
asxabas
ostrzeżenia 0 0 0
Informacje podstawowe — Nowy Jork
Mitologiczny przodek: Iris (matka)
Obozowa przeszłość: Dołączył do Obozu Herosów mając jakieś trzynaście lat. Przebywał tam tak często jak się dało, a na którymś etapie pobytu został uznany i w ten sposób skończył w Czternastce na następnych kilka lat. Z przyjemnością opuścił obóz po skończeniu 18 lat.
Zajęcie: Człowiek-orkiestra: znajdziesz go w osiedlowym sklepie na stanowisku sprzedawcy, na imprezie urodzinowej w roli animatora, na koloniach dla trudnej młodzieży, jako nauczyciela gry na gitarze, za barem u starego znajomego, a czasem nawet na koncercie jako wolontariusza lub muzyka.
Obozowa przeszłość: Dołączył do Obozu Herosów mając jakieś trzynaście lat. Przebywał tam tak często jak się dało, a na którymś etapie pobytu został uznany i w ten sposób skończył w Czternastce na następnych kilka lat. Z przyjemnością opuścił obóz po skończeniu 18 lat.
Zajęcie: Człowiek-orkiestra: znajdziesz go w osiedlowym sklepie na stanowisku sprzedawcy, na imprezie urodzinowej w roli animatora, na koloniach dla trudnej młodzieży, jako nauczyciela gry na gitarze, za barem u starego znajomego, a czasem nawet na koncercie jako wolontariusza lub muzyka.
Umiejętności
Siła 30
Inteligencja 110
Zręczność 130
Mądrość 110
Kondycja 90
Charyzma 260
| Broń: Kopis Wrodzone: Szybkość, nieograniczone korzystanie z iryfonów ▸ iluzje ⅔ (umożliwia kreowanie złożonych i realnych iluzji) ▸ manipulowanie tęczą 2/2 (możliwość tworzenia tęczy, zmieniania jej kształtu, zestalanie tęczy, możliwość użycia jej jako rodzaj mostu) ▸ ingerowanie i podsłuchiwanie iryfonów ▸ możliwość dotarcia do każdego miejsca, nawet jeśli teoretycznie się nie da (np. Zaświatów) |
Fechtunek: 30/60 Szybkość: 30/60 Wiedza o świecie: 20/60 Sztuka: 30/60 Tworzenie: 40/60 Kłamstwo: 40/60 Wnikliwość: 40/60 Przekonywanie: 30/60 |
Charakter
To idiota. Beztroski debil z uśmiechem wiecznie przyklejonym do twarzy i z energią której pozazdrościłby mu pięciolatek. Wszędzie go pełno, a gdzie on, tam i jego paskudny optymizm. Ludzie albo go kochają, albo nienawidzą i nigdy nie ma nic pomiędzy. Tych drugich, o dziwo, jest mniej, chociaż nie można mu odmówić talentu w sztuce wkurzania ludzi. I potworów. I pewnie bogów... Jego szczęście, że ma w sobie dużo naturalnego uroku, potrafi być kochany i ruszy na pomoc każdemu, kto tej pomocy potrzebuje (lub nie). To prawda, że potrafi być przy tym nieco natrętny, a uparty to on jest jak osioł, ale i to bywa przydatne. Przynajmniej jego zdolność do pakowania się w kłopoty jest czymś naturalnym w środowisku.
Jest encyklopedią bezużytecznych ciekawostek. Regularnie zarywa nocki, pracuje w wielu różnych środowiskach i wszędzie zawsze znajdzie się ktoś, kto ma mu coś ciekawego do opowiedzenia. To naprawdę świetny słuchacz. A co może być lepszego od zdobywania nowych informacji, które nigdy w życiu do niczego mu się nie przydadzą? No, może gra na gitarze albo bezsensowna rywalizacja na boisku i w innych grach. Części z tych rzeczy nie może robić o drugiej nad ranem w barze albo na nocnej zmianie w sklepie. To przyjacielska, a równocześnie złośliwa łajza. Wbrew zdrowemu rozsądkowi często droczy się z ludźmi, zazwyczaj akurat tymi, którzy chętnie zrobiliby mu krzywdę.
Zamieni w żart absolutnie wszystko, ale zazwyczaj dobrze wyczuwa nastroje i wie, kiedy sobie darować. Inną kwestią jest skorzystanie z tej wiedzy, to zarezerwowane jest dla naprawdę poważnych sytuacji. Te dotyczące jego na pewno tak poważne nie są. Żarty to jego reakcja na złe i niebezpieczne wydarzenia, bo choćby świat się walił i palił, to i tak zawsze może być gorzej. Przynajmniej tak sobie wmawia.
Jest stłamszony przez samego siebie do tego stopnia, że jest święcie przekonany, że naprawdę wszystko jest w porządku. Chociaż z przyjemnością wysłuchuje problemów innych i każdemu zaoferuje rozwiązanie albo przynajmniej moralne wsparcie, to zwierzanie się z własnych kłopotów nie jest jego najmocniejszą stroną. Jak na kogoś, kto potrafi mówić bardzo dużo, mówi bardzo niewiele o swoich ważnych sprawach. Nawet jeśli jakimś cudem się wygada, to i tak zaraz obróci to w żart. Zresztą, cokolwiek by się nie działo, zawsze jakoś sobie z tym poradzi, a ostatecznie – i tak pewnie nie jest to nic poważnego.
Taaak, jego mechanizmem obronnym bardzo często jest „po prostu o tym nie myśl”. Prawdopodobnie za często, aż w końcu ignorowanie i odtrącanie problemów przestaje być możliwe. To bardzo stromy zjazd, ale kiedy się zorientował, było już za późno, by się zatrzymać. Ale hej, przecież wszystko jest w porządku.
Chociaż ma wiele luźnych znajomości, to ma pewien problem z budowaniem bliższych relacji. Nie jest to jakieś bardzo widoczne. Po prostu po kilku latach znajomości zorientujesz się, że tak naprawdę dalej nic o nim nie wiesz, a on wie o tobie zdecydowanie zbyt dużo.
Aparycja
Niecały metr osiemdziesiąt wzrostu – 1,77, tylko czasami delikatnie się garbi. Nie wygląda na atletę, chociaż nie można odmówić mu sprawności fizycznej. Ma ciepłą, jasną karnację i bardzo łatwo się opala, a na jego twarzy i rękach widać kilka przebarwień. Jego twarz jest delikatnie podłużna, oczy są ciemnobrązowe, okrągłe, do tego ma prosty nos i wąskie usta; słowem, nie zwraca na siebie jakiejś szczególnej uwagi. Brązowe włosy zawsze ma krótko ścięte i delikatnie rozczochrane, bardziej w stronę „zamierzony, artystyczny nieład”, niż „szopa na głowie”. No i zazwyczaj się uśmiecha, czasami tylko ten uśmiech nie sięga oczu.
Tym, co naprawdę zwraca uwagę, jest raczej jego ubiór. Chait uwielbia kolory, a w jego garderobie można znaleźć całą tęczę i jeszcze trochę innych barw. Cóż, bycie dzieciakiem Iris zobowiązuje. Ubiera się wygodnie, czasami ma problem z dobraniem stroju do okazji, ale nigdy jednego elementu ubioru do drugiego. Luźne ubrania zwykle zasłaniają większość blizn, których nabawił się albo w katastrofie kolejowej sprzed lat, albo po prostu w trakcie życia w obozie. Nie jest ich znowu tak dużo: jakaś gdzieś w okolicy lewego biodra, ze dwie na wysokości barku po tej samej stronie, jakieś mniejsze zadrapania na rękach. Nic, czego świat nie widział u innych i nic, co jakoś bardzo dziwiłoby ludzi wokół.
Ciekawostki
☆ Dla zdrowia jego, jego współlokatorów, gości i wszystkich innych osób w budynku – nie wpuszczajcie go do kuchni. Jemu całkiem dobrze żyje się na żarciu instant.
☆ Śpiewa i gra na gitarze. Macocha go uczyła, a potem sam z siebie kontynuował, bo dobrze się przy tym bawi.
☆ Jest palaczem. To i tak postęp osobowościowy, bo bywało gorzej.
☆ Jest z 20 lutego. Nie, żeby to miało jakieś znaczenie.
☆ Ma na pieńku z klaunami. Niechęć działa w obie strony.
☆ Nie zbliży się do pociągów. Nawet jak ma kogoś odebrać z dworca, to czeka przed. Najlepiej po przeciwnej stronie ulicy.
☆ Śpiewa i gra na gitarze. Macocha go uczyła, a potem sam z siebie kontynuował, bo dobrze się przy tym bawi.
☆ Jest palaczem. To i tak postęp osobowościowy, bo bywało gorzej.
☆ Jest z 20 lutego. Nie, żeby to miało jakieś znaczenie.
☆ Ma na pieńku z klaunami. Niechęć działa w obie strony.
☆ Nie zbliży się do pociągów. Nawet jak ma kogoś odebrać z dworca, to czeka przed. Najlepiej po przeciwnej stronie ulicy.
Społeczne
Rodzina:
▸ Terence Murray (ojciec) – nie mieszka w Nowym Jorku. Kiedyś mieli znośną relację, może trochę sztywną, bo jego ojciec nie był najlepszy w okazywaniu uczuć, ale jednak nie było najgorzej. Wszystko zepsuło się po śmierci Roseann i Keiry. Ojcu na pewno dalej na nim zależy, a i Chaitowi brakuje rodzica, ale nie potrafią się dogadać, a każde ich spotkanie kończy się kłótnią, krzykami, a w rezultacie tych dwóch kilkumiesięczną ciszą.
▸ Keira Murray (młodsza, przyrodnia siostra) – nie żyje. Był z nią bardzo blisko i jej śmierć przeżył bardzo mocno. Była od niego dwa lata młodsza i była zawsze tam, gdzie on. Ponoć za każdym utalentowanym starszym bratem stoi bardziej utalentowana siostra, i w ich wypadku to pewnie też byłaby prawda. Czasami żałuje, że nie znalazł się na jej miejscu.
▸ Roseann Murray (macocha) – też nie żyje, zginęła w tej samej katastrofie co jej córka. Chait miał z nią naprawdę dobry kontakt, traktowała go jak swojego syna, chociaż wiedziała, kto jest jego matką. Możliwe, że Chait miał lepszą relację z nią, niż z własnym ojcem.
Relacje:
▸ Arisu Hayashi – Może sama powinnaś uśmiechać się częściej? Chait poznał Arisu przypadkiem, jeszcze za własnej obozowej kariery. Ona go nie polubiła, a jemu jest jej żal, bo wydaje się bardzo smutnym człowiekiem. Spędzili czas na rozmowie wbrew woli dziewczyny, a to, że Chait wyszedł z tego żywy, to chyba tylko zasługa niesamowitego szczęścia. Albo Arisu nie jest tak twarda, jak przed wszystkimi udaje, bo chociaż Chaita nie ma już w Obozie Herosów od lat, to Arisu czasem dalej na niego złorzeczy. A on czasem do niej pisze.
▸ Terence Murray (ojciec) – nie mieszka w Nowym Jorku. Kiedyś mieli znośną relację, może trochę sztywną, bo jego ojciec nie był najlepszy w okazywaniu uczuć, ale jednak nie było najgorzej. Wszystko zepsuło się po śmierci Roseann i Keiry. Ojcu na pewno dalej na nim zależy, a i Chaitowi brakuje rodzica, ale nie potrafią się dogadać, a każde ich spotkanie kończy się kłótnią, krzykami, a w rezultacie tych dwóch kilkumiesięczną ciszą.
▸ Keira Murray (młodsza, przyrodnia siostra) – nie żyje. Był z nią bardzo blisko i jej śmierć przeżył bardzo mocno. Była od niego dwa lata młodsza i była zawsze tam, gdzie on. Ponoć za każdym utalentowanym starszym bratem stoi bardziej utalentowana siostra, i w ich wypadku to pewnie też byłaby prawda. Czasami żałuje, że nie znalazł się na jej miejscu.
▸ Roseann Murray (macocha) – też nie żyje, zginęła w tej samej katastrofie co jej córka. Chait miał z nią naprawdę dobry kontakt, traktowała go jak swojego syna, chociaż wiedziała, kto jest jego matką. Możliwe, że Chait miał lepszą relację z nią, niż z własnym ojcem.
Relacje:
▸ Arisu Hayashi – Może sama powinnaś uśmiechać się częściej? Chait poznał Arisu przypadkiem, jeszcze za własnej obozowej kariery. Ona go nie polubiła, a jemu jest jej żal, bo wydaje się bardzo smutnym człowiekiem. Spędzili czas na rozmowie wbrew woli dziewczyny, a to, że Chait wyszedł z tego żywy, to chyba tylko zasługa niesamowitego szczęścia. Albo Arisu nie jest tak twarda, jak przed wszystkimi udaje, bo chociaż Chaita nie ma już w Obozie Herosów od lat, to Arisu czasem dalej na niego złorzeczy. A on czasem do niej pisze.
Odautorsko
W razie odejścia: Niech zginie, już raz za dużo oszukał przeznaczenie..
Wizerunek: discord: asxabas (autor postaci)
Źródło cytatu: Phoenix Wright: Ace Attorney, Rise From the Ashes.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz