinno się oceniać książki po okładce, bo przecież ją też wszyscy tak oceniają.
Jeszcze nigdy nie uniknęła bycia okrzykniętą jakimś straszydłem z piekła rodem, nieważne, gdzie się znalazła. Istnieje parę wyjątków (np. taki jeden świrnięty fan Marii Skłodowskiej-Curie), ale pewnie nawet oni są wyjątkami pozornymi, a w głębi duszy i tak się jej boją, co Kuźma często sobie powtarza, żeby na pewno się nie rozczarować, gdy wreszcie jej przyjaciele poznają kogoś lepszego od niej. Nie przeszkadza jej to w patrzeniu na wszystkich z góry (choć zazwyczaj jednak patrzy na wszystkich z dołu), jakby byli niemożliwymi do wygrzebania spod paznokci paprochami. Należy jej się za to order mistrzyni odsuwania się od innych, zanim inni zdążą się do niej zbliżyć bardziej, niż na dwa metry.
Lubi myśleć o sobie jako o tej innej dziewczynie. Wszystkie uśmiechy zasłania dłońmi, płacze wyłącznie w zaciszu własnego pokoju i nikomu nie mówi, że dzisiaj przeżywa dramat typowego bohatera romantycznego, bo nikt nie może poznać jej prawdziwego ja. Byleby nikt nie wiedział, że boli ją każda złośliwie rzucona uwaga, każde niemiłe słowo, że tak łatwo ją zranić, ale ona to ukrywa, ona wszystko ukrywa… Podczas tych niewielu rozmów, jakie prowadzi z innymi, pływa na powierzchni tematów błahych i nieistotnych, nikomu się nie zwierza… Nikt tak naprawdę nie wie, kim ona jest naprawdę!!
Kuźma zdecydowanie za dużo myśli. Może to przez to ma tyle koszmarów.
Aparycja
Niepozorny, niski dzieciak. Kiedyś cudem dobiła do 150 centymetrów i podniosła taki raban, jakby pobiła rekord Guinnessa. Potem już bardziej nie urosła i teraz bardzo wstydzi się swojej radości ze stania się półtorametrowym krasnalem. Na szczęście dla dziewczyny, wzrost na pewno nie jest czynnikiem, który podbija jej aurę strachu (ulubiony prezent od tatusia!). Coś innego niepokoi ludzi, choć wszystkie plotki dotyczące Kuźmy mają tendencję do demonizacji jej wyglądu. W tych opowieściach brązowe włosy zmieniają się w kruczoczarne, oczy też z brązowych w czarne, skóra robi się blada jak śnieg, a wokół jej postaci unosi się zapach wody kolońskiej, miętówek i papierosów. Nikogo nie zdziwi, że ona wygląda jak zwykła nastolatka, która chce być trochę inna niż wszystkie. Na głowie ma burzę rzadko czesanych brązowych włosów, a każda dziewczyna w szkole zazdrości jej tego, jakie są gęste i, cholera by tę Kuźmę wzięła, zamiast je przyzwoicie zapuścić, impulsywnie ścina je coraz krócej i krócej, zawsze tępymi nożyczkami we własnej łazience, najlepiej w nocy. Wszyscy wokół kwestionowali jej ekstrawagancką fryzurę na protagonistkę gry indie albo średniej klasy anime, ale Kuźma stwierdziła, że w tej sprawie liczy się tylko jej zdanie, a przysłaniająca oczy grzywka i dwa nieścinane od paru lat kosmyki są spełnieniem jej marzeń.
Obraz zbuntowanej nastolatki psuje jej okrągła i delikatna twarz. Naprawdę, ten dzieciak mógłby w jakimś pokrętnym stopniu wyglądać słodko, gdyby czasem się uśmiechnął. Jak to ludzie po czterdziestce mówią, takie momenty wypada zapisywać w kalendarzu, bo Kuźma woli uderzyć głową w ścianę, niż nawet w ramach gry aktorskiej przywołać na twarz radosną minkę bachora, który właśnie dostał lizaka.
Jej wymarzonym stylem ubioru jest pinterestowy witchcore, dlatego jej outfity składają się z pospinanych agrafkami frędzlowatych szali, własnoręcznie robionych rękawiczek bez palców i spodni typu „masz wnusiu, pani w lumpeksie powiedziała, że to są te takie wasze młodzieżowe, gotyckie takie”. Kuźmie daleko do zbierania komplementów na ulicy, bo jeszcze nie do końca rozumie, jak łączyć ze sobą kolory i wzory oraz mrok ze słodkimi dodatkami (najbardziej lubi spinki w kształcie gwiazdek i breloki puszystych króliczków). Ostatecznie ubiera się jakoś, ale pewnie za parę lat postanowi symbolicznie spalić wszystkie zdjęcia swoich strojów i zapomnieć, z czego kiedyś składała się jej szafa.
Do zostania prawowitą wiedźmą (tylko w swoich oczach), brakuje jej tylko kapelusza. Jeden kiedyś dostała w prezencie, na urodziny, ale od wujka, który nie do końca ogarniał kolory, więc był ciemnofioletowy, nie czarny. Dziewczyna stwierdziła, że nie pasuje do jej imidżu, ale i tak go przyjęła i aktualnie zajmuje najbardziej honorowe miejsce w jej pokoju, żeby każdy, kto do niego wchodzi, wiedział, że Kuźma taki kapelusz posiada. Zamiast tego czasem do swoich outfitów dołącza czarny kapelusz w stylu porkpie.
Ciekawostki
☆ mówi, że jest queer, ale nigdy nikomu nie zdradziła swojej orientacji (i tak jest dla wszystkich lepiej, bo powiedziałaby coś w stylu: „omniromantyczna, szaroaseksualna i ambiamoryczna”, przy czym nic z tego nie byłoby prawdą),
☆ jest największą fanką creepypast w twojej okolicy,
☆ zużywa tony ogólnodostępnego papieru w publicznych bibliotekach, żeby drukować fanfiki z Ao3,
☆ nie lubi strachów na wróble i cebuli,
☆ z przedmiotów w szkole najbardziej nie lubi chemii,
☆ nosi aparat na zębach, co jest głównym powodem, przez który się nie uśmiecha,
☆ nie lubi swojego imienia, ale wciąż nie odkryła, że może po prostu kazać innym zwracać się do niej inaczej, a gdy wreszcie sobie to uświadomi, to pewnie każe na siebie wołać Sabrina albo Taranee,
☆ gdy tylko może, wspina się na dachy i obserwuje niebo,
☆ prawie co noc ma koszmary, często te z gatunku powtarzających się i zapętlających – zdarza się, że nie wie, kiedy tak naprawdę się obudziła i czy w ogóle się obudziła,
☆ nienawidzi napojów gazowanych (hejtuje każdego, kto je pije),
☆ zawsze śpi za mało, ale potem zamiast położyć się wcześniej, potrafi nie spać pół nocy,
☆ nigdy nie zrozumie twojego żartu, nawet się nie wysilaj.
☆ jest największą fanką creepypast w twojej okolicy,
☆ zużywa tony ogólnodostępnego papieru w publicznych bibliotekach, żeby drukować fanfiki z Ao3,
☆ nie lubi strachów na wróble i cebuli,
☆ z przedmiotów w szkole najbardziej nie lubi chemii,
☆ nosi aparat na zębach, co jest głównym powodem, przez który się nie uśmiecha,
☆ nie lubi swojego imienia, ale wciąż nie odkryła, że może po prostu kazać innym zwracać się do niej inaczej, a gdy wreszcie sobie to uświadomi, to pewnie każe na siebie wołać Sabrina albo Taranee,
☆ gdy tylko może, wspina się na dachy i obserwuje niebo,
☆ prawie co noc ma koszmary, często te z gatunku powtarzających się i zapętlających – zdarza się, że nie wie, kiedy tak naprawdę się obudziła i czy w ogóle się obudziła,
☆ nienawidzi napojów gazowanych (hejtuje każdego, kto je pije),
☆ zawsze śpi za mało, ale potem zamiast położyć się wcześniej, potrafi nie spać pół nocy,
☆ nigdy nie zrozumie twojego żartu, nawet się nie wysilaj.
Społeczne
RODZINA:
▸ Gaudencja Grzegorczyk — samotna matka, która nigdy nie potrafiła dotrzeć do swojego dziecka. Raczej nigdy nie będzie potrafiła. Wiecznie nieobecna w życiu Kuźmy, której dzieciństwo kojarzy się z własnoręcznie podgrzewanym obiadem i pustym domem.
▸ Gaudencja Grzegorczyk — samotna matka, która nigdy nie potrafiła dotrzeć do swojego dziecka. Raczej nigdy nie będzie potrafiła. Wiecznie nieobecna w życiu Kuźmy, której dzieciństwo kojarzy się z własnoręcznie podgrzewanym obiadem i pustym domem.
Odautorsko
W razie odejścia: śmierć w scenie jak z horroru
Wizerunek: discord: j.ajko (autor postaci)
Źródło cytatu: Tove Jansson “Pamiętniki Tatusia Muminka”
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz